F1. Williams znajdzie pieniądze sam, by zatrudnić takiego kierowcę, jakiego chce?

Według "Autosportu" Williams intensywnie szuka kolejnych sponsorów, by móc zatrudnić kierowcę na podstawie jego umiejętności, a nie tego, ile pieniędzy wniesie do zespołu. Co to może oznaczać dla Roberta Kubicy? Czy Esteban Ocon wygra z nim wyścig o fotel w Williamsie?

Best of MotoBest of Moto Moto.pl

Toro Rosso i Williams to ostatnie zespoły, które nie mają potwierdzonych pełnych składów na kolejny sezon. W czwartek Force India ogłosiło, że w zespole zostanie Sergio Perez, a tylko oficjalnego komunikatu brakuje, by móc nazywać Lance'a Strolla kierowcą tego zespołu. W końcu zespół należy do jego ojca.

Williams zaskakująco szybko podał następcę Strolla. W połowie października ogłoszono, że będzie to George Russell, faworyt do zwycięstwa w Formule 2 i członek juniorskiego programu Mercedesa. Nie jest do końca jasne, jak mocnych sponsorów Brytyjczyk ma za sobą, ani jak duża jest zniżka od Mercedesa dla Williamsa, który od niemieckiego producenta kupuje silniki, ale przyjście Russella w świecie F1 przyjęto ze sporym entuzjazmem. Głównie dlatego, że Williams postawił na młodego kierowcę z dużym potencjałem, a nie takiego, którym mówi się przede wszystkim, że ma dużo pieniędzy. W 2018 roku obaj kierowcy - Stroll i Siergiej Sirotkin, za możliwość ścigania się w F1 płacą.

W kolejnym roku brytyjski zespół będzie bardzo potrzebował budżetowego wsparcia. W przyszłym sezonie nie będzie już dotychczasowego głównego sponsora - Martini, odejdzie też zastrzyk gotówki od Lawrence'a Strolla, a i wypłata od F1 za miejsce na końcu stawki też będzie o wiele niższa niż w zeszłym sezonie. Dlatego spekulowano, że drugi fotel w Williamsie będzie do kupienia. I zespół urządzi de facto licytacje. Kto da więcej, ten pojedzie.

Magazyn "Autosport" sugeruje, że Williams mocno pracuje nad tym, by i drugi fotel w zespole obsadzić po talencie, a nie po portfelu. Zespół liczy na to, że z solidnymi kierowcami "odrobi" część strat finansowych na torze. Wyniki mają wziąć górę nad finansami. Ale czy to się uda?

Według "Autosportu" Williams na własną rękę szuka sponsorów, by proces wyboru kierowcy opierał się przede wszystkim na ewaluacji umiejętności za kierownicą. A to dlatego, że jednym z kandydatów pozostaje Esteban Ocon, który straci miejsce w Force India. Francuz nie ma za sobą wielkich sponsorów, nie wiadomo, czy do jego jazdy dołoży się Mercedes, a do tego za swoją pracę chciałby być wynagradzany (mówi się o kwocie w granicach 3-5 mln dol. za sezon). Do tego, Ocon nie chce być związany z zespołem na dłużej niż rok, bo liczy na promocję do zespołu Mercedesa, gdzie fotel po 2019 roku może zwolnić Valtteri Bottas.

W gronie kandydatów do Williamsa są jeszcze Siergiej Sirotkin i Robert Kubica. Rosjanin wygrał licytację z Polakiem na ten sezon, ale jego relacje z zespołem są dość specyficzne, a jego sponsor SMP Racing nie jest do końca przekonany, czy chce płacić za fotel w kiepskim zespole. Atutem Kubicy jest to, że przepracował cały sezon w Williamsie, a poza tym to jedyny zespół, który doskonale wie, czy ograniczenia Polaka wpływają na jego jazdę na torze. Do tego, Polak miał dostać zapewnienie ze strony koncernu Orlen, że jest wesprzeć go kwotą około 40 mln zł. Jak na standardy F1 nie są to zawrotne pieniądze za miejsce w zespole, ale być może okażą się wystarczające.

Williams z zatrudnieniem drugiego kierowcy nie zamierza się jednak spieszyć. Nie wyznaczono daty, do której ma zostać ogłoszony zawodnik numer dwa.

Lewis Hamilton: Mick Schumacher na sto procent znajdzie się w przyszłości w F1

Vettel może odejść z Ferrari po sezonie 2019

Więcej o: