F1. Esteban Ocon straci miejsce Force India na rzecz Lance'a Strolla? Lewis Hamilton: Formuła 1 jest w dziwnym momencie

- Nie może być tak, że przed dobrego kierowcę wciska się ktoś z większymi pieniędzmi. To nie powinno się zdarzać. Osoby zarządzające F1 powinny się tym zająć - tak Lewis Hamilton odniósł się do spekulacji odnośnie zmiany kierowców w Racing Point Force India.

Zmiana właścicielska zespołu Force India pozwoliła uratować ponad 400 miejsc pracy, ale przynajmniej jedno jest zagrożone - to, które zajmuje Esteban Ocon. Niespełna 22-letni francuski kierowca w sobotę w szalonych i deszczowych kwalifikacjach wywalczył najlepsze w karierze trzecie pole startowe, ale możliwe jest, że jeszcze w sierpniu straci pracę. Coraz głośniej mówi się o tym, że Lawrence Stroll, czyli nowy właściciel zespołu Racing Point Force India, naciska na to, by do teamu jak najszybciej trafił jego syn Lance, obecnie kierowca Williamsa.

Odejście Strolla z Williamsa otwiera szansę na powrót po ośmiu latach dla Roberta Kubicy, i to z naszej polskiej perspektywy jest wydarzeniem niesamowitym. Z drugiej strony, sposób w jaki przeprowadzana jest zmiana kierowców w Force India pokazuje, jakim środowiskiem jest Formuła 1 - momentami bezdusznym i zorientowanym na wielkie pieniądze. Gdzie talent przegrywa z mamoną.

Lewis Hamilton, który wywalczył w kwalifikacjach pole position, jest zniesmaczony sytuacją. I dał temu wyraz na konferencji prasowej.

- Zawsze wspierałem Estebana, bo to jak się zachowuje i jakie wyniki osiąga na torze jest wyjątkowe. Niestety, Formuła 1 jest teraz w dziwnym momencie, w którym niektóre zespoły zamiast rozwijającego się dzieciaka wolą pieniądze. To znaczy, że struktura sportu w kontekście redystrybucji środków jest prawdopodobnie zła. Nie czytałem, kto i gdzie przechodzi, ale Esteban powinien mieć do dyspozycji tak dobre auto jak dobrym jest kierowcą. Nie może być tak, że przed dobrego kierowcę wciska się ktoś z większymi pieniędzmi. To nie powinno się zdarzać. Osoby zarządzające F1 powinny się tym zająć - powiedział aktualny mistrz świata.

Jego oburzenie jest zrozumiałe. Wśród młodych kierowców w F1 trudno znaleźć dwa bardziej skrajne przykłady tego, jak teraz można się dostać do królowej motorsportu. Stroll jest synem kanadyjskiego miliardera, który zapłacił za możliwość jego startów w Williamsie, a teraz, de facto, kupił synowi zespół. Ocon tak łatwo nie miał. Jego rodzice poświęcili wiele, by mógł się ścigać - sprzedali dom i przez trzy lata mieszkali w przyczepie kempingowej podróżując po Europie z synem ścigającym się w kartingu. Tułaczka skończyła się, gdy talent Ocona dostrzegło Gravity Sport Management i zaczęło mu płacić za starty. Do F1 dostał się dzięki pomocy Toto Wolffa, szefa Mercedesa, który został jego menedżerem. Ale po dziś dzień Ocon nie ma za sobą wianuszka sponsorów gotowych płacić miliony.

***

Kamil Stoch stracił koszulkę lidera

Mateusz Klich z kolejnym golem

Rummenigge zszokowany słowami Lewandowskiego

Więcej o: