Stajnia z Milton Keynes dosyć niespodziewanie potwierdziła we wtorek, że jej dostawcą układów napędowych w latach 2019-2020 będzie Honda. Tym samym Red Bull zakończy dwunastoletnie partnerstwo z Renault i jak zdradził konsultant zespołu, Helmut Marko, oferta francuskiego producenta na przyszłoroczne mistrzostwa była ważna tylko do najbliższej niedzieli.
„Tak naprawdę chcieliśmy ogłosić naszą decyzję po wyścigu we Francji” – powiedział 75-latek. „Mimo to Renault postawiło nam ultimatum do niedzieli. Nie mieliśmy wyboru. Poprawki [silnika Hondy], z których nie mogliśmy w pełni skorzystać w Kanadzie z powodu różnych niefortunnych czynników, zapewniły poprawę na poziomie 0,3 sekundy na okrążeniu. Umowa z Hondą jest dla nas ekstremalnie pozytywna w każdym aspekcie: sportowym, technicznym oraz finansowym”.
Spekuluje się, że kontrakt między Red Bullem a Hondą jest tylko dwuletni, ponieważ od 2021 roku wejście do F1 planuje Porsche. Austriacka ekipa ma rzekomo zabiegać o współpracę z niemieckim producentem, choć póki co szef Red Bulla odcina się od tych plotek. Jak ujawnił Christian Horner, informacje uzyskane w Kanadzie od Toro Rosso na temat Hondy były wystarczające do podjęcia decyzji.
„Bazując na wydarzeniach z Montrealu, decyzja była dla nas jednoznaczna i nadszedł na nią właściwy moment. Pod względem oczekiwań chcemy zredukować stratę do reszty. Honda posiada odpowiednią infrastrukturę oraz zasoby, by pomóc nam w tym” – dodał Horner.