Sport.pl

Hity i kity 2014 - luty: loty Lavillenie, k... w Krakowie i początek bojkotu

Drugi odcinek wspomnień sportowego roku 2014. Luty to najkrótszy miesiąc w roku, ale się tym czasie wiele działo.
Rozpoczynamy od wyczynów najwyższej światowej klasy, ale potem przeniesiemy się w znacznie bardziej mroczne strony sportowego życia.

Renaud Lavillenie ściga w Łuczniczce Siergieja Bubkę

Mityng Pedro's Cup miał jednego bohatera - francuskiego tyczkarza Renauda Lavillenie. Mistrz olimpijski na rozbiegu pojawił się dopiero, gdy poprzeczka zawieszona była na wysokości 5,68. Pokonał ją bez problemu. 5,81 zaliczył w drugiej próbie. Ale to miała być dopiero zapowiedź wielkich emocji. W pierwszej próbie zaliczył 5,92. Potem przy ogromnym aplauzie publiczności pokonał 6 metrów, a następnie 6,08.



To drugi najlepszy wynik w historii. Ostatecznie zdecydował się zmierzyć z rekordem świata Bubki (6,16), ale trzy próby okazały się nieudane. Pobił go jednak kilka dni później w Doniecku.

I szkoda, że to był ostatni Pedro's Cup w Bydgoszczy. W grudniu szef głównego sponsora poinformował, że mityng przenosi się do Łodzi.

WIELKI WYSTĘP FRANCUZA W ŁUCZNICZCE


Nieudana próba sprzedaży Polonii Bydgoszcz

Po miesiącach negocjacji padł plan sprzedaży Polonii. - Zdecydowały braki formalne - napisał ratusz w oficjalnym komunikacie. Wcześniej miasto podało, że do ostatniego etapu sprzedaży ŻKS Polonia został zakwalifikowany jeden kontrahent - jedyny zresztą, jaki się zgłosił do kupienia żużlowej spółki należącej do miasta. Oferta została w końcu odrzucona.

- Chodziło o względy formalne, ale to były istotne rzeczy. Na przeszkodzie nie stanęły rzeczy typu brak adresu czy kropki lub przecinka - tłumaczył jeden z urzędników.

Kluczowe dla sprzedaży były jednak trzy warunki, które określały finansową wiarygodność kupca. Ratusz musiał sprawdzić to przed sprzedażą spółki. Ostateczna oferta kupna miała zawierać:

- kopię ostatnio sporządzonego rocznego sprawozdania finansowego wraz z opinią biegłego rewidenta, a także aktualne zestawienie finansowe; osoby fizyczne - kopię zeznania PIT za ostatni rok

- oświadczenie o źródłach finansowania przeznaczonych na zapłatę ceny za akcje

- oświadczenie o zapewnieniu posiadania środków na zapłatę ceny w pełnej wysokości w terminie zapłaty określonych we wstępnej ofercie wiążącej - wraz z opinią banku prowadzącego rachunek bankowy oferenta potwierdzającą wysokość posiadanych środków finansowych oraz/lub zdolność kredytową".

Jednego z nich nie spełniał kupujący. Żużlowej spółki do tej pory nie udało się sprzedać.

POLONIA NADAL MIEJSKĄ WŁASNOŚCIĄ


Ostatni mecz z kibolami na trybunach. Ich wyjazdowy występ w Krakowie

Około 500 kiboli Zawiszy pojechało na mecz z Cracovią. To było pierwsze spotkania ekstraklasy w 2014 roku. Pojechali do Krakowa, ale nie po to, żeby wspierać swoim dopingiem drużynę. Zamiast tego przez większość meczu wulgarnie obrażali właściciela klubu Radosława Osucha i poszczególnych piłkarzy, którzy podpisali oświadczenie popierające go w konflikcie z kibolami. Po zakończeniu spotkania zawodnicy nie chcieli rozmawiać o wyzwiskach, które padały z sektora zajmowanego przez bydgoskich kiboli. - Okrzyki kibiców były nieprzyjemne dla miasta i klubu. Mam nadzieję, że powoli się dotrzemy i na następnym meczu moi zawodnicy i fani zapomną o tym incydencie. - mówił na pomeczowej konferencji trener Zawiszy Ryszard Tarasiewicz. Liczył na to bezskutecznie.

POŻEGNALNY WYSTĘP KIBOLI W KRAKOWIE


Kibole ogłaszają bojkot klubu i piłkarzy: Bo to wkłady do koszulek

Oficjalne oświadczenie opublikowane na stronie internetowej zawiszafans kończyło się dwoma zdaniami napisanymi wytłuszczonymi literami: "Na tę chwilę nie jeździmy na wyjazdy i nie chodzimy na mecze u siebie". Wcześniej napisali:. "Piłkarzyki pokazali, że kibice są niepotrzebni, a Zawisza to tylko miejsce do zarabiania pieniędzy pod rządami Pinokia kapusia. Tak więc zostali potraktowani przez nas na równi ze swoim pracodawcą. "Wkłady do koszulek", jeżeli pomyśleliście kiedykolwiek, że można nam napluć w twarz i nie zareagujemy, to byliście w wielkim błędzie".

Bojkot rozpoczął się od następnego spotkania z Lechią Gdańsk. Trwa do dziś.

DLACZEGO KIBOLE BOJKOTUJĄ ZAWISZĘ


Goulon wrócił z leczenia w Paryżu. Ale nic nie pomogło

Francuski pomocnik wrócił w połowie lutego do Bydgoszczy po kuracji w paryskiej klinice. Tam dostawał specjalne zastrzyki. Po pierwszych siedmiu było lepiej. Potem jednak ból znowu był odczuwalny. - Bardzo chce być w pełni zdrowy, żeby grać dla Zawiszy. Kurację w Paryżu sam opłacił. Koszt klubu to bilety lotnicze z Hiszpanii do Francji i teraz z powrotem do Polski - mówił właściciel Zawiszy Radosław Osuch.

Niestety Goulon już tej wiosny w piłkę nie zagrał.

GOULON SZUKA POWROTU DO ZDROWIA


Osuch oskarża kiboli o hakerski atak. A to była tylko awaria routera

Zło nie śpi - napisał zarząd WKS Zawisza o przyczynach awarii systemu informatycznego w kasach na stadionie przed lutowym meczem z Lechią Gdańsk, pierwszym w Bydgoszczy po ogłoszeniu bojkotu. Kłopoty z systemem kilka godzin przed rozpoczęciem meczu. - Padł internet - tłumaczył rzecznik prasowy WKS Zawisza Mariusz Chełminiak. Przez te problemy przed kasami na stadionie zrobiły się kolejki. Niektórzy ludzie zrezygnowali z obejrzenia meczu i wrócili do domów. Nie miało to jednak decydującego wpływu na frekwencję na stadionie. Spotkanie z Lechią zobaczyło tylko około 3 tysięcy widzów - o połowę mniej niż zwykle. Nie przyszli kibole Zawiszy, którzy ogłosili bojkot zespołu.

- Według mnie 500 osób zrezygnowało z powodu awarii w kasach - twierdzi właściciel bydgoskiej drużyny Radosław Osuch. Według niego awaria nie była przypadkowa. Zarząd WKS Zawisza przeprosił kibiców za problemy przy kasach i oświadczył: "Zło nie śpi. Niestety ingerencja osób trzecich (nieprzychylnych klubowi) powodowała skuteczne blokowanie serwerów i łączy internetowych naszego klubu. Dołożymy wszelkich starań, aby podobne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości". Osuch nie owija w bawełnę i oskarża. - To był atak hakerów. Kibole nie zdecydowali się zakłócić meczu, przychodząc pod stadion. Wybrali inny rodzaj działania.

Sprawę wyjaśnił Mariusz Kurdelski, kierownik infrastruktury CWZS Zawisza, który administruje stadionem - Nic z tych rzeczy. Zepsuł się stary router.

OSUCH: CYBERATAK NA KLUB


Więcej o: