Michael Schumacher pozostaje w śpiączce. Lekarze: Maleją szanse na poprawę

- Z każdym dniem, który pacjent spędza w śpiączce, maleją szanse na poprawę jego sytuacji - uważa Jean-Marc Orgogozo, profesor neurologii na Uniwersytecie w Bordeaux. Michael Schumacher pozostaje w śpiączce farmakologicznej od trzech tygodni.

Nie ma nowych informacji na temat stanu zdrowia siedmiokrotnego mistrza Formuły 1. W wyniku wypadku narciarskiego we francuskich Alpach 45-letni niemiecki kierowca doznał urazów głowy i pozostaje w stanie śpiączki w szpitalu w Grenoble. Jest karmiony przez sondę i myty codziennie, personel zapobiega też powstawaniu odleżyn.

Na temat stanu zdrowia Schumachera spekulują media z całego świata. Przedłużający się stan śpiączki rodzi ryzyko, że pacjent już nie wróci do pełni zdrowia. Duży tekst na ten temat zamieściły między innymi austriacki magazyn "Format" i angielski "Daily Mirror".

Jak pisze "Format", Schumacher po wybudzeniu może cierpieć na zespół apaliczny, czyli formę uznawaną za stan wegetatywny. To zaburzenie neurologiczne, w którym pacjent wydaje się być przytomny, ale nie da się z nim nawiązać kontaktu.

"Gorsze niż śmierć"

- Człowiek jest żywy, ale jego funkcje życiowe są mocno ograniczone. Nie potrzebuje pomocy z oddychaniem ani krążeniem, ale nie dostrzega rzeczy, które dzieją się wokół niego - opisuje Colin Shieff, neurochirurg z National Hospital w Londynie.

Czy Schumacher jest dotknięty przez zespół apaliczny, dowiemy się dopiero po jego wybudzeniu. - Z moich doświadczeń wynika, że jest za wcześnie, by to stwierdzić. Na tym etapie lekarze mają jednak obowiązek ostrzec jego rodzinę. To nie jest dla nich łatwe zadanie. Są sytuacje gorsze niż umieranie - uważa Shieff cytowany przez "Daily Mirror".

Leczenie pacjentów cierpiących na zespół apaliczny jest długie i złożone. Może trwać latami, a szansa na poprawę stanu jest mniejsza niż 50 procent.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: