Formuła 1 i Robert Kubica raczej tylko u kodowanego nadawcy

Według informacji Sport.pl nie ma wielkich szans, że tegoroczny sezon Formuły 1 będzie dostępny w ogólnodostępnej telewizji. Eleven Sports bardzo liczy na nowych abonentów, a będący jej większościowym udziałowcem Polsat za ewentualną sublicencję od TVP żąda zbyt wiele. Chodzi o kilkanaście milionów złotych.

- Miały miejsce wstępne rozmowy w tej sprawie - mówił w grudniu dyrektor TVP Sport, Marek Szkolnikowski o możliwości pokazywania Formuły 1 przez publicznego nadawcę.   

- Skoro największa firma państwowa Orlen wspiera ten projekt to w interesie wszystkich - państwa, Orlenu i Williamsa, jest to, żeby ten sponsoring miał przełożenie na otwartą antenę TVP. Jesteśmy w kontakcie z Polsatem - wyjaśniał jeszcze w połowie lutego portalowi Wirtualnemedia.pl Jacek Kurski, prezes TVP. Na czym ten kontakt polega i w jakim kierunku zmierzały rozmowy nie precyzował. Wyglądało jednak na to, że szanse na pokazywanie głównych wyścigów w TVP Sport są. 

Kilkanaście milionów złotych 

Prawa na pokazywanie Formuły 1 w Polsce do końca sezonu 2019 posiada Eleven Sports, którego większościowym udziałowcem został Polsat. To władze z Ostrobramskiej podejmują decyzję o próbie ewentualnego odsprzedania licencji. Inną sprawą jest, że prawdopodobnie według umowy zawartej przez Eleven z Liberty Media (właściciel Formuły 1) na możliwość sublicencji trzeba uzyskać dodatkową zgodę. Prawdopodobnie też samo Liberty Media liczy na dodatkowe kwoty, które z racji zmiany umowy mogłyby wpaść na jej konto. 

Eleven Sports z uwagi na wyłączne transmisje z F1 liczy natomiast na znaczne powiększenie bazy swoich abonentów, z których się utrzymuje. Średnio 15 złotych za miesięczny dostęp do kanałów w skali roku przy kilkudziesięciu tysiącach nowych subskrybentów (a na tyle właśnie w Eleven liczą) daje wpływy sięgające kilkunastu milionów złotych. Takie sumy musiałaby wyłożyć zatem TVP jeśli chce mieć Kubicę u siebie. To dużo.

 -Znamy wartość tych praw. Polsat ma natomiast dość duże oczekiwania finansowe jeśli chodzi o odsprzedaż tych licencji. Takie, które zrekompensują im stratę widza premium - przyznaje nam obecnie Szkolnikowski.

Szanse, że te pieniądze zwróciłyby się tylko i wyłącznie z reklam są minimalne. Oglądalność Formuły 1 w sezonach gdy jeździł w niej Kubica w ogólnodostępnej telewizji wynosiła średnio ok. 2 mln osób (1,94 mln widzów w 2007 i 1,98 mln w 2008 roku gdy transmisje przeprowadzane były w Polsacie). Jeden wyścig w sezonie 2018 na antenach Eleven Sports oglądało natomiast średnio 152 tys widzów. Kibiców formuły przed telewizorami z sezonu na sezon w kodowanej stacji jest więcej. Wydaje się zatem mocno prawdopodobne, że pierwszy wyścig z wracającym do rywalizacji Robertem Kubicą (planowany na 17 marca w Melbourne) byłby dla kibiców olbrzymim magnesem do włączenia odbiorników, a stacja która zaprezentuje to wydarzenie na wyłączność może liczyć na spora grupę nowych widzów i budowanie swojej marki. Nie trudno zauważyć, że kodowana stacja w ostatnim czasie na tą dyscyplinę stawia dość mocno.   

- Eleven mocno weszło w Formułę 1. Przeznacza na nią też sporo środków. Może się obecnie pochwalić właściwie całkowitym relacjonowaniem tego sportu. W sezonie, oprócz wyścigów, prezentowane są na żywo treningi i kwalifikacje okraszone studiem, a teraz mamy nawet codzienne relacje z przygotowań teamów do sezonu, a dziennikarze jeżdżą za zespołami F1 po całym świecie - zaznacza Konrad Kozłowski z Antyweb.pl

Otwarty Polsat niekorzystny

Polsat natomiast wszedł na rynek treści premium po zakupieniu praw do piłkarskiej Ligi Mistrzów. Zakup Eleven był kontynuacją tej strategii. Na rozwijaniu tej telewizji nie tylko gałęzi piłkarskiej działaczom na Ostrobramskiej mocno zależy. Dlatego scenariusz, że być może niedzielne wyścigi na swojej otwartej antenie pokaże Polsat, z punktu widzenia biznesowego też nie jest korzystny i jak się dowiedzieliśmy mało realny.

- Mimo wszystko trzymam kciuki, że nawet jak my się nie porozumiemy, to choć część tych zawodów będzie dostępna na otwartych antenach Polsatu. Mówię to jako kibic. Kubica jest przecież dobrem narodowym - uśmiecha się Szkolnikowski.