F1. Webber po ''taksówce'' Alonso: Decyzja sędziów jest komiczna

- Reprymendy dla mnie i Fernando są co najmniej komiczne. To był piękny moment, kibice byli zachwyceni - napisał na Twiterze Mark Webber, który na starcie następnego wyścigu zostanie cofnięty o 10 miejsc.

Podczas ostatniego okrążenia na Marina Bay Street Circuit Webberowi zapaliła się skrzynia biegów. Australijczyk nie zdołał dojechać do mety i po przejechaniu mniej więcej połowy toru zaparkował bolid na poboczu. Fernando Alonso przekroczył już linię mety, przemierzał więc tor, zbierając resztki ogumienia z jezdni. Gdy zobaczył stojącego na poboczu Australijczyka, zatrzymał się i podwiózł go do mety. To właśnie za tę sytuację obaj panowie otrzymali reprymendy. Jako że było to trzecie upomnienie dla Webbera w sezonie (pojedyncze nie niesie za sobą konsekwencji), kierowca Red Bulla podczas GP Koreii zostanie na starcie cofnięty o 10 pozycji.

 

Australijczyk twierdzi, że decyzja sędziów jest "co najmniej komiczna". W oficjalnym wyjaśnieniu FIA zasugerowała, że kara dotyczy nie samej "podwózki", a niebezpiecznego zachowania obu kierowców - Alonso zatrzymał się na środku trasy, Webber wbiegł na tor, po którym jeździły jeszcze bolidy. Według federacji wcześniej służby porządkowe prosiły Australijczyka, by tego nie robił. - Nikt mi nic nie mówił, po tym jak bolid został ugaszony - broni się Webber, dodając, że kibice na torze w Singapurze byli zachwyceni.

By jeszcze bardziej ośmieszyć decyzję sędziów kierowca Red Bulla umieścił na Twitterze zdjęcia z podobnych "incydentów" z przeszłości . Zauważył także, że jednym z doradców sędziów podczas GP Singapuru był Dereck Wawrick, który w 1988 roku w bardzo podobnym przypadku został podwieziony do mety przez Gerharda Bergera. Kary nie otrzymał.

dddd Fot. dd

GP Singapuru wygrał Sebastian Vettel, który w klasyfikacji generalnej wyprzedza Alonso o 60 punktów. Kolejny wyścig odbędzie się w Korei (6 października).

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: