Sport.pl

Żużel. Władysław Gollob: Tomasz znosi wszystko bardzo dobrze

- Syn wie wszystko o swoim stanie i bardzo dobrze to znosi. Przed nim kilkumiesięczny okres rehabilitacji, bez sensu jest oczekiwanie, że za tydzień czy dwa nastąpi jakiś przełom. Proszę się uzbroić w cierpliwość - mówi Władysław Gollob, ojciec Tomasza Golloba, który 23 kwietnia uległ wypadkowi podczas zawodów motocrossowych w Chełmnie. Żużlowy mistrz świata doznał m.in. złamania siódmego kręgu piersiowego i przemieszenia między szóstym a siódmym kręgiem, uszkodzenia rdzenia kręgowego oraz stłuczenia płuc. Po operacji przebywa w Szpitalu Wojskowym w Bydgoszczy

Łukasz Jachimiak: Jak się miewa pański syn?

Władysław Gollob: W sensie ogólnej dyspozycji zdrowotnej u Tomka trochę lepiej. Ale tylko trochę. Na wyrokowanie jak będzie w przyszłości jest dużo za wcześnie.

Psychicznie Tomek chyba daje sobie radę, skoro już nawet wziął się za pracę?

- Zaraz, zaraz, on żadnej pracy nie zaczął. Myślimy o tym, żeby Tomek przejął obowiązki prezesa klubu Polonia Bydgoszcz w przyszłości, ale na pewno nie jutro czy pojutrze. Kto napisał, że Tomek już pracuje?

„Super Express” kilka dni temu informował, że Tomasz Gollob wrócił do pracy po wypadku, że już dba o swoje sprawy nie tylko związane ze zdrowiem

- Przed nim kilkumiesięczny okres rehabilitacji, musi przez ten okres przebrnąć, łatwo nie będzie. Bez sensu jest oczekiwanie, że za tydzień czy za dwa nastąpi jakiś przełom, a z tym się ostatnio spotykam. Proszę się uzbroić w cierpliwość. Ogólnie jego stan się poprawia. Ale tu chodzi o funkcje życiowe, a nie o rokowania na przyszłość.

Czyli Tomek normalnie je i rozmawia, ale o powrót do innych funkcji dopiero będzie walczył.

- Oczywiście i nie przesadzajmy z tempem.

„Jestem sportowcem i nigdy się nie poddaję” – napisał pański syn w specjalnym oświadczeniu, a prokuratorowi badającemu sprawę wypadku powiedział, że nikogo nie wini. Chyba poukładał sobie tę trudną sytuację?

- Tak, wie wszystko o swoim stanie i bardzo dobrze to znosi. Okres jego dochodzenia do sprawności zdrowotnej będzie długi, ale psychicznie on już teraz bardzo dobrze funkcjonuje. Na pewno tu żadnych problemów nie będzie.

To prawda, że wspiera innych pacjentów?

- Nic o tym nie wiem, mówi pan o jakichś spostrzeżeniach, których ja nie mam.

Powołuję się na to co przeczytałem.

- Nie mogę się odnosić do wszystkich plotek prasowych. Może ktoś się czegoś dowiedział i napisał, ale dziś każdy może pisać i mówić co mu ślina na język przyniesie.

Poprosił o przeniesienie do sali z innymi pacjentami, czy nie?

- Jak byłem u niego ostatnio, to był sam w sali ze względu na ogólny stan zdrowia i zalecenie lekarza. Tak naprawdę to od psychologa, psychiatry i lekarza prowadzącego zależą wszystkie dalsze kroki, oni razem decydują o tym jak prowadzić leczenie i gdzie Tomek ma przebywać. Pomysłów jest dużo, są różne opcje walki o powrót syna do sprawności, ale na razie jest jeszcze za wcześnie, żeby decydować.

W sobotę obędzie się Grand Prix na Stadionie Narodowym w Warszawie, organizatorzy zapowiadają je jako hołd dla Tomka, a polscy zawodnicy chcą walczyć o zwycięstwo, żeby mu je zadedykować. Tomek obejrzy transmisję z zawodów, czy jednak byłoby to dla niego zbyt bolesne?

- To pytanie do Tomka, ale oczywiście jeszcze trochę czasu musi minąć zanim będziecie mogli różne pytania mu zadać. Ja tylko przypuszczam, że będzie zawody oglądał, że to dla niego nie będzie problem.

Potrzebujecie jeszcze jakiejś pomocy, czy wszystko jest już zorganizowane?

- Przy każdej wizycie u Tomka hurtem przekazuję mu życzenia od kibiców, działaczy, ludzi którzy z nim sympatyzują. On to bardzo dobrze odbiera, to mu na pewno pomaga w walce o powrót do normalnego życia. I właściwie tylko tego dalej nam trzeba.

Michał Kwiatkowski w 'Wilkowicz Sam na Sam': Jeśli ktoś oszukuje przez tak długi czas jak Lance Armstrong, to dobrze, że został wyklęty ze sportu

Więcej o: