F1. Robert Kubica najwolniejszy, ale nie to się liczy. Pierwsza część testów za nami

Alexander Albon w bolidzie Toro Rosso był najszybszy przed przerwą obiadową podczas czwartego dnia przedsezonowych testów F1 na torze pod Barceloną. Robert Kubica zajął ostatnie miejsce w tabeli wyników, choć w przypadku Williamsa dziś liczą się przejechane kilometry, a nie tempo na jednym kółku.
Zobacz wideo

Od samego początku dzisiejszych testów po torze jeździł Robert Kubica. Dwie minuty po wywieszeniu zielonej flagi Polak przejechał pierwsze okrążenie instalacyjne, aby sprawdzić, czy bolid działa poprawnie. Po kilkunastu minutach wywieszono czerwoną flagę i przerwano sesję, gdyż z toru wypadł Lando Norris z McLarena. Po wznowieniu jazd Kubica wyjechał na tor, mając zamontowaną siatkę z czujnikami, testując aerodynamikę przy stosunkowo niskiej prędkości. Dopiero w drugiej połowie sesji kierowa Williamsa poprawiał swoje czasy, ostatecznie kończąc sesję z wynikiem 1:21.542. Zespół jednak liczył na przejechanie jak największej ilości kilometrów, w związku z brakiem możliwości jazdy przez ponad 2,5 dnia testów. Polak pokonał ostatecznie 48 okrążeń toru w Montmelo.

Pozostali w tym czasie skupiali się na ustawianiu swoich bolidów pod szybsze przejazdy, czego wynikiem są najlepsze rezultaty wielu kierowców podczas pierwszej tury testów. Hamilton i Leclerc, testujący odpowiednio dla Mercedesa i Ferrari starają się maskować swoje tempo, choć po czasie tego drugiego (1:18.046), wykręconego na oponach C3, z dużą ilością paliwa, można wnioskować, że Ferrari jest naprawdę mocne już podczas testów. Ostatecznie najlepszym wynikiem przed przerwą może szczycić się kierowca Toro Rosso, Alexander Albon, który wykręcił rezultat 1:17,637. Drugi był Daniel Ricciardo z Renault, a trzeci Lewis Hamilton.

Kierowcy i zespoły powrócą do pracy ostatniego dnia pierwszej tury testów o godz. 14:00, gdy skończy się przerwa obiadowa. To jednak nie koniec przedsezonowych prób. Już w poniedziałek rozpocznie się ich druga tura, która potrwa, podobnie jak w tym tygodniu, do czwartku. Relacja na sport.pl