Formuła 1. Lewis Hamilton po selfie na motocyklu w Nowej Zelandii miał problemy

Lewis Hamilton podczas pobytu w Nowej Zelandii nagrał selfie ze swojej przejażdżki motocyklem i wrzucił na Snapchata. Sprawą zajęła się miejscowa policja.
Lewis Hamilton
MICHAEL DALDER/REUTERS

Kilka dni przed startem nowego sezonu F1 Lewis Hamilton wrzucił na Snapchata nagrania ze swojej przejażdżki motocyklem w Nowej Zelandii. Na jednym ujęciu widać motocykle, a na dwóch kolejnych widać jak jedzie Harley'em Davidsonem po autostradzie. Od 2009 roku w Nowej Zelandii nie wolno korzystać z telefonów komórkowych w trakcie jazdy na motocyklu. Sprawa trafiła na policję.

 

Policja wszczęła dochodzenie, ale wobec 31-letniego Hamiltona... nie wyciągnięto żadnych konsekwencji. Powód? Brak wystarczających dowodów. Kierowca temu Mercedes został jednak pouczony o niebezpieczeństwie w związku z korzystaniem z komórki w trakcie jazdy na motocyklu.

"Policja w Auckland nie będzie dalej zajmować się sprawą publikacji prasowych po przejażdżce Lewisa Hamiltona na motocyklu. Nagrania nie dają wystarczających podstaw, by stwierdzić, że zostały złamane przepisy." - czytamy w oświadczeniu miejscowej policji.

Hamiltonowi się upiekło, ale to nie jego pierwszy wybryk na publicznej drodze. W listopadzie zeszłego roku rozbił w Monako wart 1,5 miliona dolarów supersamochód Pagani Zonda. Sześć lat temu dostał mandat w wysokości 300 funtów za tzw. palenie gumy. We Francji stracił prawo jazdy po tym, jak po drodze publicznej jechał blisko 200 km/h.

Wiele osób zastanawia się, czy to dobrze, że Lewis Hamilton jest twarzą akcji FIA promujących bezpieczeństwo na drodze.

Tak będą wyglądać bolidy Formuły 1 w sezonie 2016 [ZDJĘCIA]

Zobacz wideo
Więcej o: