Formuła 1. Gorączka na Spa

Prognozy pogody na szczęście się sprawdziły i po bardzo mokrym piątku, w sobotę nad torem Spa pojawiło się słońce. Od rana trwały gorączkowe przygotowania. Kierowcy i mechanicy w ciągu godzinnego treningu starali się nadrobić choć trochę straconego czasu.

W piątek jazda była prawie niemożliwa, a testowanie większości udoskonaleń oraz ustawień bolidów i tak nie miało większego sensu. Przy tak słabej przyczepności i niskich prędkościach nie da się uzyskać miarodajnych danych do analizy. Dlatego programy przygotowań, szykowane przed weekendem z myślą o trzech godzinach jazd w piątek, zostały skrócone i skompresowane.

Na przygotowanie do suchych kwalifikacji i wyścigu została ledwie godzina sobotniego treningu, a ten pośpiech nie wszystkim służy. Już na początku sesji Nico Rosberg zgłaszał przez radio problemy i po chwili zaparkował swojego Mercedesa na poboczu. - To auto jest za sztywne. Powinniśmy to zmienić. Teraz - polecił swojemu inżynierowi Kimi Räikkönen, po wykonaniu pierwszego przejazdu. - Balans samochodu nie jest za dobry - zgłaszał Jenson Button, podczas gdy Heikki Kovalainen, meldował podczas jazdy o problemach z systemem DRS, który nie zawsze się otwiera.

Choć powszechnie wiadomo, że wyniki treningów niekoniecznie pokazują realny układ sił, w poranki takie jak ten nie ma czasu na udawanie i kombinacje. Co ważniejsze, w takiej sytuacji o sukcesie lub porażce w czasówce i wyścigu mogą zadecydować minuty stracone na naprawę lub poświęcone na wprowadzenie ryzykownej zmiany w ustawieniach auta. Decydująca staje się inteligencja kierowców, intuicja inżynierów, sprawność mechaników oraz - ponad wszystko - szczęście. Dlatego w ten weekend już do samego końca Grand Prix Belgii nie będzie faworytów. Szykuje się bardzo interesujący weekend.

Więcej o: