Sport.pl

Hity i kity 2014 - styczeń: Chelsea, wojna z kibolami i Abu Zabi

Na koniec roku przypominamy najważniejsze wydarzanie sportowe ostatnich dwunastu miesięcy. Rozpoczynamy od stycznia, który stał pod znakiem rozwijającej się wówczas wojny miasta i WKS Zawisza z kibolami
To pierwszy odcinek podsumowania roku 2014 w portalu bydgoszcz.sport.pl. A więc zaczynamy:

Jest w Zawiszy. Chce go wziąć Chelsea

Tak pisaliśmy na początku roku 2014 o Hubercie Adamczyku: "15-latek z Bydgoszczy jest pierwszym Polakiem, który ma szansę podpisać umowę z Chelsea. Hubert Adamczyk, uczeń trzeciej klasy gimnazjum, może zagrać w jednym z najlepszych klubów świata. Jeśli Chelsea go weźmie, Zawisza dostanie około 50 tys. euro.

Najpierw samochodem do Warszawy, potem samolotem do Londynu. Tę drogę od półtora roku raz w miesiącu pokonuje Hubert Adamczyk. Na początku towarzyszył mu tata. Teraz odwozi tylko syna na Okęcie.

- Na lotnisku Heathrow czeka już przedstawiciel klubu, który zawozi Huberta do angielskiej rodziny, u której mieszka. Tak właśnie to działa. Młodzi piłkarze umieszczani są u wytypowanych przez klub rodzin, które mieszkają w pobliżu ośrodka treningowego Chelsea. Na początku sam byłem zaskoczony. W żartach mówi się o angielskim flegmatyzmie. A tymczasem organizacja jest doskonała - mówi Dariusz Adamczyk, ojciec Huberta. W przeszłości on też grał w piłkę. Zaczynał w Zawiszy, potem bronił jeszcze barw innych bydgoskich klubów: Chemika i Polonii. - Raczej prochu nie wymyśliłem w futbolu - żartuje. Bardzo możliwe, że karierę zrobi jego syn.

Hubert treningi rozpoczął już w wieku siedmiu lat. Od początku w Zawiszy. Szybko zwrócił na siebie uwagę. Skaut Chelesa wypatrzył go na meczu reprezentacji województwa". Tak było w styczniu. Nastolatek latem podpisał kontrakt z angielskim gigantem.

HISTORIA HUBERTA ADAMCZYKA


Wojna z kibolami. Stowarzyszenie Kibiców Zawiszy musi opuścić stadion

Do 20 stycznia Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza i Stowarzyszenie Kibiców Zawiszy Bydgoszcz miały opuścić zajmowane do tej pory pomieszczenia w klubie przy ul. Gdańskiej. Tak zdecydował prezydent miasta Rafał Bruski.

To była kolejna odsłona bydgoskiej walki z kibolami, która rozpoczęła się w grudniu 2013 roku, po tzw. okrągłym stole zwołanym na Zawiszy przez prezydenta Rafała Bruskiego.

"Na początku roku więc oficjalne pismo w sprawie opuszczenia przedstawicielom SP przekazane zostało podczas posiedzenia zarządu CWZS Zawisza. Takiej decyzji należało się spodziewać. Jeszcze przed świętami w zorganizowanym przez prezydenta spotkaniu okrągłego stołu zarówno SP, jak i SKZB odmówiły podpisania oświadczenia przedstawionego im przez prezydenta Bydgoszczy. Miały w nim potępić uczestników starć z ochroną i policją podczas meczu z Widzewem, obrażania Radosława i Anity Osuchów (co miało miejsce w trakcie pojedynku z Lechem Poznań) oraz zobowiązać się do reagowania na takie zachowania i uznać, że osoby dopuszczające się takich decyzji nie są godne nazywania się kibicami."

WOJNA MIASTA Z KIBOLAMI ZAWISZY


Kibole do piłkarzy Zawiszy: Podpiszcie oświadczenie!

"W sobotę grupa ok. 10 kiboli Zawiszy pojawiła się w bydgoskim klubie kilka minut po południowych zajęciach. Chcieli, by piłkarze podpisali pismo mówiące o tym, że zostali zmuszeni do wydania w grudniu oświadczenia potępiającego wyzywanie właściciela klubu podczas meczu z Lechem Poznań.

- Rzeczywiście taka sytuacja miejsce, ale wolałbym o tym nie mówić - twierdzi jeden z zawodników Zawiszy. Na temat tego co się stało nie chcą się także wypowiadać trenerzy. O zajściu pod szatnią wie już nieobecny w sobotę w Bydgoszczy Radosław Osuch. - Wyglądało to na zastraszanie piłkarzy. Nie można na takie rzeczy pozwalać - mówi właściciel klubu."

KIBOLE PRÓBUJĄ PRZEKONYWAĆ PIŁKARZY


Wojciechowski wraca na skocznię

Tyczkarz Zawiszy Bydgoszcz Paweł Wojciechowski skoczył 5,45 m w halowym mityngu w Leverkusen. To był jego pierwszy start od niemal półtora roku.

9 września 2012 r. Wojciechowski zwyciężył z wynikiem 5,40 w Memoriale Tadeusza Ślusarskiego w Otwocku. Skakał tam po nieudanych igrzyskach olimpijskich w Londynie, gdzie nie przeszedł eliminacji. Już wtedy borykał się z kontuzjami. W grudniu 2011 r. doznał urazu kości jarzmowej. Kolejna kontuzja odniesiona w lecie 2012 r. spowodowała, że sezon olimpijski bydgoszczanin miał nieudany. Ciągle walczył z urazem kolana. W minionym roku nie wystartował w żadnych zawodach.

WRACA DO SPORTU PO DŁUGIEJ PRZERWIE


Michał Masłowski w Abu Zabi. Debiuty zawiszan w kadrze

Michał Masłowski i Igor Lewczuk zadebiutowali niemal rok temu w reprezentacji. To szósty i siódmy w dziejach piłkarz Zawiszy w pierwszej reprezentacji Polski. Niewielu ich więc było. Wszyscy oczywiście pamiętają osiągnięcia Zbigniewa Bońka, ale on karierę w kadrze rozpoczął jako zawodnik Widzewa.

Masłowski zagrał 73 minuty w spotkaniu z Norwegią. Polska zwyciężyła 3:0. Koszulkę z nr 25 z pierwszego spotkania zatrzymał, żeby dać ją swemu tacie na pamiątkę. - Wielkie słowa uznania dla taty. Nie byłoby mnie w tym miejscu, gdyby nie on. Ta koszulka z debiutu jest dla niego - powiedział po spotkaniu Michał Masłowski, który w rozmowie z Polsatem Sport tłumaczył się także ze złych zagrań - Zrobiłem stratę, po której mogła paść bramka. Źle obliczyłem zagranie. Jestem za to zły na siebie.

DWA DEBIUTY U NAWAŁKI


Odszedł Michał Joachimowski. Trójskoczek, który zdominował lata 70.

Dwukrotny olimpijczyk, halowy mistrz Europy i sześciokrotny mistrz Polski w trójskoku, Michał Joachimowski na zawał serca.

Urodzony w Żninie lekkoatleta w trakcie kariery sportowej reprezentował dwa bydgoskie kluby: Budowlanych i Zawiszę, a później Polonię Warszawa. Dwukrotnie brał udział w letnich igrzyskach olimpijskich: w Monachium w 1972 r. i cztery lata później w Montrealu.

W latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia zdominował polski trójskok. Mistrzem kraju został sześć razy (w latach 1972-1976 i 1978). Jego największym osiągnięciem było zdobycie tytułu halowego mistrza Europy w 1974 roku. W Goeteborgu wynikiem 17.03 m ustanowił wówczas halowy rekord świata. Ten wynik jest nadal aktualnym halowym rekordem Polski). Dwukrotnie zdobył także srebrny medal - w Rotterdamie (1973) oraz w Katowicach (1975).

Po zakończeniu kariery sportowej zajął się polityką. W latach 90. należał do Unii Wolności. W rządzie Jerzego Buzka był wicewojewodą bydgoskim, a później kujawsko-pomorskim. W 2001 roku wstąpił do Platformy Obywatelskiej. Bez powodzenia kandydował do Sejmu w 2001 i 2005 roku oraz do Parlamentu Europejskiego w 2004.

ODSZEDŁ WSPANIAŁY SPORTOWIEC


Ostry spór Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza z prezydentem Bydgoszczy - ciąg dalszy

Rafał Bruski został na sesji Rady Miasta oskarżony, że chce zniszczyć SP i stanął po stronie właściciela piłkarskiej spółki Radosława Osucha. Wystąpienie przedstawiciela Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza było najbardziej gorącym punktem styczniowej sesji. Wiceprezes SP Krzysztof Bess odczytał mnóstwo zarzutów i żalów pod adresem spółki WKS Zawisza i prezydenta Bruskiego. Władze SP bronią się przed eksmisją ze stadionu przy ul. Gdańskiej. Miesiąc temu Bruski postanowił, że SP musi się wynieść z Zawiszy. - Z zażenowaniem przyjęliśmy przedłożenie nam do podpisu słynnego już oświadczenia. Formuła dokumentu, jak i forma przekazania była dla nas nie do przyjęcia - mówił Bess.

- W wystąpieniu wiceprezesa Bessa padło wiele zafałszowanych informacji - wzburzony Bruski nie wytrzymał na sesji. - Pan starał się udowodnić, że SP stoi obok konfliktu, który dotyczy tylko kibiców i klubu. A przecież jesteście personalnie związani ze Stowarzyszeniem Kibiców do tego stopnia, że bierzecie odpowiedzialność za to, co dzieje się na trybunie B stadionu Zawiszy. Wasze stowarzyszenie podnajmowało kibicom pomieszczenia.

Tak było do stycznia, ale SKZB zostało zmuszone do opuszczenia magazynu i swojego biura na stadionie. - To konieczność. Policja informowała, że tego typu sytuacje sprzyjają przestępstwom. Kibice mogą łatwo na trybuny przemycić zabronione rzeczy. Pod wielkimi sektorówkami odbywa się handel narkotykami - oskarżał Bruski.

SESJA RADY MIASTA I OSKARŻENIA SP ZAWISZA


Masłowski i Goulon z kontuzjami. Początek dramatu piłkarzy Zawiszy

Na początku stycznia pomocnik Zawiszy wraz z reprezentacją przebywał w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zagrał w dwóch sparingach z Norwegią i Mołdawią. Zaraz potem wspólnie z drugim bydgoskim kadrowiczem Igorem Lewczukiem przybył do Hiszpanii, gdzie obóz rozpoczął Zawisza. Już wtedy Masłowski narzekał na ból, ale znalazł się w składzie na towarzyski pojedynek z mistrzem Albanii Skenderbeu Korcza. Po dziesięciu minutach musiał jednak opuścić boisko. Kilka dni później w klinice w Maladze przeszedł specjalistyczne badania. Diagnoza nie pozostawiła złudzeń - naderwanie mięśnia przywodziciela. Zdecydowano, że piłkarz wróci do Polski i zacznie się leczyć. Przedwcześnie zgrupowanie w Hiszpanii zakończył także Herold Goulon. Poleciał do Paryża na zabiegi. W jego przypadku leczenie zakończyło się operacją kręgosłupa.

O KONTUZJACH MASŁOWSKIEGO I GOULONA


Więcej o: