Sport.pl

Siedmiu kiboli Rakowa stanęło przed sądem. Trzech już skazano

Policja zatrzymała ośmiu uczestników burdy podczas niedzielnego meczu Włókniarza z Falubazem Zielona Góra. Zadymiarze - dobrze znani organom ścigania - okazali się kibolami Rakowa. Siedmiu z nich stanęło we wtorek przed sądem.


Incydent wydarzył się przed biegami nominowanymi, czyli dwoma ostatnimi pojedynkami. Grupa ok. 40 osób (a wg niektórych świadków nawet 70), która weszła na stadion przez otwartą bramę od strony ul. Marysi, najpierw pojawiła się w pobliżu sektora rodzinnego. Usiłowała uderzyć na sektor kibiców z Zielonej Góry, a kiedy jej to uniemożliwiono, zaatakowała zajmujących miejsca w sektorze 20 "ultrasów" Włókniarza. Doszło do bójek, zrywano transparenty. Agresywną grupę wyprowadzili policjanci. Wszystkich zadymiarzy nie ujęli - zatrzymano ośmiu, a siedmiu z nich we wtorek po południu stanęło przed sądem.

- Jeden został zwolniony, ponieważ nie znaleziono podstaw do postawienia mu zarzutu uczestniczenia w zajściach na stadionie - wyjaśnia rzeczniczka częstochowskiej policji Joanna Lazar. - Cały czas analizujemy jednak dane z monitoringu. Zatrzymań będzie więcej.

Wspomnianej siódemce kiboli postawiono zarzuty, że prowokowali kibiców żużlowych obraźliwymi gestami i wulgarnymi okrzykami do działań zagrażających bezpieczeństwu imprezy masowej. Art. 61 ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych przewiduje za to grzywnę albo karę ograniczenia wolności.

Wszyscy zasiadający na ławie oskarżonych przyznali się do "uczuciowych" związków z piłkarskim Rakowem. Wyjaśniali, że przyszli pod koniec meczu żużlowego, by zamanifestować obecność w mieście także innego klubu, "który teraz przeżywa poważne kłopoty finansowe" i by "Raków mógł zaistnieć medialnie". Zaprzeczyli, że było to "prowokacyjne zaproszenie do bójki". - Liczyliśmy, ze kibice Włókniarza przyłączą się do naszych okrzyków, stało się inaczej, bo na nasz widok się rozpierzchli, nie wiedząc czemu. Zajęliśmy ich miejsce w sektorze i ponownie inicjowaliśmy przyśpiewki - mówił jeden z obwinionych.

O gestach, które policja uznała za obraźliwe, mówili: "Gdy śpiewaliśmy, machaliśmy rękami, ale tylko klaszcząc w rytm melodii".

Trzech z siedmiu pseudokibiców, częściowo przyznając się do winy, wnioskowało o samoukaranie. Najmłodszy z nich 20-letni bezrobotny Piotr R. został skazany na 4 miesiące ograniczenia wolności - co oznacza 20 godzin pracy społecznej w miesiącu, w miejscu wyznaczonym przez sąd, oraz zwrot kosztów sądowych. Tomasz R. ma zapłacić 2 tys. zł grzywny plus koszty sądowe. Dwuletni zakaz wejścia na stadion żużlowy Włókniarza i 2 tys. zł grzywny to kara dla kibola piłkarskiego Rakowa Mariusza S.

Pozostała czwórka: Grzegorz C., Rafał R,. Damian J. Norbert K. konsekwentnie nie przyznawała się do zarzutów. Sąd postanowił, że trzeba będzie ich wyjaśnienia skonfrontować ze świadkami oraz innymi dowodami i wyznaczył termin posiedzenia na 24 czerwca.