Jak blisko F1 jest Robert Kubica po testach na Węgrzech?

Robert Kubica ma za sobą udane testy na Węgrzech, co powinno być ostatecznym dowodem na to, że powrót Polaka do F1 jest możliwy. Wciąż nie wiadomo jednak, kiedy może to nastąpić - pisze Michał Owczarek, dziennikarz Sport.pl.

Robert Kubica w środę na torze Hungaroring po raz pierwszy od ponad sześciu lat jeździł aktualnym bolidem Formuły 1 podczas oficjalnych testów tej serii. Jego jazda wzbudzała wielki podziw u wszystkich, którzy mieli okazję być blisko. Polak w dwóch czterogodzinnych sesjach przejechał w sumie 142 okrążenia, co mniej więcej odpowiada dystansowi dwóch wyścigów Grand Prix. Sprawdzał się w różnych elementach wyścigowych - były symulacje startów, zjazdów na wymianę opon, długie przejazdy, a także wyjazdy na kilka szybkich kółek niczym w kwalifikacjach.

Miał okazję przetestować najnowszy samochód na różnych oponach, brał też udział w sprawdzaniu nowości aerodynamicznych przygotowanych przez zespół. I choć przed testami przestrzegał nas, że porównywanie jego czasów z testów z innymi kierowcami czy to z wyścigu, kwalifikacji czy innych sprawdzianów na tym torze sensu nie ma żadnego, to jednak czwarty wynik dnia robi wrażenie i powinien być jednym z dowodów dla niedowiarków na to, że pod względem jazdy powrót Kubicy do F1 jest możliwy. Mimo niepełnosprawności. Zresztą jak sam podkreśla. - Moje ograniczenia mają większy wpływ na życie codzienne niż na prowadzenie samochodu.

Kiedy powrót będzie mógł nastąpić, cały czas nie wiadomo. Z wypowiedzi Polaka trudno coś więcej wyciągnąć, ale jego mowa ciała po wyjściu z auta, dobry nastrój i humor po przeszło 9 godzinach ciężkiej pracy, pozwalają sądzić, że to był kolejny ważny krok w jego wykonaniu.

Reedukacja Kubicy

To co w wypowiedziach Kubicy po testach biło najdobitniej, to konieczność zmiany swoich przyzwyczajeń. - Ten samochód nie ma nic wspólnego z autami, którymi do tej pory jeździłem. Łatwiej uczyć się od nowa niż oduczać się nawyków. Nawyki z innej F1 trochę mi na początku przeszkadzały, co nie znaczy, że to były negatywne rzeczy - po prostu tamte samochody prowadzi się inaczej. Musiałem wszystko ogarnąć od nowa - mówił Polak.

To nie pierwszy raz, gdy musi walczyć ze swoimi przyzwyczajeniami. Podobnie było, gdy przesiadł się do auta rajdowego i mówiło o tym, że w niektórych sytuacjach musi wyzbyć się swoich wyścigowych nawyków. Teraz jest podobnie. Różnica między samochodem F1 z 2012 roku, który miał okazję dwukrotnie testować w ostatnich miesiącach, a tym z 2017 roku z jego perspektywy jest ogromna.

Kubica wyjaśnia, że reedukacja w pewnych aspektach prowadzenia samochodu wymuszona jest zmianą masy pojazdu. - Nikt o tym nie mówi, bo przez ostatnie lata masa aut rosła stopniowo, więc dla innych te zmiany nie były odczuwalne. Dla mnie to jakby się świat wywrócił do góry nogami. W przeciągu jednego okrążenia zrozumiałem, że to co mam w mózgu nie ma nic wspólnego z tym, co prowadzę. Bardzo czuć te dodatkowe 100 kg. Kiedy wchodziłem w zakręt i tył uciekał, to było duże wyzwanie, mimo ogromnego docisku auta. Skoro w rajdówce, która waży 1200 kg czuć jak się włoży dodatkowe koło zapasowe, które waży 20 kg, to co powiedzieć o aucie cięższym o 100 kg? - mówił Kubica.

Zaznaczał też, żeby poczuć się w aucie komfortowo potrzebowałby nieco więcej czasu za kierownicą aktualnego bolidu. - Minimum dwa dni testów jest tym, czego potrzeba kierowcy, żeby się przystosować. To co miałem zakodowane i co sobie wyobrażałem ma mało wspólnego z F1, w której ściga się teraz. Po tym jak ochłonąłem, czuję się pozytywnie. Wygląda to dużo lepiej niż myślałem. Gdyby ktoś dwa dni temu powiedziałby mi, że tak będzie, to brałbym to w ciemno - stwierdził.

Chce wrócić. Ale w jakiej roli?

Druga rzecz, która zwróciła uwagę w wypowiedziach Kubicy odnośnie przyszłości, ale być może umknęła w gąszczu komunikatów w związku z testami, to podkreślanie przez Polaka powrotu „w jakiejś roli”. Czy to oznacza, że Kubica mógłby podjąć się funkcji testera czy też trzeciego kierowcy? On sam swojej wypowiedzi nie rozwinął, ale być może widzi w tym szansę na powrót do F1 krok po kroku.

-Tą osobą, która podejmuje największe ryzyko, jestem ja, bo ja nie chcę wrócić dla samego powrotu. Muszę być wcześniej pewny, że będę mógł się zbliżyć do poziomu, jaki prezentowałem przed wypadkiem. To będzie mój cel. Zanim go osiągnę, muszę być pewny, że jestem w stanie tego dokonać - powiedział Kubica w BBC.

W F1 nastał czas wakacji, a to otwiera pole do spekulacji i plotek transferowych. Zespół Renault, dzięki któremu Kubica jest tak blisko F1, jak przez ponad sześć lat nie był, cały czas upiera się przy tym, że dla nich Polak w wyścigach w tym sezonie jeździł nie będzie. - Mamy dwóch kierowców z ważnymi kontraktami. Jesteśmy poważnym zespołem. Takich zmian nie dokonuje się od tak - mówił Sport.pl Andy Stobart, rzecznik zespołu.

Szczegóły kontraktów między zespołem i kierowcami nie są do końca znane. Oczywistym jest, że Joylon Palmer swoją jazdą i wynikami wielkiego pożytku zespołowi nie przynosi (zdobył punkt przez 1,5 roku jazdy dla Renault i ani jednego w tym sezonie), ale być może, wbrew temu co się plotkuje, rozwiązanie umowy z Brytyjczykiem może nie być aż tak proste, jak to się wydaje.

Warto pamiętać o tym, że Formuła to też wielki biznes. Zespoły czasami bardzo ostrożnie podchodzą do podejmowania nagłych i radykalnych decyzji, bo może im się to zwyczajnie nie opłacać. Stąd też może wynikać ostrożność przedstawicieli Renault przy okazji wszelkich pytań o Palmera, Kubicę i przyszłość.

Z drugiej strony Andrew Benson, szef działu F1 w BBC, pisze tak: „Renault będzie dokładnie wiedziało to, co zobaczyli. Jeśli zobaczyli coś ze starego Kubicy, to nie byłoby to zaskoczeniem, gdybyśmy zobaczyli go za kierownicą jeszcze w tym roku w miejsce Palmera, być może nawet od GP Belgii.”

Z kolei agent Kubicy Alessandro Alunni Bravi daje do zrozumienia, że Renault może nie być jedyną opcją Polaka na powrót do F1. - To był ostatni krok z Renault. Po nim nie mamy żadnych innych planów. Przyszłość Roberta zaczyna się w czwartek - powiedział w „Corriere della Serra”.

A może to tylko sposób na zmotywowanie zespołu, który bramę do F1 Polakowi naprawdę szeroko otworzył?