Formuła 1. Coraz głośniej o powrocie Kimiego Raikkonena

:
-
Cały padok Formuły 1 żyje wiadomością o prawdopodobnym powrocie Kimiego Raikkonena. Nie ma tu osoby (może poza jednym fotoreporterem), która nie przywitałaby go z otwartymi ramionami - od dziennikarzy począwszy, a na szefach teamów skończywszy. Tym bardziej, że jego przyjście wiązałoby się z uratowaniem Williamsa - jednego z najbardziej utytułowanych zespołów w historii tego sportu.
Trudno powiedzieć na czym polega fenomen Raikkonena. Z pewnością jest to świetny kierowca, ale poza tym - teoretycznie - mało kto ma powody, aby go lubić. A jednak wszyscy wspominają go z uśmiechem na ustach i mają nadzieję, że znów się tu pojawi. Podobno już niewiele brakuje, aby do tego doszło. Najpierw jednak Williams musi sfinalizować negocjacje z bogatym katarskim sponsorem, który ma zabezpieczyć przyszłość teamu na długie lata i umożliwić wypłacenie pensji Raikkonenowi.

Mówi się, że najlepszym kierowcą Kimi był na samym początku, kiedy debiutował w Sauberze. Świetny był startując także w McLarenie, gdzie stracił dwa mistrzostwa z powodu wyjątkowej awaryjności bolidu (skonstruowanego przez Adriana Neweya) oraz silników. Gdy w 2007 roku Fin zdobywał tytuł w Ferrari wciąż był bardzo dobry, ale już nie tak jak kiedyś. Powód? Brak motywacji i hulaszczy styl życia.

Historia typowa dla Raikkonena. Hotel w Sao Paulo, weekend Grand Prix Brazylii. Późnym wieczorem w piątek - gdy kierowcy powinni już wypoczywać - goście siedzący w barze widzą następującą scenkę. Od strony lobby wyłania się Kimi. Podchodzi do baru i zamawia setkę wódki. Wypija ją duszkiem i wraca do pokoju. Kierowca Formuły 1 przed kwalifikacjami - zarabiający dziesiątki milionów dolarów za sezon, u szczytu kariery w najwyższej kategorii sportu motorowego!

Nagrania pijanego Fina, który traci równowagę i leci głową w dół na dolny pokład jachtu już od lat obiegają Internet. Podobnie jak historie o wyrzuceniu totalnie naprutego (inaczej nie da się tego ująć) kierowcy z nocnego klubu, bo podczas striptizu sam też się rozebrał i zaczął dobierać do tancerki. Oczywiście był już żonaty. Przyjęcia sylwestrowe u Raikkonenów owiane są legendą i tajemniczością, ale stereotypowe szalone party, jakie znamy z amerykańskich teledysków, są przy nich ponoć niczym niewinna zabawa przedszkolaczków w piaskownicy. Imprezy u Kimiego to jazda bez trzymanki.

Trzeba przyznać, że z punktu widzenia szefa zespołu, który musi dbać nie tylko o wyniki, ale też wizerunek teamu i jego sponsorów, taki zawodnik był koszmarem.Dziennikarze teoretycznie też nie mają powodu, aby za nim tęsknić. Bo Kimi jest jak kosmita. Facet z innej planety. Odbiera na innych falach. Nie sposób nawiązać z nim kontaktu. Podczas wywiadu mamrocze cicho i niewyraźnie. Zazwyczaj ledwie kilka słów, góra dwa zdania. Jest zupełnym przeciwieństwem wygadanego, elokwentnego i dowcipnego Sebastiana Vettela (być może dlatego bardzo się lubią). W sieci można też znaleźć nagranie incydentu z fotografem, który fotografował Finowi na polach startowych. Podszedł zbyt blisko. Klękając przed kierowcą nadepnął na jego sprzęt. Raikkonen bez chwili wahania popchnął natręta, który fiknął na ziemię.

Mimo to wszyscy tu uwielbiamy Kimiego. Czemu? Bo na torze był niesamowity, a poza nim prawdziwy i niepowtarzalny. Wystarczy wspomnieć dwa cytaty. Jeden z Abu Zabi, sprzed dwóch lat. Po pierwszych w historii treningach na Yas Marina dziennikarze pytali zawodników o ich wrażenia z nowej trasy. Zazwyczaj w takich sytuacjach kierowcy są mili dla organizatorów i chwalą nowe tory, nawet, jeśli nie ma za co. - Pierwszy sektor jest OK., a reszta to gówno - powiedział Raikkonen. 2006 rok. Schumacher odchodzi z Formuły 1. Z okazji ostatniego wyścigu odbywa się uroczyste pożegnanie wielkiego mistrza. Trofeum wręcza mu sam Pele, ale Kimi oczywiście nie przyszedł. Przed startem Martin Brundle, były kierowca - tym razem w roli reportera telewizyjnego - spytał Raikkonena, czemu go nie było. - Srałem - odpowiedział z uśmiechem Fin. Była to oczywiście relacja na żywo.

F1. Schumacher: nie rozmawiałem w sprawie nowej umowy ?


  • F1. Klasyfikacja MŚ kierowców

    lp. zawodnik punkty
    1 Lewis Hamilton 413
    2 Valtteri Bottas 326
    3 Max Verstappen 278
    4 Charles Leclerc 264
    5 Sebastian Vettel 240
    6 Carlos Sainz 96
    7 Pierre Gasly 95
    8 Alexander Albon 92
    9 Daniel Ricciardo 54
    10 Sergio Perez 52
    11 Lando Norris 49
    12 Kimi Raikkonen 43
    13 Daniił Kwiat 37
    14 Nico Hulkenberg 37
    15 Lance Stroll 21
    16 Kevin Magnussen 20
    17 Antonio Giovinazzi 14
    18 Romain Grosjean 8
    19 Robert Kubica 1
    20 George Russell 0

  • F1. Klasyfikacja MŚ teamów

    lp. team punkty
    1 Mercedes 739
    2 Ferrari 504
    3 Red Bull Racing Honda 417
    4 McLaren Renault 145
    5 Renault 91
    6 Scuderia Toro Rosso Honda 85
    7 Racing Point BWT Mercedes 73
    8 Alfa Romeo Racing Ferrari 57
    9 Haas Ferrari 28
    10 Williams Mercedes 1