Przełom Williamsa, a ma być jeszcze lepiej! Kubica ma jednak powody do zmartwień

To była jedna z największych niespodzianek kwalifikacji do GP Węgier. George Russell był o włos od awansu do Q2. Zabrakło mu zaledwie 0,053 sek. Po raz pierwszy od początku sezonu Williams wygrał w kwalifikacjach czasem okrążenia z jakimkolwiek innych samochodem.

Przez moment wydawało się, że to będzie sensacja. Czasy Georga Russella były wręcz znakomite i szybko okazało się, że walczy jak równy z równym z zespołami środka stawki. Robert Kubica od początku kwalifikacji tracił do Brytyjczyka bardzo dużo. Skończyło się na 1,3 sek. To przepaść.

O ile po Grand Prix Niemiec zespół umiarkowanie cieszył się z punktu zdobytego przez Roberta Kubicę, o tyle teraz w garażu Williamsa zapanowała prawdziwa radość. Claire Williams wyglądała wręcz na wzruszoną, a uśmiech nie schodził jej z twarzy. Trudno się temu dziwić. Zdobycie punktu w Niemczech było oczywiście miłe, ale nie świadczyło o postępie zespołu, a wynikało z błędów innych i odrobiny szczęścia.Tym razem nie ma już żadnych wątpliwości. Williams rozwiązał część problemów, a poprawki przygotowane na GP Niemiec działają jak należy. Radość jest tym większa, że samochód wypadł bardzo dobrze na torze, na którym potrzebny jest duży docisk aerodynamiczny. A to była jedna z największych bolączek Williamsa w tym sezonie. Hungaroring nieprzypadkowo nazywane jest torem w Monaco bez barier. Skoro tu Williams mógł walczyć o awans do Q2 to szanse na to, że poradzi sobie gdzie indzie zdecydowanie wzrosły.

- Przewróciliśmy kartkę w książce. Wygląda na to, że poprawki przygotowane na GP Niemiec działają. 16. miejsce to dla mnie jak pole position - przyznał po kwalifikacjach Russell w rozmowie ze Sky TV.

Robert Kubica bez przyczepności

Powodów do radości nie miał za to Robert Kubica. Ani razu w tym sezonie nie pokonał zespołowego partnera w kwalifikacjach. Strata aż 1,3 sek. na Węgrzech jest tym bardziej bolesna, że na tor przyjechało około 40 tys. polskich kibiców spragnionych dobrego występu kierowcy Williamsa. - Ładny dzień, kibice dopisali i na tym należałoby skończyć podsumowanie dnia - stwierdził Kubica w wywiadzie dla Eleven Sports. - Samochód miał niezły balans, ale brakowało przyczepności. Jechałem na limicie, nie byłem w stanie pojechać szybciej. Na koniec zaryzykowaliśmy z czymś, co wiedziałem, że raczej się nie sprawdzi, ale nie mieliśmy nic do stracenia.

Kubica ruszy do wyścigu z ostatniego miejsca. Russell ustawi się cztery pozycje przed nim. Okazał się szybszy nie tylko od Kubicy, ale także od obu kierowców Racing Point (Lance’a Strolla i Sergio Pereza) oraz Daniela Ricciardo z Renault. Ten wynik wlewa nadzieję w serca zespołu i daje motywację do dalszej pracy. Wydawało się bowiem, że zabrnęli w ślepą uliczkę i szanse na dogonienie kogokolwiek w tym roku są niemal zerowe.Wygląda jednak na to, że powoli wracają na właściwie tory, a zdaniem Russella niedługo pojawi się porcja nowych ulepszeń.

Więcej o: