F1. Button ma nadzieję na mistrzostwo

Na oficjalne czwartkowe konferencje prasowe FIA z zasady zaprasza wszystkich reprezentantów gospodarzy. Krzeseł dla kierowców jest sześć, Brytyjczyków w stawce mamy trzech, ale tym razem dla jednego z nich zabrakło miejsca. Odpadł Jenson Button. Ostatnio przechodzi ostry kryzys formy.

Były mistrz świata w zeszłym roku pokonał Lewisa Hamiltona w wewnętrznym pojedynku (obaj ścigają się w McLarenie). Tego nikt się nie spodziewał, podobnie jak tego, że po ośmiu wyścigach sezonu 2012 Jenson - zwycięzca pierwszej tegorocznej rundy mistrzostw świata - znajdzie się tak daleko z tyłu. - Może w ostatnich wyścigach nie wykonałem wystarczająco dobrej roboty dostrajając bolid, ale za każdym razem, gdy próbowaliśmy czegoś nowego, pojawiały się problemy techniczne, więc nie byliśmy w stanie tego dobrze przetestować przed wyścigiem. Zdarzało się wiele różnych rzeczy - tłumaczył dziś swoje ostatnie niepowodzenia Button.

Jenson wciąż wierzy, że będzie walczył o mistrzostwo. - Fakt, do lidera brakuje mi 62 punktów. To całkiem sporo, ale widzieliśmy jak szybko w tym sezonie może odwrócić się szczęście. Definitywnie nie wszystko jest jeszcze stracone. Może, gdyby jeden kierowca wyrobił sobie wielką przewagę, jak rok temu Sebastian Vettel, prawdopodobnie nie dałoby się odrobić straty, ale wystarczy, że ja tutaj wygram, Ferrari nie ukończy wyścigu i wpadną mi dobre punkty.

W ten weekend nikt bardziej niż on nie marzy o zwycięstwie w Grand Prix Wielkiej Brytanii. Dzięki Jenson niemu mógłby się odbić od dna przed własnymi kibicami, nadrobić sporą stratę punktową do czołówki i przede wszystkim wygrać swój domowy wyścig. Bo jak dotąd jeszcze mu się to nigdy nie udało. Konfiguracja toru powinna sprzyjać jego McLarenowi, który - dodatkowo - został mocno udoskonalony przed wyścigiem na Silverstone. Nie ma lepszego miejsca, aby udowodnić, że słabe wyniki były winą pecha, a nie samego kierowcy. I nie ma lepszego momentu, aby wrócić do walki o mistrzostwo.

Więcej o: