Przed ostatnim sezonem wydawało się, że będzie on po prostu przedłużeniem świetnej passy Pedersena. Nic z tego. Duńczyk nie obronił tytułu indywidualnych mistrzostw świata, nie udało mu się nawet stanąć na podium. Plaga kontuzji i lekka obniżka formy spowodowały, że już w połowie Grand Prix Pedersen nie ukrywał rozczarowania swoimi wynikami i wolał skupić się na kolejnym, tegorocznym sezonie
- Czasem tak już po prostu bywa. Przygotowujesz się swoim trybem, wszystko wydaje się być domknięte na ostatni guzik i nagle okazuje się, że nic nie wychodzi tak jak powinno. W ubiegłym roku przezywałem trudne chwile. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale jak wiadomo miałem spore problemy zdrowotne. Teraz wolę niczego nie zapowiadać tylko po prostu robić swoje i wygrywać. Oczywiście chciałbym odzyskać utracony tytuł, ale patrząc na formę Jasona wiem, że będę musiał się naprawdę postarać - przyznaje Duńczyk.
Jeśli nie odezwą się znów stare kontuzje i, co chyba najważniejsze, nie pojawią się problemy finansowe po zamieszaniu ze sponsorami (główny mocodawca Duńczyka wycofał się ze sponsoringu, dopiero po kilku miesiącach intensywnych poszukiwań udało się znaleźć innych - przyp. red.), Pedersen nie stoi oczywiście na straconej pozycji.
Jeszcze większe oczekiwania wobec niego mają gorzowscy fani. Nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że były mistrz świata będzie przywoził mniej niż 12-13 punktów w każdym meczu. - Cieszę się na współprace z Tomaszem Gollobem, podoba mi się nowy stadion w Gorzowie. Chciałbym zdementować pogłoski, że nie lubimy się z Tomkiem. Ostro ze sobą rywalizujemy, ale prywatnie nie mamy nic do siebie. Nie mogę się doczekać wspólnych występów - twierdzi Duńczyk.
INFORMACJE OGÓLNE
Kraj: Dania
Data i miejsce urodzenia: 2 kwietnia 1977 w Odense