Robert Kubica z pierwszym takim sukcesem w tym sezonie! Udane GP Francji

Wreszcie Robert Kubica zajął wyższe miejsce niż George Russell, jego kolega z Williamsa. Polak GP Francji skończył na 18. miejscu, Brytyjczyk - 19. Polak lepszy od Brytyjczyka był po raz pierwszym w tym sezonie. Wygrał Lewis Hamilton (Mercedes), drugi był Valtteri Bottas (Mercedes), trzeci Charles Leclerc (Ferrari).

Lewis Hamilton wciąż najlepszy. Brytyjczyk wygrał we Francji już szósty z ośmiu wyścigów w tym sezonie. W niedzielę wyprzedził Valtteriego Bottasa, a trzeci był Charles Leclerc.

Robert Kubica miał całkiem udany start. Awansował z 18. na 17. pozycję i utrzymywał się w pobliżu kolejnych kierowców. Niestety, szybko dała o sobie znać "jakość" jego bolidu. Zaczęli go wyprzedzać rywale, a ci będący przed nim, bardzo szybko odjeżdżać. A strata Polaka cały czas się powiększała. Jest jednak mały powód do zadowolenia. Robert Kubica w końcu dojechał do mety przed Georgem Russellem. A stało się tak dlatego, że Brytyjczyk pod koniec wyścigu musiał zjechać do boksu, by naprawić przednie skrzydło bolidu.

Zobacz wideo

Spokojny start

Gdy rok temu Grand Prix Francji wracało do kalendarza Formuły 1 większość fanów przyjęła ten fakt z uśmiechem na twarzy. Kolejna runda w Europie musi cieszyć. Jednak jak udowodnił drugi z rzędu wyścig na Paul Ricard, zdecydowanie wybrano zły obiekt. Porównywany do parkingu przy markecie tor kolejny raz nie dostarczył żadnych emocji.

Tuż po zgaszeniu czerwonych świateł wydawało się, że w czołówce może dojść do przetasowań. Oba Ferrari ruszyły nieco zbyt wolno, w przeciwieństwie do McLarena i Renault. Ostatecznie jednak w obawie przed kolizjami kierowcy odpuścili i jedyną walką była jazda koło w koło Verstappena i Leclerca. Do zamiany pozycji doszło jedynie między zawodnikami McLarena. Na dziesiąte miejsce spadł Ricciardo, gdyż pojechał pierwszy zakręt bardzo zachowawczo.

Vettel musiał się wziąć za odrabianie start, gdyż pomarańczowe bolidy przed jego nosem nie pomagały w walce o podium. Z Norrisem Niemiec uporał się na piątym kółku, a z Sainzem na siódmym, jednak straty były już spore. Sędziowie postanowili w tym czasie powrócić do startu i przyznać karę doliczenia 5 sekund do wyniku Pereza, za wyjechanie poza tor i wyprzedzenie rywali.

Postoje

Kolejne postoje rozpoczęły się na 17. kółku gdy Ricciardo postanowił powalczyć z Gaslym i go podciąć. Francuz zjechał okrążenie później, wyjechał przed Australijczykiem, jednak ten wykorzystał DRS i wyprzedził Red Bulla. Następny zjechał Norris i Sainz. Tutaj nie doszło do zamiany pozycji.

Kolejne okrążenia przynosiły kolejne zjazdy zawodników z czołówki. Vettel chciał zostać na torze znacznie dłużej, ale ostatecznie zjechał jedno okrążenie po Hamiltonie. Przez kolejne dwadzieścia okrążeń na torze nie działo się praktycznie nic, poza manewrami w końcówce stawki i zjazdem Russella po nowe przednie skrzydło.

Nieco walki na koniec

Walka nadeszła na ostatnich okrążeniach. Norris został powiadomiony o problemach z hydrauliką i jego samochód spisywał się coraz gorzej. Wykorzystał to Ricciardo, dojeżdżając do rywala i ostatecznie pokonując go w ułańskiej szarży na ostatnim kółku. Australijczyk wyjechał poza tor, wracając zmuszając Norrisa do wyjazdu na pobocze i tym sposobem go wyprzedził. Wykorzystali to również Raikkonen i Hulkenberg, którzy również znaleźli się przed Anglikiem. Jednak jeśli sędziowie chcą być konsekwentni po GP Kanady, może tu dojść do przyznania kary kierowcy Renault.

Na ostatnim okrążeniu blisko Bottasa znalazł się Leclerc, jednak walka o drugie miejsce nie trwała długi i Fin spokojnie się obronił. Tak też dobiegło końca tegoroczne GP Francji, które zdecydowanie nie zapadnie na długo w pamięci kibiców. Miejmy nadzieję, że Red Bull Ring za tydzień przyniesie więcej emocji.

Więcej o Formule 1 przeczytasz tutaj.

Więcej o: