Nowe kwalifikacje przed GP Australii. Hamilton zrobił wszystkich na szaro. Strajk najlepszych

To największa zmiana w nowym sezonie F1. Kwalifikacje to teraz ucieczka przed latającym za bolidami toporem, który tnie co każde 90 sekund. Kierowcy nie są zachwyceni, co pokazali w Melbourne na torze. W tym szaleństwie nie zmieniło się jedno - znów wygrywa Lewis Hamilton.

W skrócie? Do tej pory było tak, że na koniec pierwszej i drugiej części sesji odpadała określona liczba najgorszych kierowców. Potem w finałowej sesji dziesięciu pilotów próbowało wykręcić najlepszy czas. Najczęściej w schemacie: szybkie kółko, garaż, nowe opony, szybkie kółko.

Teraz ten najgorszy odpada już po 7 minutach. A potem co półtorej minuty kolejny.

I tak w I części kwalifikacji do czerwoności rozgrzała kibiców rywalizacja zespołów Renault i Saubera, kiedy na torze do ostatniej sekundy rywalizowali Jolyon Palmer (Wlk. Brytania) z Marcusem Ericssonem (Szwecja).

Zrobiony na szaro

Największy problem teamy i kierowcy mieli nie z tłokiem na torze, ale z czasami. Nie tymi uzyskiwanymi, ale tym, który potrzebują by dokończyć pomiarowe okrążenia. Esteban Gutierrez z Haasa zaliczył świetne kółko, dające mu 4. miejsce, ale zrobił to po upłynięciu kolejnej rozliczeniowej półtorej minuty i odpadł, co zostało potwierdzone "zrobieniem na szaro" jego nazwiska na liście wyników. Największą sensacją I części było odpadnięcie z tego samego powodu Daniła Kwiata z Red Bulla.

Odpadli w Q1 (miejsca na starcie niedzielnego GP Australii): 22. Rio Haryanto (Manor, Indonezja - cofnięty o 3 pola startowe), 21. Pascal Wehrlein (Niemcy, Manor), 20. Gutierrez (Meksyk, Haas), 19. Romain Grosjean (Francja, Haas), 18. Kwiat (Rosja, Red Bull), 17. Felipe Nasr (Brazylia, Sauner), 16. Marcus Ericsson (Szwecja, Sauber).

Jak w supermarkecie

W tym nowym szaleństwie, rozpoczynanym ustawieniem się wszystkich kierowców jak w kolejce w supermarkecie w alei serwisowej, nie zmieniło się jedno - znów najlepsi wyjeżdżają na tor na krótko, robią szybkie okrążenie i zjeżdżają do garażu. Najszybsi w Q1 byli Lewis Hamilton, Nico Rosberg (obaj Mercedes) i Sebastian Vettel (Ferrari), który niewiele tracił do najszybszego na treningach mistrza świata.

W drugiej części rywalizacji kolejność wśród najlepszych się nie zmieniła, natomiast na "szarym końcu" byli obaj kierowcy Renault, Valtteri Bottas z Williamsa, który był jednym z bohaterów sezonu 2015 oraz obaj kierowcy McLarena w towarzystwie Nico Hulkenberga i Sergio Pereza (obaj Force India). Zaskoczenie rezultatem McLarena może być dwojakie - jedni będą zdziwieni, że Jenson Button i Fernando Alonso (byli mistrzowie świata) zdołali rywalizować aż tak długo, pamiętając ostatnie miejsca i awarie regularnie zaliczane w zeszłym roku. Inni, którzy śledzili treningi, mogli liczyć nawet na miejsca w pierwszej dziesiątce, bo bolidy napędzane silnikami Hondy to w tym sezonie maszyny o klasę lepsze.

Odpadli w Q2: 15. Kevin Magnussen (Dania, Renault), 14. Jolyon Palmer (Renault), 13. Button (Wlk. Brytania), 12. Alonso (Hiszpania), 11. Bottas (Finlandia), 10. Hulkenberg (Force India), 9. Sergio Perez (Meksyk, Force India).

Rekordowy Hamilton

Finałowa część sesji Q3 to teoretycznie walka ośmiu najlepszych kierowców przez 14 minut. Zaskoczeń w jej składzie nie było, poza może nieobecnością Kwiata i Bottasa na czym skorzystali kierowcy Toro Rosso. Zaczął mocnym kółkiem Vettel, ale po chwili złudzeń pozbawił wszystkich Hamilton. Jego czas poniżej 1.24. s. był lepszy od rekordowego czasu Michaela Schumachera (jednak uzyskanego na Melbourne Park w trakcie wyścigu)!

Pierwsi pożegnali się z rywalizacją 8. Daniel Ricciardo (Red Bull), 7. Carlos Sainz (Toro Rosso) i 6.Felipe Massa (Williams). Na torze pozostała najlepsza piątka - dwaj kierowcy Mercedesa, dwaj Ferrari i sensacyjnie Max Verstappen z Toro Rosso.

Niedorobione przepisy

Po chwili jednak okazało się, że przepisy dotyczące kwalifikacji są delikatnie pisząc - niedorobione. Bo nikt nie może zmusić kierowców, by w trakcie trwającej sesji... jeździli. Massa, Sainz, a także Verstappen postanowili oszczędzić wysiłku oponom i silnikom, zadowalając się swoimi miejscami. Gdy wydawało się, że najlepsi będą gryźć się o pozycje do ostatniej sekundy kwalifikacji, zobaczyliśmy ich już na ważeniu.

Cichy protest

Wyglądało to jak cichy protest. Nie jest żadną tajemnicą, że kierowcy nie są zadowoleni nie tyle z nowych reguł sesji Q, ale z ich trybu wprowadzenia, bez konsultacji. Niektórzy z nich dowiadywali się o zmianach podczas testów tuż przed sezonem. Jak nic będą Australii trwały gorące rozmowy pomiędzy kierowcami, szefami teamów i bossami F1o koniecznych poprawkach w systemie.

Ostatnie cztery minuty kwalifikacji przed GP Australii były ich najdziwniejszymi od wielu lat - nikt się nie ścigał, wszyscy się ściskali w garażach. Wygrał mistrz świata Lewis Hamilton.

Kolejność na starcie GP Australii: 8. Ricciardo (Australia, Red Bull), 7. Sainz (Hiszpania, Toro Rosso), 6. Massa (Brazylia, Williams), 5. Verstappen (Holandia, Toro Rosso), 4. Kimi Raikkonen (Finlandia, Ferrari), 3. Vettel (Niemcy, Ferrari), 2. Rosberg (Niemcy, Mercedes), 1. Hamilton (Wlk. Brytania, Mercedes).

Nowe kwalifikacje, opony, ''kierowca dnia'' i powrót legendy. Co się zmieniło w sezonie 2016?

Zobacz wideo
Więcej o: