Michael Schumacher w stanie krytycznym. Lekarze: Nie wiemy, jakie ma szanse na przeżycie

- Ze względu na szacunek dla rodziny nie będziemy informować o szczegółach uszkodzeń ani o rokowaniach. Jest w stanie śpiączki farmakologicznej i robimy wszystko, by ograniczyć ciśnienie śródczaszkowe. Jego stan uznajemy za krytyczny - poinformowali na konferencji prasowej lekarze opiekujący się Michaelem Schumacherem.

45-letni Schumacher przewrócił się, jadąc na nartach, i uderzył głową w kamień. Miał założony kask. Po blisko dziesięciu minutach zajęli się nim lekarze. Najpierw został odwieziony do lokalnego szpitala, potem przetransportowany do Grenoble na dokładniejsze badania. Były kierowca dotarł do szpitala nieprzytomny i wymagał natychmiastowej interwencji chirurgicznej.

- Jest w stanie śpiączki farmakologicznej i robimy wszystko, by ograniczyć ciśnienie śródczaszkowe. Jego stan uznajemy za krytyczny. Jest w stanie hipotermii - stwierdził profesor Jean-François Payen, kierownik anestezjologii kliniki w Grenoble. - Wszelkie działania możliwe do przeprowadzane są przeprowadzone. Na razie nie jesteśmy w stanie wypowiadać się co do przyszłości Michaela Schumachera - dodał.

"Uszkodzenia są poważne"

Lekarze nie chcieli nic powiedzieć o innych obrażeniach kierowcy. - Naszą podstawową troską jest uraz mózgu. Schumacher jest w znieczuleniu ogólnym, by zmniejszyć oddziaływanie bodźców zewnętrznych i zapewnić maksymalne dotlenienie mózgu - stwierdził.

- Na skanerze dostrzegliśmy uszkodzenie mózgu, ale nie określamy jego stopnia. Jego stan jest bardzo poważny. Nie mogę się wypowiedzieć na temat tego, jakie ma szanse na przeżycie. Jest za wcześnie, żeby cokolwiek prognozować. Jak tylko będzie to możliwe, przekażemy dalsze informacje - dodał Payen.

- Uszkodzenia są poważne, ale ze względu na szacunek dla rodziny nie będziemy wchodzić w szczegóły. Możemy tylko stwierdzić, że siła uderzenia była ogromna. W momencie przywiezienia do szpitala nie miał pełnej świadomości. Ktoś, kto byłby bez kasku, nie przeżyłby tego wypadku. To, że jest to sportowiec, może mu pomóc. Rodzina jest przy nim - powiedział Payen.

- Nie będziemy mówić o niczym więcej niż sytuacja obecna, bo jest na to zbyt wcześnie - dodał.

Wsparcie od rodziny, przyjaciół, fanów i rywali

We Francji jest rodzina Schumachera oraz doktor Gerard Saillant, lekarz kierowcy. - Wszyscy bardzo się o niego martwią: żona, dzieci, przyjaciele. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni. Liczy się dla nas każda godzina, nie wybiegamy za bardzo w przyszłość - stwierdził podczas konferencji prasowej. O stanie zdrowia kierowcy się nie wypowiadał. Podziękował lekarzom z Grenoble za dotychczasową opiekę nad Schumacherem.

W nocy do szpitala dotarł też Olivier Panis, jego były rywal z toru. Nie pozwolono mu jednak zobaczyć kierowcy. - Wrócę tu jutro i tak, jestem zaniepokojony - powiedział. - Skoro byłem w Grenoble, chciałem przywitać się ze starym kumplem. To wielki mistrz i ktoś, kto bardzo kocha Formułę 1.

Kierowcę wspierali też Jean Todt, jego były szef z Ferrari, a obecnie prezydent FIA, oraz Ross Brawn, jego były inżynier wyścigowy. Pod szpitalem zbierają się także fani kierowcy.

Słowa otuchy wysyłają mu jego rywale z wyścigów. "W tym trudnym czasie moje myśli są z Michaelem Schumacherem. On bardziej niż inni ma siłę, aby przez to przejść" - napisał kierowca Jenson Button, kierowca F1.

"Będę wdzięczny za usłyszenie pozytywnych informacji o Michaelu. Jestem zatroskany jak wszyscy. Mam nadzieję, że moje modlitwy zostaną wysłuchane" - zatweetował Mario Andretti, kierowca wyścigowy, który również występował w F1.

Pierwsze podium 21 lat temu

Niemiec zaczynał karierę wyścigową w 1991 r. Zastąpił Bertranda Gachota, który siedział w więzieniu za użycie gazu przeciw londyńskiemu taksówkarzowi, z którym... utknął w korku. Przepisy nie pozwoliły Schumacherowi przejechać toru w Belgii - pokonał więc go na przytarganym własnoręcznie rowerze.

W 1992 r. w Meksyku pierwszy raz stanął na podium, pierwsze zwycięstwo odniósł w tym samym sezonie w Belgii. W Benettonie wywalczył dwa tytuły, przeszedł do Ferrari, by zgarnąć kolejne pięć w latach 2000-2004. Jednocześnie zbudował swoją legendę - kierowcy wybitnego, ale i złośliwego. W 1994 r. zderzył się z Damonem Hillem. To dało mu - a nie Brytyjczykowi - mistrzostwo. W 1997 r. w podobny sposób zepchnął z toru Kanadyjczyka Jacques'a Villeneuve'a. Tyleż kontrowersji. Jego osiągnięcia są imponujące. Wygrał 91 wyścigów, a to tylko o jeden mniej, niż wygrali dwaj kolejni rekordziści razem wzięci (Alain Prost - 51, Ayrton Senna - 41).

Schumacher definitywnie zakończył karierę w Formule 1 po sezonie 2012. W ostatnim wyścigu - 13 miesięcy temu na torze Interlagos pod Sao Paulo - zajął siódme miejsce. W klasyfikacji generalnej był 13.

Zobacz wideo
Więcej o: