GP Chin. Szalony wyścig i zwycięstwo Ricciardo, Verstappen wkurzył Vettela

Daniel Ricciardo perfekcyjnie wykorzystał wyjazd samochodu bezpieczeństwa oraz błąd swojego kolegi z zespołu, wyprzedził najgroźniejszych rywali i w pięknym stylu wygrał GP Chin. Lider klasyfikacji generalnej Sebastian Vettel dopiero ósmy po zderzeniu z Maxem Verstappenem. Oba samochody Williamsa poza Top10, ale z nieco lepszym wyścigiem

Szóste zwycięstwo Ricciardo w karierze

Co to był za weekend dla Daniela Ricciardo. W sobotę przed kwalifikacjami jego mechanicy toczyli walkę z czasem, by wymienić uszkodzoną jednostkę napędową i pozwolić mu powalczyć w kwalifikacjach. Australijczyk wywalczył szóstą pozycję startową, dobrze ruszył do wyścigu, ale szansę na zwycięstwo zyskał dzięki wyjazdowi samochodu bezpieczeństwa na półmetku wyścigu.

Zespół Red Bull zarządził zjazd obu samochodów na zmianę opon i to była mistrzowska zagrywka. Obaj kierowcy szybko odrabiali dystans do Ferrari i Mercedesów i nawet wzięli się do wyprzedzania. Na 39 okrążeniu Max Verstappen zaatakował Lewisa Hamiltona, ale musiał uciekać poza tor, gdy rywal zaczął się bronić. Z błędu swojego kolegi skorzystał Ricciardo i przesunął się pozycję wyżej. I potem pogonił za czołówką.

Najpierw wyprzedził Lewisa Hamiltona, na 42 okrążeniu znalazł się przed Sebastianem Vettelem, a od 45 okrążenia był już samotnym liderem, gdy wyprzedził Valtteriego Bottasa. I samotnie popędził do mety, wygrał na torze w Szanghaju nie będąc niepokojonym do samego końca przez nikogo.

Na drugim stopniu podium stanął Valtteri Bottas, a trzeci był Kimi Raikkonen.

Samochód bezpieczeństwa zmienił wszystko

W połowie wyścigu doszło do zderzenia dwóch aut Toro Rosso. Pierre Gasly wjechał w bok samochodu Brendona Hartleya, trochę części posypało się na tor i sędziowie zdecydowali o wypuszczeniu samochodu bezpieczeństwa. Błyskawicznie zareagowali na to w Red Bull, ściągając oba auta na zmianę kół. Nie zmieniono rodzaju mieszanki, ale chodziło o to, by Verstappen i Ricciardo mieli świeższe opony od kierowców Ferrari i Mercedesa, którzy byli przed nimi.

Była to fantastyczna zagrywka taktyczna, która pozwoliła niemal od samego wznowienia wyścigu gonić i atakować samochody będące przed nimi. Gdyby nie zbyt szaleńcza jazda, który to już raz, Maxa Verstappena Red Bull miał szansę nawet na dojechanie na dwóch pierwszych miejscach, bo aż tyle zyskiwał dzięki mniej zniszczonym oponom. Widać to po tempie Ricciardo.

Verstappen przeszarżował i dostał karę

Max Verstappen przed GP Chin obiecywał, że zmieniać swojego stylu jazdy nie zamierza i potwierdził to w niedzielnym wyścigu. Znów było go wszędzie pełno na torze. Atakował od pierwszych metrów, ale na te naprawdę szaleńcze ataki zdecydował się dopiero po zjeździe samochodu bezpieczeństwa, gdy miał świadomość tego, że ma lepsze opony od rywali.

Na 39. okrążeniu próbował w drugim sektorze wyprzedzić Hamiltona od zewnętrznej, ale rywal się obronił. Holender nieco przestraszył się reakcji Brytyjczyka, wyjechał poza tor i stracił pozycję na rzecz swojego kolegi z zespołu. To jednak go nie zatrzymało.

Do skóry Hamiltona dobrał się trzy okrążenia później, a potem wziął się za Vettela. Niemca próbował wyprzedzić od wewnętrznej, ale zblokował nieco hamulce, jego samochód zaczęło obracać i przywalił w bok Ferrari. Oba samochody obróciło. Vettel spadł na siódme miejsce, którego nie utrzymał, bo najwyraźniej jego samochód po tym zdarzeniu nie był w pełni sprawny.

Verstappen też nieco stracił, ale jego auto wyszło w lepszy stanie z tego zderzenia i znów wziął się za rywali. Ostatecznie dojechał na czwartej pozycji, tuż za Raikkonenem, ale w wyścigu był szósty - to efekt kary 10 sekund nałożonej przez sędziów za kolizję z Vettelem.

Ferrari ograne taktycznie

Vettel ruszał do wyścigu z pierwszej pozycji startowej. Na dohamowaniu do pierwszego zakrętu obronił się przed Kimim Raikkonenem, obronił prowadzenie i wydawało się, że jedzie po trzecie zwycięstwo z rzędu. Tym razem jednak taktycznie zespół Ferrari został ograny przez rywali.

Włoski zespół przespał moment odpowiedniej zmiany opon. Red Bull już na 18. okrążeniu zjechał po świeże gumy, na 19. okrążeniu zrobił to Valtteri Bottas, a Vettel dopiero na 21. i wyjechał na tor za Finem.

Ferrari postanowił poświęcić wynik Raikkonena, przetrzymało go na torze dłużej, by ten nieco blokował Bottasa i dał szansę Vettelowi na wyprzedzenie kierowcy Mercedesa. To się jednak nie udało. Opony w aucie Raikkonena były już tak zniszczone, że zbyt wiele krwi Bottasowi nie napsuł.

Alonso znów w czołowej dziesiątce

O zwycięstwo walczyli kierowcy Ferrari, Mercedesa i Red Bulla, ale za ich plecami też była ciekawa walka. Na szóstym miejscu wyścig ukończył Nico Hulkenberg z Renault, a siódmy był Fernando Alonso z McLarena. Hiszpan znów startował z odległej pozycji (13.) wskoczył do pierwszej dziesiątki. Na ostatnich okrążeniach wykorzystał to, że Vettel jechał uszkodzonym autem i go wyprzedził, dojeżdżając na siódmej pozycji.

W pierwszej dziesiątce dojechali jeszcze Carlos Sainz (Renault) i Kevin Magnussem (Haas).

Wciąż jedynym zespołem bez punktów jest Williams, ale obaj kierowcy pojechali nieco lepszy wyścig. W Chinach Lance Stroll po starcie awansował na 12. miejsce, a dojechał na 14. pozycji. Siergiej Sirotkin był 15. z trzema sekundami straty do swojego kolegi.

Vettel wciąż liderem

Sebastian Vettel zajął ósme miejsce, ale wciąż jest liderem klasyfikacji generalnej mistrzostw świata z 54 punktami. Ma dziewięć punktów przewagi nad drugim Lewisem Hamiltonem i 14 nad Valtterim Bottasem. Daniel Ricciardo jest czwarty z 37 punktami.

W klasyfikacji konstruktorów na pierwszym miejscu Mercedes, ale ma już tylko punkt przewagi nad Ferrari (85:84). A na trzecie miejsce wskoczył Red Bull.

Kolejny wyścig 29 kwietnia w Azerbejdżanie.

Więcej o: