Ciągnięty i zdeptany szalik na Z czuba.tv » Niedzielny wieczór, koniec finału Speedway Ekstraligi na torze w
Toruniu. Gospodarze - Unibax - przegrali. Ponad 15 tys. kibiców na trybunach Motoareny przeżywa zawód. Na trybunie prasowej brunetka płacze. Zawodnicy Unibaksu spacerują w deszczu po błotnistym torze smutno machając do fanów - to srebrne pożegnanie z sezonem. Czech Matej Kus pręży szalik toruński, kilku innych macha flagami w klubowych barwach.
Idą też dwaj toruńscy Australijczycy - mistrz świata juniorów Darcy Ward i jeden z liderów torunian Chris Holder. Obaj - znakomici żużlowcy, porywają odważną jazdą tłumy. Widać, że są i przygnębieni, i wściekli.
Na prostej inny z Australijczyków, Ryan Sullivan, zauważa leżący przy bandzie szalik. Bierze go, a gdy widzi, że to nie barwy jego klubu, zostawia na torze. Podbiegają Holder i Ward. Nagrywają to kamery TVP
Sport. Trzeba być wyjątkowo spostrzegawczym, by wychwycić ten moment z trybun.
Szalik w świecie sportu jest czymś więcej niż zabezpieczeniem przed chłodem. Najzagorzalsi kibice noszą go nawet latem - to symbol przywiązania do barw klubowych.
Chwila przerwy w relacji, operatorzy TVP Sport znów pokazują spacerujących torunian. W tle, na drugim planie, widać rozbawionego Warda ciągnącego za sobą w błocie szalik. Wygląda na zadowolonego z dowcipu. Metr za nim Holder, z hollywoodzkim uśmiechem z wyraźną premedytacją depcze po szaliku. I jest jeszcze bardziej rozbawiony. Dwie sekundy później Ward i Holder wymieniają się kilkoma zdaniami. Idą dalej, prezes Unibaksu Wojciech Stępniewski pogania Warda, by ten pośpieszył się z wejściem na podium. Australijczyk przyśpiesza kroku, i - jakby z obrzydzeniem - wyrzuca prawą ręką zabłocony szalik Falubazu.
Sprawy prawdopodobnie by nie było, gdyby nie to, że Holder i Ward byli cały czas nagrywani przez operatorów kamer.
Zielonogórzanie oficjalnie nie komentują sprawy. Jeszcze. Nieoficjalnie wiadomo, że zastanawiają się, czy złożyć protest. Sezon się skończył, nie chcą zaogniać sytuacji. Z drugiej strony - oburzenie tysięcy fanów Falubazu jest ogromne.
- Przepraszam za zachowanie naszych zawodników, górę wzięły emocje - komentuje prezes Unibaksu Wojciech Stępniewski. - Z drugiej strony mamy nagranie, na którym widać jak kibice Falubazu palą na trybunach nasz szalik. Jeśli chodzi o karę od Ekstraligi to proponuję, żeby zajęła się tym, ile razy nie można było rozegrać meczu w
Zielonej Górze.
Więcej o Unibaksie na serwisie GW Toruń » Komentuje Ryszard Głód, komisarz Speedway Ekstraligi: - Moim zdaniem to naganne zachowanie, ale poczekam jeszcze z konkretnymi wnioskami na wyjaśnienia samych zawodników. Na pewno nie zostawimy sprawy, bo dbanie o wizerunek dyscypliny i poszanowanie barw rywala są nie mniej ważne jak same wyniki na torze. Co grozi zawodnikom? Obejrzę to dokładnie - i potem będzie decyzja. Ale myślę, że będą to kary finansowe. Zawieszenia raczej nie - sezon się skończył. Jeśli już, to na przyszły sezon. Ale raczej będą to sprawy finansowe.
Komentarz Pawła Rzekanowskiego, "Gazeta Wyborcza Toruń": I Holder, i Ward to znakomici żużlowcy. Porywający tłumy, imponujący odwagą. Tylko, że to wszystko staje się nieważne, kiedy patrzy się na ich zachowanie jako ludzi po przegranym finale.
To, co zrobili, było skrzyżowaniem skrajnej głupoty, frustracji, dziecinnej nieumiejętności przyjęcia porażki. Sytuację uratowało tylko to, że na żywo - na stadionie - ten żenujący moment zobaczyło niewielu. A tych, którzy twierdzą, że nic się nie stało, a dowcip był świetny, pytam: - Co stałoby się na wypchanym 18 tys. ludzi stadionie, gdyby potężna grupa kibiców Falubazu to zobaczyła? Kto byłby odpowiedzialny za taki gest? Nawet jeśli był to świetny żart, a nie zamierzona prowokacja.
Chwilę po tym jak Ward i Holder przespacerowali się po szaliku, kapitan Unibaksu Wiesław Jaguś z uśmiechem wyściskał się z prezesem zielonogórzan Robertem Dowhanem. Oto klasa, której zabrakło Australijczykom.
Jeśli Unibax dba o swój wizerunek, obaj powinni zostać ukarani. Nie tylko przez Ekstraligę.