Żużla w żużlu i rewelacyjnego ścigania, na wyjątkowo twardym torze, nie było za wiele, ale wszystko zrekompensowały jak zwykle znakomitym, polskim kibicom dramaturgia sobotniego turnieju i niewiarygodne zwroty akcji.
- Zaczęliśmy dramatycznie źle, tor nas oszukał. Podnieśliśmy się jednak, nie zwątpiliśmy, bo wy cały czas w nas wierzyliście - wykrzyczał kapitan naszej reprezentacji Tomasz Gollob. I on na swoim domowym torze w Gorzowie na początek przywiózł "jedynkę", nie lepiej było z innymi biało-czerwonymi. Po 8. wyścigu Australijczycy mieli już 16 pkt! Duńczycy - 13, Szwedzi - 11, a Polacy na końcu, z zaledwie ośmiopunktową zdobyczą..
Wtedy na torze pojawił się Gollob. Znów przegrał start, ale po brawurowym ataku już na drugim wirażu pierwszego okrążenia wysunął się na czoło stawki. To było pierwsze zwycięstwo Polaka w tym turnieju! Komplet widzów, w przeważającej liczbie w biało-czerwonych barwach, ruszył z jeszcze mocniejszym dopingiem. Gollob wpadł do parkingu z okrzykiem na ustach: "Dalej! Jedziemy panowie!". Trener Marek Cieślak nie czekał. Postawił wszystko na jedną kartę - za Piotra Protasiewicza natychmiast jedzie Gollob jako "joker". Nos trenera reprezentacji nie zawodzi. Gollob wygrywa i przywozi podwójną stawkę! Za chwilę znów jest w parkingu przy reszcie kolegów, doradza, motywuje. - Nie ma co kombinować z motocyklami i wrócić do ustawień z treningu. Jest twardo, ale idziemy do przodu. No i trzeba wierzyć, że i po przegranym starcie coś można nawet na takiej nawierzchni wyrwać - doradzał jak zwykle niezawodny kapitan
kadry. I koledzy uwierzyli. Mamy z rzędu kolejne trzy "trójki" - Jarek Hampel, znowu wielki Gollob i fenomenalnie ścigający się przy płocie Protasiewicz. Jak wszystko się zmienia! Po 13. wyścigach
Polska ma już 26 pkt, a
Australia - 23. Reszta już daleko z tyłu.
Australijczycy nie rezygnują, koniecznie chcą nam wyrwać to
złoto. Po 17. wyścigach tym razem to oni są na czele, 3 pkt przed gospodarzami. Końcówka to jednak popis Polaków i kunszt jazdy i zmysł taktyczny, gdy nie pozwalamy najgroźniejszym rywalom w najlepszym momencie skorzystać z "jokera". No i wreszcie jedziemy wszyscy - zwycięstwa dorzucają również Janusz Kołodziej i Krzysztof Kasprzak.
Po 24. wyścigu już wszystko jest jasne! W powietrze frunie Hampel, a za chwilę także Gollob. Dekoracja,
złote medale, puchar Ove Fundina na własność. Wspaniały wieczór z biało-czerwonymi i turniej, który potwierdził, że w drużynówce przynajmniej finał to jest coś wspaniałego i powinien w roku być rozgrywany kilka razy. Gratulujemy!
WYNIKI: 1. Polska - 51 pkt: Krzysztof Kasprzak 8 (2,1,0,3,2), Jarosław Hampel 11 (2,0,3,3,3), Tomasz Gollob 17 (1,3,6!,3,1,3), Piotr Protasiewicz 8 (0,-,3,2,3), Janusz Kołodziej 7 (1,1,0,3,2).
2. Australia - 45 pkt: Jason Crump 13 (3,3,2,3,2), Darcy Ward 4 (w,2,1,0,1), Troy Batchelor 10 (3,0,2,2,3), Davey Watt 3 (1,0,1,1,0), Chris Holder 15 (3,3,2,3,4!).
3. Szwecja - 30 pkt: Andreas Jonsson 1 (1,0,0!,0,-), Fredrik Lindgren 12 (3,1,3,2,2,1), Antonio Lindback 8 (0,3,2,1,1,1), Jonas Davidsson 2 (2,0,0,-,-), Thomas H. Jonasson 7 (0,2,2,1,2).
4. Dania - 29 pkt: Mads Korneliussen 3 (0,2,1,0,-), Bjarne Pedersen 3 (1,2,0,-,0), Niels Kristian Iversen 8 (2,1,1,1,3), Nicki Pedersen 5 (3,1,1,0,0,u), Kenneth Bjerne 10 (2,2,3,0!,2,1).
Więcej w poniedziałkowej "Gazecie Wyborczej"