F1. Podsumowanie testów. Szanse Williamsa na nadrobienie strat zmalały dramatycznie

Po pierwszej części testów w Barcelonie niewiele da się powiedzieć o nowym samochodzie Williamsa. Śmiało można za to stwierdzić, że szanse na nadrobienie dystansu do innych zespołów dramatycznie zmalały. W dodatku w pionie decyzyjnym ekipy z Grove nie dzieje się najlepiej.
Zobacz wideo

Aż trudno w to uwierzyć, ale na tydzień przed testami nikt nie nie powiedział kierowcom Williamsa o opóźnieniach. Robert Kubica doskonale wiedział jednak co się święci: Mogę chodzić po fabryce, mam oczy, uszy i mózg mówił w wywiadzie dla Eleven Sports. To kolejny przykład na to, że coś szwankuje w zarządzaniu zespołem. Wiadomo przecież, że kierowcy mają stały kontakt z mechanikami i inżynierami. Robert Kubica ma też spore doświadczenie i wie jak wyglądają prace, przy budowaniu nowego samochodu. Christian Horner, szef Red Bull Racing, opowiadał ostatnio, że planowanie we współczesnym zespole Formuły 1 jest kluczowe i oni swój plan realizują z dokładnością do dnia, a nawet pół dnia. W Williamsie raczej nietrudno było się zorientować, że mają spore opóźnienia, a jasny przekaz i uczciwa rozmowa mogły wprowadzić nieco więcej ładu i przejrzystości.

Samochód Williamsa oznaczony jako FW42 pokonał w sumie 88 okrążeń. To prawie 7 razy mniej od najlepszych zespołów, czyli Mercedesa i Ferrari. Robert Kubica wyglądał po tych testach na pogodzonego z sytuacją. Ta jest o tyle niewesoła, że ostatnia ekipa zeszłego sezonu chce nadrabiać dystans do innych teamów. Żeby to się udało trzeba zrobić jeszcze większy postęp niż inni. Tymczasem wszyscy ostro już wystartowali, a Williamsowi buksują koła.

Przez pierwsze dwa dni testów Kubica i Russell nie mieli właściwie nic do roboty. Polak twierdzi jednak, że nie wykorzystał ich na podglądanie pracy rywali i obserwowanie innych samochodów na torze. Wystarczyło mi, że zobaczyłem w poniedziałek czasy piątego okrążenia niektórych samochodów. I zrobiło mi się smutno stwierdził lakonicznie, co jeszcze dobitniej podkreśla w jak trudnej sytuacji jest Williams.

Robert Kubica zawsze uczciwie i realistycznie podchodzi do planów i wyzwań. Tym razem za najważniejszy cel dla Williamsa uznawał gładkie i bezproblemowe wejście w sezon. To już się nie udało, więc jedyne na co można liczyć dalej, to pozytywna druga część testów. Problem polega na tym, że tego straconego czasu nie da się nadrobić Ten tydzień nic dla nie wniósł. Konsekwencje tych dwóch dni będą dopiero wychodziły. To nie jest tak, że straciliśmy dwa dni i koniec. Nie wiem natomiast jak to się przełoży na pierwszy start w Australii. Nie da się nadrobić czasu, ale chodzi o to, żeby nie tracić więcej. Musimy wszyscy ostro wziąć się do pracy podsumował Kubica.

Ostatniego dnia testów także nie wszystko poszło gładko. George Russell drugą część dnia rozpoczął z prawie dwugodzinnym opóźnieniem. W sumie pokonał zaledwie 17 okrążeń. Robert Kubica większość kółek przejechał natomiast z czujnikami przepływu powietrza, kiedy jedzie się ze stałą prędkością, a zespół wnikliwie analizuje zachowanie aerodynamiki. Na właściwie wyczucie samochodu i oswojenie się z nim pozostało mu zaledwie 10-12 okrążeń. Niewiele, biorąc pod uwagę że sam o sobie mówi Jestem debiutantem w odniesieniu do doświadczeń ze współczesnymi samochodami.

Piątek Williams wykorzystuje na swój dzień filmowy, czyli na coś co nie udało się przed testami w Barcelonie. Przejazdy ograniczone są limitem 100 kilometrów i odbywają się na innych oponach niż przeznaczonych do startów. Ale nawet 100 km to szansa dla ekipy, żeby nieco lepiej poznać samochód i przygotować go na kolejną część testów. Jedyne na co może liczyć zespół Polaka, to że udało się zbudować bolid, który będzie dobrą platformą do rozwoju. FW42 ma na przykład nieco inne przednie zwieszenie, które determinuje strugę powietrza opływającą kokpit. Jeśli jednak nie wstrzelili się z konstrukcją, tak jak rok temu, odbicie się od dna klasyfikacji konstruktorów może się okazać niemożliwe.

Autor jest także komentatorem F1 w Eleven Sports