Jak system halo ocalił pierwszego kierowcę

Niektórym przypomina japonki widziane z góry, innym stringi. Jego głównym celem jest poprawa bezpieczeństwa kierowców. Podczas weekendu wyścigowego system halo uratowało pierwszego zawodnika.

Było wiele narzekań na wygląd, koszty, zaburzenie optymalnego balansu wyścigówek, a kierowcom nieco pogarsza widoczność z kokpitu. FIA postawiła na swoim. Od tego roku w Formule 1 i Formule 2 wszystkie samochody wyposażone są w system halo. To pałąk bezpieczeństwa, który ma chronić głowę kierowcy w razie wypadku. Badania wykazały, że szanse na przeżycie wypadku zwiększają się o 17 proc. z systemem halo.

Podczas weekendu wyścigowego na torze Catalunya pałąk okazał się zbawienny. Podczas niedzielnego wyścigu sprinterskiego w Formule 2 doszło do zderzenia dwóch Japończyków. Tadasuke Makino jechał koło w koło z Nireim Fukuzino. W zakręcie numer cztery doszło do kontaktu. Auto Fukuzino wzbiło się w górę i lewym tylnym kołem zahaczyło o pałąk halo w samochodzie rywala. Prawdopodobnie dzięki niemu Makino wyszedł z wypadku bez szwanku.

Na poniższych zdjęciach widać ślady na halo po zderzeniu z kołem Fukuzino.

- Gdy po raz pierwszy testowałem auto z systemem halo, narzekałem, bo pogarszało to widoczność. W niedzielę mi pomogło. Teraz wiem, jak to działa. Nie wiem, co by się stało bez systemu halo, ale prawdopodobnie koło trafiłoby mnie w głowę - mówił Makino.

Magazyn Autosport pokazał nowe, ciekawe ujęcia z wypadku Japończyków. Na nich widać, jak pomocny okazał się system halo.

- Nawet jeśli halo nie uratowało jego życia, to patrząc po śladach opon, mogłoby to się skończyć bardzo źle - powiedział Charlie Whiting, dyrektor wyścigów F1 i F2.

Halo zostało wprowadzone, żeby zwiększyć bezpieczeństwo kierowców i zminimalizować ryzyko obrażeń głowy. Prace zaczęto już w 2009 roku po śmiertelnym wypadku w F2 - Henry Surtees zginął uderzony w głowę kołem innego samochodu. Tydzień później śruba z koła innego auta trafiła w kask Felipe Massy. W 2014 roku temat wrócił jeszcze mocniej po zderzeniu Julesa Bianchiego z dźwigiem. Kierowca zmarł po kilku tygodniach.

Zobacz wideo
Więcej o: