Sport.pl

Niech te derby się wreszcie odbędą

ŻUŻEL Czy wreszcie lubuskie derby się odbędą? Znów patrzymy w niebo, bo prognozy pogody nie są dobre. Tym razem jednak jest zdecydowanie większa szansa, że wreszcie dojdzie do wielkich sportowych emocji.
Żużlowcy Falubazu Zielona Góra i Stali Gorzów do derbowego rewanżu mieli przystąpić 19 czerwca. Już szykowali swoje motocykle do zawodów, już mieli wychodzić do przedmeczowej prezentacji, ale pewnie gdzieś po ich głowach kłębiły się myśli o tym, że cały ten trud pójdzie na marne. Bo niebo nad stadionem robiło się coraz bardziej złowrogie, a wszelkie prognozy pogody wskazywały jednoznacznie na wielki deszcz. No i ten wielki deszcz spadł, zamienił tor w grzęzawisko. Na chwilę odpuścił, by wrócić jednak ze zdwojoną mocą. O wyścigach nie było mowy.

Co do nowego terminu obie strony były zgodne. Pojedziemy wieczorem 30 czerwca - ustalono. Ale im bliżej meczu, tym coraz częściej znów z niepokojem zaczęliśmy przyglądać się prognozom pogody. Jeszcze kilka dni temu były one fatalne dla żużlowców planujących czwartkowe ściganie. - Wieczorem, w porze meczu ma ostro padać, dlatego nieoficjalnie zaproponowałem prezesowi Stali, by przyspieszyć rozpoczęcie meczu o dwie godziny - mówił we wtorek prezes Falubazu Robert Dowhan. - Mieliśmy wstępną akceptację telewizji, która przeprowadzi bezpośrednią transmisję z derbów, ale strona gorzowska nic nie odpowiedziała.

Stalowcy znają deszczowe prognozy na środę, bo podobne opady są przewidywane dla Gorzowa. - Aura jeszcze może zaskoczyć, znając wagę tego pojedynku przygotowujemy się tak, jakby nie było żadnych przeszkód - stwierdził trener żółto-niebieskich Czesław Czernicki. - Sądzę, że gospodarze zrobią tym razem wszystko, by ten mecz odjechać. Nawet w deszczu. Inna sprawa, że w tym momencie atut własnego toru praktycznie nie będzie istniał.

W porównaniu z poprzednim terminem w składzie Stali dojdzie do istotnej zmiany - Hans Andersen zastąpi Artura Mroczkę. - Przyszedł dzień, w którym muszę powiedzieć, że kredyt zaufania do tego drugiego trochę się wyczerpał, dlatego czas ruszyć tę konstrukcję, by się nie zastała - powiedział Czernicki. - Uważnie przyglądałem się treningom, a także startom Artura u nas, w Szwecji oraz Danii. W dwóch wyścigach z tarnowianami zachował się tak, jakby z ciężkiej pracy w ogóle nie skorzystał. Jeśli rywal wjeżdża pod niego, a on jak piłeczka pingpongowa ucieka na zewnętrzną, to jest znak, że w Zielonej Górze popatrzy sobie na ekstraligowe ściganie z boku, a co będzie w Lesznie, zdecyduję po meczu z Falubazem.

Nie ma żadnych gwarancji, że Hans Andersen nie zawiedzie. Po kontuzji na razie w żadnym starcie nie zachwycił, we wtorek w lidze szwedzkiej miał ogromne kłopoty z szybkim wyjazdem spod taśmy. Dziś rano Duńczyk ma stawić się na treningu w Gorzowie. - Po środowych występach w Danii będą musieli z Nicki Pedersenem ostro się sprężać, by dotrzeć na czas - opowiadał szkoleniowiec Stali. - U nas też od godz. 11 ma zacząć porządnie padać. Wydaje mi się, że Hans nareszcie wykonał ważne ruchy, do których namawiałem go od marca. Zrezygnował z silników od Ashleya Hollowaya. Był w nim zakochany. Teraz przywiózł nowe silniki m.in. od Flemminga Graversena. Na najbliższe mecze sprzętowo pomoże mu także Tomek Gollob. Jestem bardzo nienasycony wyjazdowymi sukcesami moich zawodników, a wiem, jaki drzemie w nich potencjał, gdy są zdrowi.



STELMET FALUBAZ ZIELONA GÓRA - CAELUM STAL GORZÓW

Czwartek - godz. 20.20, stadion przy ul. Wrocławskiej w Zielonej Górze (transmisja w TVP Sport i TVP Gorzów).

Stelmet Falubaz: 9. Andreas Jonsson, 10. Rafał Dobrucki - zastępstwo zawodnika, 11. Greg Hancock, 12. Jonas Davidsson, 13. Piotr Protasiewicz, 14. Patryk Dudek, 15. Adam Strzelec.

Caelum Stal Gorzów: 1. Nicki Pedersen, 2. Hans Andersen, 3. Niels Iversen, 4. Matej Zagar, 5. Tomasz Gollob, 6. Bartosz Zmarzlik, 7. Łukasz Cyran.