GP Australii. Problem goni problem w Williamsie

Siergiej Sirotkin nie dojechał do mety z powodu awarii, Lance Stroll był 14. GP Australii było kompletnie nieudane dla zespołu Williamsa, którego rezerwowym kierowcą jest Robert Kubica.
Williams
ASANKA BRENDON RATNAYAKE/AP

Jako ostatni przeprowadzili testy zderzeniowe nowej konstrukcji przed sezonem. Jako ostatni przeprowadzili próbne uruchomienie jednostki napędowej. Podczas testów w Barcelonie nie zachwycali ani tempem, ani niezawodnością. - Mieliśmy problemy z dogrzewaniem opon i z prowadzeniem auta na wejściu w zakręty - diagnozował Paddy Lowe, dyrektor techniczny Williamsa.

Przed Grand Prix Australii zespół miał wprowadzić wiele poprawek i sprawić, by samochód był konkurencyjny. Ale weekend w Melbourne był dla zespołu Williamsa był kompletnie nieudany.

Siergiej Sirotkin w kwalifikacjach osiągnął czas lepszy tylko od jednego kierowcy (Pierre Gasly z Toro Rosso był wolniejszy), a w wyścigu na początku dał się rywalowi wyprzedzić już na starcie. Rosjanin ujechał ledwie sześć okrążeń, zanim w jego aucie nawaliły hamulce.

- Weekend był dla nas trudny, liczyłem na coś innego. Wyścig był rozczarowaniem, chciałem spędzić więcej czasu za kierownicą, zebrać kolejne doświadczenia. Szkoda. Takie jest życie. Musimy myśleć pozytywnie - stwierdził Sirotkin w rozmowie z Eleven Sports.

Tylko nieco lepiej wiodło się Strollowi. W kwalifikacjach miał 14. czas. Startował z 13. pozycji po karze dla Valtteriego Bottasa za wymianę skrzyni biegów, do mety dojechał na 14. miejscu bez wielkiej walki na torze. - Na pierwszym okrążeniu miałem dziwne ustawienia silnika, mieliśmy problemy z paliwem i dogrzewaniem opon. Próbowaliśmy dojechać do mety, a nie się ścigać - wyliczał Lance Stroll w Eleven Sports po wyścigu.

Optymizmem ze strony Williamsa nie wieje. Zespół podczas testów w Barcelonie ambitnie celował w czołową piątkę, choć seria awarii i wyniki kierowców na to nie wskazywały. GP Australii brutalnie pokazało, że Williamsowi w początkowej fazie sezonu może być piekielnie trudno walczyć o punktowane miejsca.

Stroll wyliczył serię problemów, które zespół musi rozwiązać jak najszybciej, a de facto nie ma na to czasu, bo sezon właśnie się rozpędza. Do GP Bahrajnu zostało już mniej niż dwa tygodnie, a potem są w sumie trzy wyścigi w cztery tygodnie, wszystkie z dala od siedziby Williamsa (Bahrajny, Chiny, Azerbejdżan).