GP Singapuru. Zwycięski Hamilton, kraksa rywali na pierwszych metrach

W walce o mistrzostwo świata Formuły 1 wszystko układa się po myśli Lewisa Hamiltona. Brytyjczyk z Mercedesa wygrał GP Singapuru, a jego największy rywal Niemiec Sebastian Vettel (Ferrari) odpadł po kraksie na prostej startowej.

Rywale sprezentowali de facto zwycięstwo Hamiltonowi już w pierwszych sekundach wyścigu. Brytyjczyk ruszał z trzeciej linii startowej i tylko przyglądał się temu, jak rywale się eliminują. Świetnie ruszył z drugiego pola startowego Max Verstappen (Red Bull), który zyskał kilka metrów nad Vettelem. Holendra zaczął jednak wyprzedzać od strony ściany Kimi Raikkonen (Ferrari). Fin nie miał zbyt wiele miejsce, jego prawe tylne koło zahaczyło o lewe przednie koło auta Holendra, w efekcie Ferrari obróciło się, ale jeszcze uderzyło w tył auta swojego partnera z zespołu - Vettela.

Dla Raikkonena i Verstappena jazda skończyła się na pierwszym zakręcie, tam też odpadł Fernando Alonso, w którego wpadł Holender, nie mogący już opanować swojego bolidu. Kilka zakrętów dalej z rywalizacji odpadł Vettel, który stracił kontrolę nad uszkodzonym autem.

 

A Hamilton? Uniknął kłopotów w pierwszym zakręcie i jechał już do mety niezagrożony, perfekcyjnie kontrolując wyścig. Z równowagi nie wytrąciły go trzy wyjazdy samochodu bezpieczeństwa, ani to, że wyścig trwał z tego powodu aż dwie godziny.

- Chcę pogratulować mojemu zespołowi. To był kawał świetnej roboty. Mieliśmy problemy w sobotę, nie wiedzieliśmy, co nas czeka podczas wyścigu. Skorzystaliśmy na wypadku aut Ferrari, ale Daniel Ricciardo sprawił mi nieco problemów - powiedział po wyścigu Hamilton. Brytyjczyk powiększył przewagę w klasyfikacji generalnej nad Vettelem do 28 punktów.

Drugie miejsce w GP Singapuru zajął Ricciardo z Red Bulla, a trzeci był Valtteri Bottas z Mercedesa.

Kolejny wyścig za dwa tygodnie w Malezji.

Więcej o: