GP Azerbejdżanu. Kraksa Ricciardo i Verstappena. Helmut Marko nie ma wątpliwości, kto jest winny

Pozwalamy naszym kierowcom się ścigać, a potem wyprawiają coś takiego. Nie do wiary. Obaj popełnili błąd - mówił Helmut Marko, jedna z najważniejszych postaci zespołu Red Bull.

Verstappen z Ricciardo walczyli o pozycje niemal przez cały wyścig. W pierwszej fazie Holender dwa razy dość agresywnie bronił się przed atakami swojego australijskiego kolegi. Najpierw doszło do zetknięcia kołami, potem niemal wypchnął Ricciardo na bandę.

Australijczyk wyprzedził Verstappena przed zjazdem na zmianę opon, ale potem znów znalazł się za nim. Miał jednak lepiej rozgrzane opony i na prostej startowej zdecydował się zaatakować. Wykonał ruch w prawą stron, Verstappen na to zareagował, więc Ricciardo postanowił wcisnąć się od wewnętrznej, ale Holender znów odbił. Australijczyk nie miał już szans wyhamować, wjechał w tył poprzedzającego go auta i w pierwszym zakręcie wyścig zakończył się dla nich obu.

Obaj kierowcy w swoich wypowiedziach do mediów skupiali się na tym, jak bardzo im żal jest wysiłku całego zespołu i że zmarnowali pracę dziesiątek osób. - Jestem rozczarowany, bo nie zdobyliśmy dziś punktów. Nie ma sensu rozważanie, czyja to była wina, bo i tak zespół stracił punkty. Jako kierowcy wyścigowi walczymy o każdy milimetr, ale nigdy nie jest dobrze, gdy zderzasz się z kolegą z zespołu. Odnosimy się do siebie z szacunkiem, więc od razu o tym pogadaliśmy - stwierdził Verstappen.

Podobnie mówił Ricciardo: - Nie powinno się to wydarzyć. Jest mi smutno z powodu tego, co się stało. Cieszę się, że jesteśmy w zespole, który pozwala nam się ścigać ze sobą. Kilka razy doszło między nami do kontaktu, ale skończyło się nieszczęśliwie.

W słowach nie przebierał za to Helmut Marko. - Pozwalamy naszym kierowcom się ścigać, a potem wyprawiają coś takiego. Nie do wiary. Obaj popełnili błąd - mówił w Sky Sports.

- Ani jeden, ani drugi nie jest bardziej winny. Pozwalamy się ścigać naszym kierowcom, nie mamy w zespole numeru jeden, ale oczekujemy od nich odpowiedzialności - dodał.

Więcej o: