Władze Formuły 1 chcą dać więcej szans debiutantom. George Russell krytykuje pomysł

Władze Formuły 1 chcą wprowadzić zmianę w przepisach, która ma polegać na tym, że od sezonu 2021 zespoły będą miały obowiązek przeznaczania co najmniej dwóch sesji treningowych dla kierowców, którzy nie występują w wyścigach. Negatywnie na temat takiego planu wypowiada się George Russell z Williamsa. - Może się okazać, że taki trening przyniesie więcej szkody niż pożytku - przyznaje 21-latek.

- Sam pomysł jest świetny, bo myślimy i debatujemy nad tym, jak dać więcej czasu za kierownicą debiutantom. Jednak występy akurat w treningach, z mojego punktu widzenia, nie będą czymś dobrym - przyznał Russell w rozmowie z portalem racefans.net.

Zobacz wideo

Brytyjczyk stwierdził też, że młodzi kierowcy, którzy dostawaliby szanse w treningach, znajdowaliby się pod bardzo wysoką presję. - Będą mieć do przejechania 20 okrążeń i będą chcieli pokazać, co potrafią. Nie da się jechać na limicie, jak nie ma się odpowiedniego doświadczenia. Może okazać się, że taki trening przyniesie więcej szkody niż pożytku - dodał.

Russell, w przeciwieństwie do wielu innych młodych kierowców, przed oficjalnym debiutem w F1 miał jednak wiele okazji do jazdy w bolidach z najwyższej klasy. W 2017 roku, dzięki Mercedesowi, wziął udział w dwóch treningach Force India, a później startował także w kilku sesjach testowych. - Zdobyłem w ten sposób cenne doświadczenie. Widziałem z bliska pracę zespołu na wyścigach, podróżowałem razem z nim - przyznał 21-latek.

W tym sezonie kierowcy rezerwowemu szansę jazdy w treningach dał m.in. Williams. W Kanadzie Nicholas Latifi zajął bowiem miejsce Roberta Kubicy. Przykład ten nie wynika jednak ze strategii rozwijania młodych kierowców w brytyjskim zespole, a z tego, że Latifi za miejsce i udział w testach po prostu zapłacił.