Kimi Raikkonen po incydencie Russella: F1 wyglądała w piątek jak zbiorowisko amatorów

Kimi Raikkonen uważa, że po problemach z obluzowaną pokrywą studzienki padok Formuły 1 wyglądał dzisiaj jak zbiorowisko amatorów. Fin krytykuje FIA i organizatorów za przeoczenie niezespawanej studzienki.
Zobacz wideo

Pierwsza sesja treningowa została przerwana po zaledwie trzynastu minutach, po tym jak George Russell z Williamsa najechał na studzienkę, która uszkodziła dolną część jego bolidu. Uszkodzenia okazały się na tyle poważne, że Brytyjczyk został zmuszony do skorzystania z zapasowego podwozia FW42. Dyrekcja Grand Prix nie zdecydowała się na wznowienie sesji. Do startu kwalifikacji F2 sprawdzono ponad 300 studzienek znajdujących się w obrębie toru.

Raikkonen przyznał po drugim treningu, że nie jest zadowolony z utraty połowy dnia pracy nad bolidem. - Dzisiejszy dzień był dla wszystkich daleki od ideału. Wyglądaliśmy tu jak amatorzy. Obowiązkiem FIA jest zapewnienie, że tor jest możliwie jak najlepiej przygotowany do Grand Prix. Mam jednak wrażenie, że co roku gdzieś mamy do czynienia z obluzowanym wiekiem studzienki, gdzieś odpadają inne rzeczy - przyznał kierowca Alfa Romeo.

- Powiedzieli nam, że przyspawali pokrywy studzienek, ale dzisiaj okazało się, że jedna z nich była daleka od przyspawania. Powinni byli sprawdzić każdą z nich. Mamy tu przecież mnóstwo ludzi. Już wcześniej w Baku dochodziło do podobnych incydentów - powiedział Raikkonen. - Na szczęście nikt nie doznał dzisiaj obrażeń, ale wszystkim nam zrujnowało to dzień przygotowań do wyścigu. W dodatku na trybunach byli ludzie, którzy przyszli zobaczyć nasz trening.

Mistrz świata z 2007 roku dodał, że po popołudniowej sesji trudno oceniać konkurencyjność poszczególnych zespołów, w tym Alfy Romeo. - Za nami dezorientujący dzień. Dla wszystkich. Osobiście nie miałem wielkich problemów. Wydaje mi się, że udało nam się zmusić opony do optymalnej pracy - ocenił sytuację Raikkonen. Więcej o F1 przeczytasz na f1wm.pl.

Więcej o: