Formuła 1. GP Bahrajnu. Vettel znów będzie królem pustyni?

Dziewięciu z poprzednich 13 zwycięzców GP Bahrajnu zdobywało później mistrzostwo świata. Lewis Hamilton wydaje się faworytem niedzielnego wyścigu, ale to Sebastian Vettel z Ferrari wygrywał na torze Sakhir częściej. Na przełamanie liczą w Williamsie. - Znam dobrze ten tor i on pasuje do mocnych stron naszego auta - mówi Siergiej Sirotkin.

Pustynny wyścig to zawsze wielkie wyzwanie dla zespołów. W Bahrajnie trzeba się z sypkim niczym mąka piasek, który mimo specjalnych zabezpieczeń jest nawiewany z pustyni. Trzeba liczyć się z wysokimi temperaturami, które wpływają na żywotność jednostek napędowych i zużycie opon.

A do tego kierowcy jeżdżą po zmroku - to jedna z niewielu okazji w sezonie. Przygotowanie do kwalifikacji i wyścigu będzie o tyle utrudnione, że pierwszy i trzeci trening odbędą się w dzień, a kwalifikacje i wyścig

Mercedes, mimo braku zwycięstwa w Australii, wydaje się faworytem w Bahrajnie. Przekonuje o tym sam Sebastian Vettel. - Jeśli spojrzycie na tempo z testów i z pierwszego wyścigu, to z pewnością Mercedes ma najszybsze auto. Różnica między nami to 0,3-0,4 sekundy z ostatniego wyścigu. Lewis kontrolował wyścig od samego początku, a potem wywierał presję, gdy to było potrzebne - mówił Niemiec.

Zespół Mercedesa nie wygrał w Australii przez błąd w obliczeniach przy pojawieniu się na torze wirtualnego samochodu bezpieczeństwa, co idealnie wykorzystało Ferrari. Po zjeździe na zmianę opon, to Vettel pojawił się na czele stawki. I prowadzenia nie oddał do mety.

Hamilton uważa, że jego zespół nie ma aż takiej przewagi na jednym okrążeniu, jak sugerują rywale. - Rywale są bliżej nas niż się uważa. Jeśli przypomnicie sobie poprzedni sezon, to już w drugim wyścigu wszyscy byli znacznie bliżej. Ferrari na tym torze jest szczególnie mocne, a my przed rokiem tu nie wygraliśmy. Będzie między nami zacięta walka - mówi.

Vettel w Bahrajnie wygrywał trzykrotnie (tyle samo triumfów ma Fernando Alonso), a zespół Ferrari pięć razy na 13 wyścigów, ale za faworyta się nie uważa.

- Auto jest lepsze niż przed rokiem, ale wciąż przed nami wiele pracy. Wiem, że samochód ma ogromny potencjał. Musimy jednak cały czas je ulepszać i gonić rywali, by mieć szanse na zwycięstwo. Mamy mądrych ludzi w zespole, którzy mają świadomość tego, czego nam jeszcze brakuje - przekonywał Vettel.

Do walki z Mercedesem i Ferrari może włączyć się Red Bull. Zobaczymy, czy rewelacyjne tempo z początku sezonu nadal będą mieć samochody młodziutkiego zespołu Haas i jaka jest forma McLarena i czy znów na solidnym poziomie pojadą kierowcy zespołu Renault.

Na przełamanie liczą w Williamsie, który pierwszy wyścig miał fatalny. Siergiej Sirotkin przejechał ledwie pięć okrążeń, gdy awarię hamulców spowodowała torebka śniadaniowa. Lance Stroll dojechał na 14. miejscu, wyprzedzając tylko jednego rywala, a po wyścigu narzekał na pracę jednostki napędowej.

- Bahrajn to pierwszy normalny tor w sezonie, więc będziemy mieli lepszy pogląd na to, jak mocne są poszczególne zespoły - mówi Paddy Lowe, dyrektor techniczny Williamsa. Optymistycznie wypowiada się Sirotkin. - Weekend w Melbourne był trudny i liczę, że teraz mamy szansę wrócić tam, gdzie powinniśmy być od początku. Zaczynamy od zera i postaramy się zyskać trochę pewności siebie. Znam dobrze ten tor i on pasuje do mocnych stron naszego auta - mówi Rosjanin.

Ale nie ma co nagle liczyć, że Williams będzie bił się o punktowane pozycje. Wiele wskazuje na to, że razem z Toro Rosso i Alfa Romeo Sauberem będą walczyć o uniknięcie ostatniego rzędu na starcie.

W piątek dwa treningi (o godz.13 i 17), w sobotę trening (godz. 14) i kwalifikacje (godz. 17), a w niedzielę wyścig (godz. 17.10).

Więcej o: