Pierre Gasly: Cieszę się, że Robert Kubica będzie jeździł tutaj

Robert Kubica ma ogromne doświadczenie i niesamowity talent. Zespół musi umieć go wykorzystać, ale jest za wcześnie by prognozować to, co się wydarzy, bo jeszcze nie znamy pełnego potencjału aut - mówi Pierre Gasly, kierowca Toro Rosso.
. . FRANCISCO SECO/AP

Na torze Catalunya pod Barceloną trwają od poniedziałku oficjalne testy Formuły 1. Robert Kubica jest w garażach Williamsa, a za kierownicą bolidu FW41 ma usiąść we wtorek i środę. W poniedziałek Force India i Toro Rosso jako ostatnie zaprezentowały swoje samochody.

Michał Owczarek: Jesteś jednym z najmłodszych i najmniej doświadczonych kierowców w padoku. Czujesz to, gdy jesteś na torze?

Pierre Gasly: Nie tego w ogóle nie czuć, bo z większością chłopaków już się wcześniej ścigałem, ale w innych seriach. Lance Strolla znam z kartingu, Siergieja znam już z 10 lat i podobnie jest z innymi. Oczywiście, mam mało doświadczenia w porównaniu z wieloma kierowcami, ale młodzieży będzie w tym roku będzie sporo na starcie. Ja czuję się dobrze. Przygotowywałem się do Formuły 1 od wielu lat. Z innych serii wyciągnąłem wszystko, co może mi się przydać tutaj. Czuję się gotowy.

Czego oczekujesz przed tym sezonem?

- Celów na razie sobie jeszcze nie wyznaczam, bo dopiero po testach poznamy prawdziwy potencjał samochodu i to, na co stać rywali. Nasz zespół pracuje ciężko, dobrze układa się współpraca z Hondą, nowym dostawcą silników. Po dwóch testach, gdy auto już przejedzie mnóstwo kilometrów testowych, będziemy mieć pierwsze odpowiedzi na pytanie, jaki jest nasz potencjał i w które miejsce możemy celować. W wyścigach wszystko jest możliwe, ale wierzymy, że może być dobrze.

Brandon Hartley, twój partner z zespołu, ma więcej doświadczeń wyścigowych, ale w F1 zaliczył mniej GP. Czujesz, że to jednak on od ciebie może się uczyć, a nie na odwrót?

- Jesteśmy równi, zespół też nas tak traktuje. Ja przejechał pięć wyścigów, on cztery. Jeśli porównasz nas z Fernando Alonso, który ma już 350 wyścigów, więc to jest różnica, która ma znaczenia. Oczywiście, dla zespołu to wyzwanie, że ma tak młodych kierowców, ale Brandon wnosi wiele z czasów swoich startów w LMP1 dla Porsche, a ja mam już sporo doświadczenia z pracy z Red Bullem.

Williams będzie waszym głównym rywalem, także ze względu na równie młody i niedoświadczony zestaw kierowców?

-Ja tego tak nie widzę. Wiek w ogóle nie jest problemem. Możesz być młody, ale to nie przeszkadza w tym, żebyś był konkurencyjny na torze. Było to widać i w zeszłym sezonie, gdy Lance ukończył wyścig w Baku na podium. Bycie młodym nie jest problemem. Chodzi przede wszystkim o rozwój samochodu. Nie wiem, jak bardzo Williams zmieni się w porównaniu z poprzednim sezonem. Zazwyczaj to silna ekipa i pewnie będziemy z nimi walczyć. Mamy nadzieję, że to jednak my będziemy wyżej w klasyfikacji generalnej.

Williams, bolid, Kubica Williams, bolid, Kubica Twitter

Za rozwój samochodu będzie w Williamsie odpowiedzialny Robert Kubica. To może być przewaga tego zespołu?

-On ma ogromne doświadczenie i niesamowity talent. Zespół musi umieć go wykorzystać, ale jest za wcześnie by prognozować to, co się wydarzy, bo jeszcze nie znamy pełnego potencjału aut. Każdy zespół skupia się na sobie. W Toro Rosso mamy fantastyczny skład, inżynierowie Hondy ciężko pracowali nad naszym nowym silnikiem, więc na pewno nie zadowolimy się byciem średniakiem. Ale tak samo jest z Williamsem czy innymi zespołami.

Powrót Kubicy do padoku to dobra wiadomość dla F1?

-Oczywiście! To świetny gość, a przy tym piekielnie szybki. Wszyscy go lubią, jest bardzo miły. Fantastycznie, że jest tu z nami i będzie jeździł już w tym tygodniu na torze. Cieszę się.

Cieszysz się, że jest w padoku, ale się nie ściga, bo będzie wam łatwiej na torze?

-(śmiech) Tak. To naprawdę świetny gość, zawsze mówi jak jest i bardzo się cieszę, że tu jest z nami.

Robert Kubica ma już za sobą pierwsze jazdy nowym bolidem Williamsa. Brytyjski zespół opublikował film z przejazdu Polaka na torze Motorland Aragon w Hiszpanii. Widać na nim, jak Polak radzi sobie z bolidem po wypadku w rajdzie Ronde di Andora.

Sezon F1 rozpocznie się 25 marca GP Australii w Melbourne.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.