F1. Red Bull przeprasza swojego kierowcę za sensacyjne odpadnięcie

Red Bull przeprosił Gasly'ego za strategiczny błąd z kwalifikacji. Zespół próbował przejść Q1 wykorzystując po jednym komplecie opon na kierowcę.
Zobacz wideo

Konsultant Red Bulla do spraw sportów motorowych - Helmut Marko, stwierdził, że Pierre'owi Gasly'emu należą się przeprosiny za głupi błąd zespołu, który przekreślił szanse Francuza na walkę o wysoką pozycję na starcie GP Australii.

Red Bull przeprasza za ryzyko

Red Bull podjął ryzyko wykonania w Q1 tylko jednego przejazdu na miękkich oponach. Pod koniec bloku, wraz z postępami rywali kierowcy austriackiej ekipy zaczęli spadać w dół tabeli.

Gasly zakończył pierwszą czasówkę w barwach stajni z Milton Keynes na siedemnastym miejscu. Jego bardziej doświadczony zespołowy partner - Max Verstapen wskoczył do Q2 z dziesiątym wynikiem, a ostatecznie wywalczył czwarte pole startowe do wyścigu w Melbourne.

"Głupi błąd ludzi od strategii"

Marko otwarcie przyznał, że Red Bull nie przewidział, że czas Gasly'ego nie pozwoli mu na wyjście z Q1 a konkurencja dokona tak znaczącego progresu na drugich przejazdach. Głupi błąd naszych ludzi od strategii. Musimy przeprosić Pierre'a za ten głupi błąd.Po raz ostatni kierowca Red Bulla nie awansował do Q2 podczas GP Monako 2018. Max Verstappen nie pokonał wtedy ani jednego okrążenia ze względu na uszkodzenia bolidu, do jakich doszło w wyniku kraksy z trzeciego treningu.

W Australii obaj kierowcy Red Bulla pokonali w Q1 po dwa szybkie kółka. W przeciwieństwie do Verstappena Gasly nie zdołał jednak poprawić swojego osobistego rekordu. Polegaliśmy na tym jednym komplecie ogumienia, licząc, że zapewni on awans naszym kierowcom. Niestety w przypadku Pierre'a tak się nie stało - powiedział szef Red Bulla, Christian Horner.

Po wszystkim łatwo mówić, że powinniśmy byli skorzystać z drugiego zestawu opon. Różnice były bardzo małe. Pierre na pewno czuje frustrację, bo to jego pierwsze kwalifikacje w nowym zespole. Jestem jednak przekonany, że jutro pojedzie mocny wyścig.

Więcej o F1 przeczytasz na F1WM.pl