Lewis Hamilton zwyciężył w Grand Prix Węgier, który fantastycznie wykorzystał strategię dwóch postojów. Kolejny był zdobywca pole position - Max Verstappen, a jako trzeci dojechał Sebastian Vettel. To nie był udany dzień dla Roberta Kubicy, który od początku wyścigu miał dużą stratę do reszty stawki, a z każdym kolejnym okrążeniem jego sytuacja się nie zmieniła. Polak zakończył GP Węgier na 19. lokacie (Romain Grosjean nie ukończył wyścigu). Znacznie lepiej od Kubicy spisał się Goerge Russel. Brytyjczyka szczególnie można pochwalić za początek wyścigu, później jednak bolid Williamsa na wiele więcej mu nie pozwolił.
Okazuje się, że Robert Kubica już na starcie zaliczył kontakt z rywalem, którym był Antonio Giovinazzi. Na powtórkach z kamery Polaka widać, że na pierwszym zakręcie uderzył w oponę kierowcy Alfy Romeo. Na szczęście obyło się bez większych uszkodzeń, ale bolid Polaka aż podskoczył.
- Mogło być lepiej. Warunki nie były jednak łatwe, bo było bardzo ciepło. Dlatego trzeba było szczególnie dbać o tylne opony. Ale tego się spodziewałem. Dojazd do pierwszego zakrętu był całkiem niezły, ale Russel wracał chyba z zewnętrznej, a w tym czasie Giovinazzi niespodziewanie zahamował, więc pocałowałem jego oponę przednim skrzydłem, niewiele brakowało, abym ją uszkodził - powiedział Kubica na antenie Eleven Sports.
Tak wygląda tor w Hungaroring:
I dodał: - Szkoda, że tak to się skończyło w ten weekend, ale i tak dziękuje wszystkim kibicom. Mam nadzieję, że i tak będą miło wspominać wyjazd do Budapesztu. Ja na pewno będę. Ale tylko dzięki nim.