F1. Grand Prix Brazylii przerywane przez deszcz. Triumf Hamiltona. Nie ma mistrza!

:
-
Lewis Hamilton goni w klasyfikacji generalnej Nico Rosberga. Na Interlagos odrobił kolejne punkty, ale Niemiec wciąż ma bezpieczną przewagę. Lider mistrzostw pojechał tak jak jego największy rywal - perfekcyjnie. W dramatycznym, momentami strasznym i przerywanym wyścigu
Pisaliśmy w sobotę na Sport.pl, że żaden z kierowców innych zespołów niż Mercedes nie jest w stanie "pomóc" Hamiltonowi w walce o tytuł mistrza świata. Dzięki świetnej serii zwycięstw ze środka i początku sezonu (ale też awariom bolidu konkurenta), Rosberg ma taką przewagę, że może przyjeżdżać tuż za rywalem i mimo porażek zdobyć laur czempiona. Zwycięstwa Hamiltonowi niewiele dają, oprócz satysfakcji. Między obu pilotów Mercedesa musiałby się jeszcze ktoś wbić i uczynić różnicę w zdobyczy punktowej bardziej znaczącą.

W kwalifikacjach Hamilton zdobył pole position, ale Rosberg był tuż za nim. Brytyjczyk musiał liczyć na cud. Albo pogodę.

Na deszcz w Brazylii liczyło zresztą wielu.

M.in. kierowcy Ferrari, którzy w trudnych warunkach upatrywali swojej szansy. I rzeczywiście popołudnie nad Interlagos było bardzo pochmurne i w końcu lunęło. Kierowcy do wyścigu ruszyli za samochodem bezpieczeństwa, spierając się cały czas, w którym momencie zamienić opony deszczowe na te przejściowe. Ci którzy zrobili to za wcześnie zostali ukarani. Najpierw wypadł z toru Romain Grosjean (Haas), potem Sebastian Vettel (Ferrari) i Markus Ericsson (Sauber). Kiedy tuż po zjeździe samochodu bezpieczeństwa i wznowieniu ścigania o bandy roztrzaskał bolid Kimi Raikkonen (Ferrari), Vettel i jego zespół zmienili zdanie o deszczu: - Zakończmy to szaleństwo! Ilu jeszcze z nas musi się rozbić?! - grzmiał czterokrotny mistrz świata przez radio. Jego prośby zostały wysłuchane, na 21 z 71 planowanych okrążeń pojawiła się na torze czerwona flaga - wyścig przerwany. Kierowcy wysiedli z bolidów i zaczęły się dyskusje, czy zawody całkiem odwołać, czy tylko opóźnić.

Wcześniej można było zauważyć, że nielicznymi kierowcami, którzy w tych warunkach nie zaryzykowali i pozostali na wolniejszych, ale bezpieczniejszych deszczówkach byli zawodnicy Mercedesa. To była dobra decyzja, bo tor wcale nie przesychał, deszcz wciąż padał. Nie dziwne, że obronili pozycje na starcie - Hamilton prowadził przed ginącym w jego mokrym pióropuszu mokrej mgły Rosbergiem.

Wyścig wznowiono po pół godzinie

z podaniem decyzji sędziów, że wszystkie bolidy mają wystartować na "extreme tyres", czyli na pełen deszcz. Ten co prawda zelżał, ale chyba głównym motywem kontynuowania ścigania było to, żeby nie wypaczyć walki o tytuł. Gdyby rywalizację zakończono, Hamilton za pierwsze miejsce po 21 przejechanych okrążeniach dostałby tylko połowę z 25 należnych za zwycięstwo punktów. A to byłoby korzystne dla broniącego pozycji lidera Rosberga.

Ruszyli znów w fontannach tryskającej spod kół wody za samochodem bezpieczeństwa. - Cały czas bardzo mokro, cały czas ciężko - skarżył się Rosberg. Max Verstappen z Red Bulla dostał zaś informację, że po kolejnych 20 minutach lać będzie intensywnie. Zaś Hamilton się zżymał: - Tor jest w porządku, jedźmy! Wtórował mu Valtteri Bottas z Williamsa i brazylijscy kibice gwiżdżąc straszliwie i pokazując kciuki w dół, gdy sędziowie po kolejnych kilku okrążeniach ponownie przerwali wyścig. Znów na pół godziny.

Gdy na 31. okrążeniu wreszcie wystartowali na serio, od razu zachwycił Verstappen. Przy niemal zerowej widoczności wyprzedził Rosberga i wskoczył na drugie miejsce. A to oznaczało, że walka między Mercedesami o mistrzostwo staje się jeszcze bardziej pasjonująca. Nie długo jednak cieszył się z takiej sytuacji Hamilton. Red Bull wezwał swoich kierowców Verstappena i Daniela Ricciardo na wymianę opon z deszczowych na przejściowe. Nie dość, że Holender stracił wyśmienitą pozycję, to jeszcze była to ryzykowna decyzja. Jak bardzo? Jenson Button z McLarena, weteran F1, na pomysł swoich inżynierów, by również wymienić opony odparł: - Nie interesuje mnie to. Chcę normalnie jechać.

Red Bull wygrałby tym posunięciem,

gdyby nagle przestało w ogóle padać a tor natychmiast przesechł. Wtedy zaczęliby gnać jak szaleni nim rywale (w tym Mercedes) zdołaliby zmienić gumy. Ale tak się nie stało. Owszem, padać przestało, ale tor długo pozostał mokry. Byki ze spuszczonymi łbami musiały przyznać, że przeszarżowały ze szkodą dla Verstappena i... Hamiltona. Holender pod koniec wyścigu, kiedy tor był już bardziej suchy, pędził o 2,5 sekundy na okrążeniu szybciej od Rosberga. Starczyło do powrotu na trzecie miejsce. On mógł nawet wygrać Grand Prix Brazylii.

A tak znów zwyciężył Hamilton, trzeci wyścig z rzędu. I zmniejszył do 12 punktów przewagę Rosberga. Za dwa tygodnie ostatnia eliminacja MŚ - Grand Prix Abu Zabi. Jeśli Brytyjczyk znów wygra, Rosbergowi do pierwszego w karierze tytułu wystarczy trzecie miejsce.

Dostały owacje na stojąco! Kowalkiewicz i Jędrzejczyk podbiły Madison Square Garden! Co za walka! [ZDJĘCIA]




  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Daniił Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1