Szef Formuły 1 u progu rewolucyjnych decyzji: Dwa wyścigi dziennie?

Bernie Ecclestone ma gigantyczny problem do rozgryzienia. Mimo wielu prób atrakcyjność F1 spada, żeby nie nazwać sprawy po imieniu: na wyścigach wieje nudą. 86-latek poważnie myśli o rewolucji. Już w 2017 roku mogą pojawić się dwa krótkie wyścigi jednego dnia.

Jolyon Palmer, brytyjski kierowca Renault, jest zachwycony nadchodzącymi zmianami. Ale nie mówi tu o rewolucji w organizacji wyścigów, ale zmianach w konstrukcjach bolidów. Mają one w sezonie 2017 sprawić, że samochody F1 będą przede wszystkim szybsze i pozwolą kierowcom na podejmowanie większego ryzyka. A to dzięki szerszym oponom i zwiększonej sile dociskowej. - Na razie próbowałem na symulatorze, widziałem też bolid w tunelu aerodynamicznym. To będzie naprawdę fantastyczne, zarówno dla kibiców, jak i kierowców F1 stanie się znów widowiskowa - przekonuje Palmer.

Takich rozwiązań F1 szuka od lat. Po wprowadzeniu licznych regulacji, które za najważniejszą kwestię uznają bezpieczeństwo oraz kolejnych, które miały ograniczyć wydatki (np. odejście od tankowania w trakcie wyścigu), elitarna seria stała się po prostu nudna. Zbiegło się to również z dominacją - najpierw Red Bulla i czterokrotnie wygrywającego mistrzostwo Sebastiana Vettela, a teraz kolosalną przewagą Mercedesa nad innymi zespołami.

Uatrakcyjnić - czytaj: zwiększyć liczbę wyprzedzeń na torze i pojedynków między kierowcami - miały m.in. systemy KERS (odzyskiwanie energii, która kumulowana dawała kopa), czy DRS (kierowca może zmienić ustawienie tylnego skrzydła swojego bolidu jeśli znajdzie się mniej niż sekundę za rywalem, co zwiększa szybkość, czy wprowadzenie dodatkowych mieszanek opon. Czy się udało? Trochę na pewno tak, ale F1 pozostała nudna, czego dowodem ostatnie GP Brazylii, uznane za jedno z najciekawszych, mimo kilkunastu okrążeń za samochodem bezpieczeństwa i braku bezpośredniej walki między prowadzącym Lewisem Hamiltonem a Nico Rosbergiem (obaj oczywiście Mercedes).

Dlatego dziś, tydzień przed ostatnim wyścigiem w Abu Dhabi, który rozstrzygnie o mistrzostwie, gruchnęła informacja o wahaniach Ecclestona. Jest on zazwyczaj uznawany za niechętnego zmianom. Od lat wielu kierowców i ekspertów sugeruje np. wprowadzenie do punktacji nagród za najszybsze okrążenie, czy zwycięstwo w kwalifikacjach. Nic z tego. Dlatego rozterki szefa i wprost komunikowanie przez niego, że już w 2017 r. może podczas jednego weekendu wyścigowego być przetestowana nowa formuła ścigania się, budzi takie emocje.

Miałyby się odbywać dwa wyścigi, w niedzielę, po 40 minut każdy. - Oba rozdzielone byłyby 40 minutową przerwą dla partnerów i reklamodawców stacji telewizyjnych - boss F1 od razu myśli też o biznesowych wątkach zmian. - Kwalifikacje do pierwszego startu byłyby jak dziś w sobotę, z drugim wyścigiem jest jeszcze do pomyślenia. Może po prostu kontynuacja rywalizacji po restarcie z zachowaniem pozycji, ale gwarancją większych emocji, bo blisko siebie znalazłby się lżejsze i przez to szybsze bolid (bo miałyby mniej paliwa - red.) - mówi Ecclestone. - Nie wiem czy jesteśmy na takie zmiany gotowi i czy mamy odwagę je wprowadzić - dodaje.

Plotkuje się, że test mógłby być przeprowadzony już w sezonie 2017 na jednym z azjatyckich torów. Do tego czasu fani F1 muszą zadowolić się zmianami konstrukcyjnymi bolidów. - Pierwsze testy odbędą się na początku roku w Barcelonie i nie mam wątpliwości, że to będzie prawdziwy spektakl - cieszy się cytowany na początku tekstu kierowca Renault.

Jak tenisistki spędzają wakacje od sportu?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.