GP Chin. Perfekcyjny Vettel z pole position, Hamilton dopiero czwarty

Po sześcioletniej dominacji Mercedesa na torze w Szanghaju tym razem dwa Ferrari ruszą z pierwszego pola startowego do niedzielnego wyścigu o Grand Prix Chin (początek o godz. 8.10). Za nimi dwa Mercedesy, a dalej dwa Red Bulle. Oba auta Williamsa odpadły w Q1, ale Siergiej Sirotkin mógł się delikatnie uśmiechnąć.

Vettela o włos przed Raikkonenem

Walkę o start z pierwszego pola startowego stoczyli w Q3 między sobą kierowcy Ferrari. Na początku sesji lepszy czas miał Kimi Raikkonen, który był troszeczkę szybszy od Sebastian Vettela, ale oba zostali wypuszczeni na jeszcze jedno szybkie okrążenie koniec kwalifikacji. Raikkonen pierwszy kończył swoje szybkie kółko, po nim jechał Vettel.

Fin pojechał świetnie w dwóch pierwszych sektorach toru, potem ustanowił rekord okrążenia. Ale na szybkim kółku był jeszcze Vettel. Niemiec był odrobinę wolniejszy od swojego kolegi z zespołu w dwóch pierwszych sektorach, ale w trzecim pojechał absolutnie genialnie. Jego czas to 1:31.095, który jest nowym rekordem toru w Szanghaju. Od Raikkonena był szybszy o 0,087 sekundy.

-Samochód był genialny, poprawiał się z okrążenia na okrążenie. W pierwszym przejeździe popełniłem błąd, ale wiedziałem, że mogę być jeszcze szybszy - mówił Vettel, który z pole position będzie ruszał po raz 52. w karierze.

Hamilton dopiero czwarty

Na torze w Szanghaju jest chłodno i wietrznie. Okazuje się, że auta Mercedesa w takich warunkach nie spisują się perfekcyjnie na krótkich przejazdach. Problemy ze złożeniem naprawdę szybkich okrążeń mieli i Valtteri Bottas i Lewis Hamilton. Byli najszybsi w Q2, ale w decydującym o ustawieniu na starcie Q3 dostali jednak delikatne lanie od kierowców Ferrari.

Bottas miał trzeci czas kwalifikacji. Do Vettela stracił 0,530 sekundy. Lewis Hamilton był dopiero czwarty ze stratą 0,580 sekundy. Mistrz świata pod koniec jeszcze walczył o jego poprawę, ale na nawrocie popełnił błąd i już wiedział, że nic lepiej nie będzie. Dlatego zjechał do pitlane.

Z trzeciej linii wystartują kierowcy Red Bulla. Max Verstappen był wolniejszy o 0,701 sekundy od Vettela, a Daniel Ricciardo o 0,853. Siódme pole startowe dla Nico Hulkenberga z Renault, a dalej Sergio Perez (Force India), Carlos Sainz (Renault) i Romain Grosjean (Haas).

Oponowe szachy w Q2

Kierowcy, którzy awansują do trzeciej części kwalifikacji, startują na tych samych oponach, na których uzyskali najlepszy czas w sesji Q2. A to oznacza, że oprócz wykręcania jak najlepszego okrążenia trzeba mieć z tyłu głowy strategię na wyścigi. Zwłaszcza w zespołach z absolutnej czołówki. Tym bardziej, że w Chinach do wyboru są trzy mieszanki: pośrednia, miękka i ultramiękka.

Kierowcy Ferrari na początku Q2 wykręcili rewelacyjne czasy na oponach miękkich, co sugerowało, że pierwsze okrążenia będą chcieli pokonać na tych oponach. Pod koniec sesji włoski zespół wypuścił swoich kierowców na oponach ultramiękkich, ale nie dokończyli oni swoich pomiarowych okrążeń, żeby nie ruszać do na gumach, które wystarczają na pokonanie najmniejszej liczby okrążeń w wyścigu.

Obaj kierowcy Mercedesa na oponach miękkich wykręcili najlepsze czasy w Q2, ale dopiero rzutem na taśmę. Pozostali kierowcy, którzy byli w pierwszej dziesiątce Q2, czyli obaj zawodnicy Red Bull i Renault, Sergio Perez z Force India i Romain Grosjean z Haasa, swoje najlepsze okrążenia pokonali na ultramiękkich oponach. Mogą mieć przewagę na starcie, ale szybciej będą musieli zjechać na zmianę opon. Skorzystać na tym mogą kierowcy Red Bulla, którzy będą mieli przed sobą zawodników Mercedesa - oni będą startować na miękkich oponach.

Pierwsza dziesiątka bez McLarena

Zespół McLaren zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów po dwóch wyścigach w tym sezonie, ale, jak to podkreślał już wielokrotnie Fernando Alonso, wyniki są lepsze niż rzeczywista forma zespołu. I znów widać to po kwalifikacjach. Podobnie jak w Bahrajnie obaj kierowcy w bolidach w kolorze papai nie awansowali do trzeciej części kwalifikacji. Alonso miał 13. czas, a Stoffel Vandoorne był 14.

W Q2 odpadli też Kevin Magnusen z Haasa, Esteban Ocon z Force India oraz Brendon Hartley z Toro Rosso.

Walka z czasem u Ricciardo

Zanim Daniel Ricciardo wziął się za wykręcanie szybkich kółek w kwalifikacjach, w jego garażu trwałą walka z czasem. W samochodzie Australijczyka podczas sobotniego treningu doszło do poważnej usterki jednostki napędowej dostarczanej przez firmę Renault. Był ogień i dym, jazdę trzeba było nagle przerwać. A potem była harówka mechaników.

Kamery co chwilę pokazywały sytuację w garażu Red Bulla i jak dokładali kolejne elementy samochodu. Auto poskładali, a Ricciardo w Q1 na tor ruszył dokładnie 3:11 przed jego końcem. To oznaczało, że miał szansę na tylko jedno pomiarowe okrążeń. Margines błędu niemal żaden. Przewaga konstrukcyjna Red Bulla nad środkiem stawki pozwalała jednak patrzeć z optymizmem. I tak właśnie było. Australijczyk miał dopiero 14. czas w Q1, ale do przejścia dalej to wystarczyło.

Sirotkin szybszy od Strolla

Sobota była całkiem udana dla Siergieja Sirotkina z Williamsa. Rosyjski kierowca był 10. podczas sobotniego treningu, a w kwalifikacjach naprawdę niewiele dzieliło go od awansu do Q2. Walkę z Brendonem Hartleyem z Toro Rosso przegrał o zaledwie 0,049 sekundy.

Co ciekawe, Sirotkin wygrał rywalizację wewnątrz zespołu z Lancem Strollem. Kanadyjczyk miał 18. czas kwalifikacji. Od Rosjanina był wolniejszy o 0,223 sekundy. Gorsze czasy w kwalifikacjach uzyskali tylko obaj kierowcy Saubera, czyli Charles Leclerc oraz Marcus Ericsson. W Q1 odpadł też Pierre Gasly z Toro Rosso, który miał 17. czas.