Sport.pl

''Numer dwa'' kończy z Formułą 1. Kariera dżentelmena Webbera w cieniu Vettela

Dwanaście lat w F1, dziewięć wygranych wyścigów, 42 miejsca na podium. Jeden z czołowych kierowców ostatnich sezonów, a może... tylko ten drugi w Red Bullu? Jak zapamiętamy Marka Webbera, który w niedzielę pożegnał się z Formułą 1?
Christian Horner podsumowując karierę 37-letniego Australijczyka nazwał go... dżentelmenem. - Odegrał wielką rolę w zdobytych przez nas mistrzostwach konstruktorów. To jeden niewielu przedstawicieli starej szkoły - mówi o nim były szef, nawiązując do trudnych relacji z Vettelem. Mimo wszystko chyba cieszy się, że w następnym sezonie pozycja numer 1 w grantowym bolidzie będzie niepodważalna - Webbera zastąpi ściagający się dotąd w barwach Toro Rosso Daniel Ricciardo.

O tym, że Webber z Vettelem za sobą nie przepadają, wiedzą wszyscy. Gorzej, że z tej (przegranej) rywalizacji z Niemcem większość go zapamięta. Wszak tylko on dysponował (podobno) taką samą maszyną jak czterokrotny mistrz świata. Liczby mówią jednak same za siebie - odkąd obaj ścigają się Red Bullu Webber wygrał dziewięć wyścigów, Vettel aż 38.

Sami zainteresowani w ostatnich sezonach nawet nie próbowali udawać, że się lubią. - Nie jesteśmy najbliższymi przyjaciółmi, ale szanuję Marka i gratuluję mu świetnej kariery - mówił Niemiec, świętując trzynastą wygraną w sezonie na torze Interlagos. Webber w 2013 r. nie wygrał ani razu. Gdy na Monzy Formuła 1 żegnała się z Europą, Red Bull urządził Australijczykowi imprezę pożegnalną w motorhomie. Zjawili się na niej przedstawiciele innych zespołów oraz rywale z toru. Vettel przesiedział całą uroczystość na schodach, bawiąc się swoim smartfonem.

Webber też potrafił dopiec. Podczas koleżeńskiego wywiadu, jaki przeprowadzał z nim Jenson Button, został zapytany: jak to jest być kolegą z zespołu najlepszego kierowcy świata. - Lewisa? Przecież to nie jest mój partner - odparł z uśmiechem.

Historia napięć

Największa wewnątrzzespołowa niechęć ostatnich lat ma swój początek jeszcze przed erą Red Bulla. W 2007 r. na japońskim Fuji 20-letni Vettel ścigał się w Toro Rosso. Jechał wtedy na trzecim miejscu za Hamiltonem i Webberem, który w tym sezonie debiutował w Red Bullu. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa - w momencie, gdy jadące gęsiego bolidy przygotowywały się do wznowienia wyścigu, Niemiec uderzył w Australijczyka, dla którego był to koniec ścigania. - Tym dzieciakom brakuje doświadczenia, robisz dobrą robotę, a potem ktoś ci wszystko spieprzy - mówił wtedy wściekły Webber. Nie wiedział jeszcze, że "najlepsze" jeszcze przed nimi.

Los chciał, że obaj panowie spotkali się w Red Bullu. Webber jeździł w barwach austriackiej stajni od 2007 r., Niemiec został zakontraktowany dwa lata później. Od początku nie była to relacja mistrz-uczeń. Vettel bardziej pasował do wizerunku marki - młody, dynamiczny, szybki, inteligentny, czasem arogancki - słowem, idealny kandydat do reklamówek producenta energetyków. I mimo że nie usłyszycie tego od żadnego z członków zespołu, wydaje się, że już wtedy był numerem jeden.

Webberowi przypomniał się już w 2010, podczas GP w Turcji. Jadąc na drugim miejscu, zaryzykował szaleńczy manewr, stuknął w pojazd Australijczyka, przez co obaj skończyli na poboczu. Wychodząc z bolidu kilka razy prowokacyjnie popukał się w skroń, sugerując, że to nie on zawinił. Red Bull zamiast kompletu punktów, musiał zadowolić się trzecim miejscem Webbera, a atmosfera wewnątrz zespołu stała gorąca jak nigdy.

Dwa tygodnie później na Silverstone Red Bull przygotował dwa nowe przednie skrzydła, ale podczas treningu Vettel swoje zniszczył. Zespół zabrał więc skrzydło z bolidu Webbera i zamontował je Niemcowi, Australijczyk musiał radzić sobie ze starą wersją. Napięcie między oboma kierowcami sięgało zenitu, Vettel wygrał kwalifikacje, a zachowanie Webbera na konferencji prasowej doskonale odzwierciedla relację, jaką obaj będą mieli w następnych latach.



Webber odgryzł się podczas wyścigu, który wygrał. - Nieźle jak na kierowcę numer dwa - rzucił dziennikarzom. Był to jego najlepszy sezon w F1 - po wygranym GP Monaco został pierwszym Australijczykiem od czasów Alana Jonesa, który przewodził klasyfikacji generalnej. Na trzy wyścigi przed końcem nadal był liderem, nie ukończył jednak GP Korei i ostatecznie skończył sezon na trzecim miejscu za Vettelem i Alonso. Podczas trzech ostatnich GP prowadził z uszkodzonym podczas wypadku na rowerze ramieniem.

Miarka się przebrała

Kolejne, kultowe już spięcie, miało miejsce w tym roku w Malezji, podczas drugiego wyścigu sezonu. Trzykrotny mistrz świata jedzie na drugim miejscu za Webberem - obaj dostają polecenie - oszczędzajcie silniki, tak macie skończyć wyścig. Vettel je ignoruje, wyprzedza nieprzygotowanego na atak Webbera i zgarnia komplet punktów. Przed dekoracją Australijczyk jest śmiertelnie poważny, ale opanowuje się i rzuca tylko wymowne: Multi-21, Seb, Multi-21, pamiętasz? (jest to kod, który zespół używa, by przekazać kierowcom, że chce by utrzymali swoje pozycje). - Wyprzedziłem go świadomie, ale nie chciałem ignorować strategii. Po prostu popełniłem błąd - pokrętnie tłumaczył potem Niemiec.

- Mark miał pecha, że jego kompan z zespołu nazywa się Sebastian Vettel. Ludzie nie doceniają, jak wspaniałym kierowcą jest Seb. Mark poradził sobie z tą sytuacją i znalazł nową motywację. Czasami dla teamu nie było to najwygodniejsze, ale pracował na wyniki i dał z siebie absolutnie wszystko - mówił po ostatnim wyścigu Horner. Wcześniej, przed dekoracją, w obecności kamer kurtuazyjnie zapytał Australijczyka, czy na pewno chce odejść, choć wszyscy dobrze wiedzą, że jego następca jest już zakontraktowany.

Miarka przebrała się właśnie w Malezji. Red Bull kolejny raz nie ustosunkował się do manewru Vettela. Horner niby nie był z niego zadowolony, ale Niemiec nie dostał żadnej reprymendy, nie musiał także przepraszać. - Team podjął decyzję, Seb podjął swoją i team będzie jej chronił. Tak właśnie to działa - mówił sfrustrowany Webber. Po dwóch miesiącach ogłosił, że wraz z końcem sezonu opuszcza Red Bulla. Potem kilka razy dywagował: "Może to za wcześnie, mam w F1 jeszcze sporo do osiągnięcia. Ale po tym, co się stało, nie widzę możliwości dalszego ścigania". Zrobił tak, jak zapowiedział. I mimo że z Formułą żegna się bez wygranego wyścigu w ostatnim sezonie, po dżentelmeńsku walczył do końca.

Dżentelmen

Gdy przejechał metę na Interlagos, podczas okrążenia zjazdowego postanowił zdjąć kask. Kto chociaż raz słyszał na żywo warkot silników V8, wie, co to znaczy. - Zajęło mi to pół okrążenia, ale w końcu się udało. Te samochody są cholernie głośne! Zrobiłem to, by pokazać twarz kibicom. W tym sporcie wszyscy widzą ją dopiero na podium -tłumaczył dziennikarzom, jakby chciał przypomnieć, że dziś nie liczą się tylko kolejne rekordy Niemca. Po dekoracji popijając szampana z Vettelem i Alonso, pośliznął się i spadł z podium. Podczas wyścigu rzutem na taśmę na nie wskoczył, kończąc karierę na trzecim miejscu w generalce.

Dlaczego Horner nazywa go dżentelmenem? Bo przez cztery lata z klasą akceptował dominację Vettela, albo może po prostu wiedział, że jest od niego gorszym kierowcą. Potrafił mu pogratulować. Bo nigdy nie wywlekał wewnątrzzespołowych brudów, mówił tylko to, co wszyscy widzieli i o czym wiedzieli. Bo szanował interesy zespołu, który często faworyzował jego głównego rywala. To dzięki zdobytym przez niego punktom (może oprócz tego sezonu), Red Bull czterokrotnie zdobywał mistrzostwa świata konstruktorów. Gdy miarka się przebrała, po prostu odszedł.

- Teraz zamierzam nie robić nic. Uwielbiam ogniska, może pomacham chwilę siekierą i jakieś przygotuje. Naleję sobie lampkę wina i będę zajadał się czekoladą - stwierdził po zakończeniu sezonu Webber, który od nowego sezonu zaczyna kolejną przygodę - tym razem w samochodzie Porsche w serii Le Mans.

Liczby Marka Webbera:

Zespoły: Jaguar (2003-04), Williams (2005-06), Red Bull (2007-13)

Starty: 217

Wygrane wyścigi: 9 (wszystkie w Red Bullu)

Miejsca na podium 42

Pole position: 11

Zdobyte punkty: 1047,5

Najwyższe miejsce w generalce: 3 (2010, 2011, 2013)

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Kariera Marka Webbera na zdjęciach




Więcej o:
  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Daniił Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1

  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Daniił Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1

Komentarze (9)
''Numer dwa'' kończy z Formułą 1. Kariera dżentelmena Webbera w cieniu Vettela
Zaloguj się
  • antirussia81

    Oceniono 57 razy 55

    Wielka szkoda, Mark to był zdecydowanie mój faworyt w F1.
    Z drugiej strony fajnie będzie go zobaczyć w wyścigach wytrzymałościowych - Mark to twardziel, na pewno świetnie się tam odnajdzie.

  • nie.mam.20

    Oceniono 44 razy 22

    zamience samochody - przygotowany dla vetela dajcie Markowi, a weberowy dla numero uno. Zobaczymy, kto dojedzie pierwszy. Jak to sie dzialo, ze w trzech kolejnych wyscigach samochod Webbera mial defekt? Albo Mark mial rozkaz nie jechac za szybko.

  • brzeczyszczykiewicz_1

    Oceniono 6 razy 0

    Na glownej:
    "Jak to jest być kolegą najlepszego kierowcy świata?"
    Ko - co? Kolegą?!
    Zapytaj o to szanowny fachfffcu ( mam na mysli Wiktora Mańkowskiego) od F1, samego Webbera!

  • pocalujta_wujta

    Oceniono 8 razy 0

    Wezcie dziennikarze poszperajcie cos w dzialalnosci niejakiego Dr. Helmuta Marko to sie moze wiecej dowiecie dlaczego Webber mial marne nadzieje na mistrzostwo w Red Bullu. Podobnie bedzie z nastepcami... dopoki ta osoba stoi w cieniu robiac swoja "robote".

  • 4th_hokage

    Oceniono 27 razy -21

    W GP Turcji w 2010 roku Webber zajął 3 miejsce zdobywając 15 pkt. Mógł zdobyć 43, nie 18 bo od tego sezonu była zmieniona punktacja.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX