Formuła 1. Bolid jak jabłko przecięty [WIDEO]

Szef biura konstrukcyjnego Saubera Matt Morris przeciął bolid na pół i wyjaśnia, co jest w środku najbardziej zaawansowanej technologicznie maszynki do ścigania się.

Pasjonuje Cię Formuła 1? Odwiedź forum o F1

Okazało się, że mechanicy szwajcarskiego zespołu Saubera przez około dwa lata bawili się po godzinach w przecięcie bolidu wzdłuż. Robili to z precyzją godną szwajcarskiego zegarmistrza.

- Bolid F1 to szczyt osiągnięć technologii w sporcie motorowym. Jestem pewien, że wielu z was oglądało wyścig F1, albo zdjęcia bolidu w gazetach i magazynach, ale będzie naprawdę fajnie, jeśli przetniemy go na pół, jak jabłko - mówi Morris i zaczyna prezentację.

- Najbardziej złożonym wyzwaniem dla konstruktorów jest takie ułożenie składników, aby bolid działał. Zaczynając opis od końca, mamy skrzynię biegów, sprzęgło, silnik, zbiornik olejowy, system paliwowy tuż za siedziskiem kierowcy przy podłodze, oraz pod jego nogami puszki z elektroniką. Przesuwając się do przodu mamy układ kierowniczy, pedały, kolumnę kierownicy - opisuje samochód Morris.

- W bolidzie - kontynuuje - ważne jest, aby ciężkie składniki umiejscowić jak najniżej, tak żeby jak najniżej położony był środek ciężkości. Dzięki temu lepsze są osiągi samochodu.

Zobacz wideo

W drugiej części wideo Morris opisuje system kierowania bolidem. Zaczyna od kierownicy. - Ale to jest nie tylko kierownica. To jest też interfejs kierowcy, który łączy go systemami samochodu i z garażem.

Pokazuje łopatki do zmiany biegów i do włączenia sprzęgła, przyciski służące do połączenia radiowego z garażem oraz do zmiany ustawień silnika w czasie jazdy (aby kierowca mógł np. oszczędzać paliwo, albo zwiększyć moc, kiedy tego potrzebuje). Pośrodku kierownicy jest miniaturowy ekran, gdzie sygnalizowane są problemy z samochodem, aktualny bieg, obroty i inne dane potrzebne kierowcy.

Bolid sterowany jest dzięki kolumnie kierowniczej, której w rzeczywistości bardzo daleko od kolumny. Jest mianowicie cienkim, łamanym drążkiem (w okolicy pedałów) osadzonym w kevlarowej tubie. System kierowania jest prosty - jak w zwykłych samochodach, tyle, że mniejszy i lżejszy - wyjaśnia Morris.

W trzeciej części wideo bardzo ciekawe detale. Morris mówi o zbiorniku paliwa, znajdującym się za plecami kierowcy. Zbiornik jest podzielony na poziome sekcje kevlarowymi przegrodami. Dzięki temu zmniejszająca się ilość paliwa schodzi do coraz niższych przegród i nie ma dostępu do górnych przedziałów. Chodzi o to, aby przeciążenia podczas hamowania, przyspieszania i zakrętów nie wypychały paliwa wysoko na ściany zbiornika i nie podwyższały środa ciężkości bolidu ani nie zaburzały jazdy. Jest tam mnóstwo rurek i przewodów zasilających silnik w płyny, oraz kanałów dostarczających silnikowi powietrza "do oddychania" - wyjaśnia Morris.

W kolejnej części konstruktor mówi o ostatnim - niektórzy mówią, że najważniejszym - składniku samochodu, czyli kierowcy. Jego pozycja jest też elementem tej skomplikowanej układanki. Bohaterem tej części wideo jest Sergio Perez, którego mechanicy wciskają do przeciętego wzdłuż bolidu. Rzuca się w oczy niezwykła pozycja kierowcy - podudzia są położone niewiele niżej niż ramiona. - Pupa kierowcy jest zaledwie 10 milimetrów od podłogi bolidu. Dobrym sprawdzeniem czy samochód nie jest zbyt nisko zawieszony jest zapytać kierowcy, czy mu się nie grzeje tyłek - żartują Morris z Perezem.

Na koniec konstruktor Saubera mówi o położeniu systemów ratowniczych - gaśnica jest przed kierowcą. Może ją uruchomić albo on, albo porządkowi na torze. Całe nadwozie - nie tylko komora kierowcy - jest rodzajem kapsuły bezpieczeństwa, zbudowanej z włókien węglowych w formie plastra miodu. Takich rozwiązań zabezpieczających kierowcę jest w bolidzie dużo - chronią głowę, nogi. Przed stopami kierowcy jest duża, pusta przestrzeń, która chroni go w przypadku zderzenia od czoła bolidu.

- Tu jest tak ciasno, że, z wyjątkiem struktury bezpieczeństwa z przodu, nie ma gdzie wcisnąć jabłka - kończy Morris.

Więcej o: