Sport.pl

Po żużlowych derbach: nienawiść na koszulkach kibiców

Na plecach napis "Zdechł pies Falubaz", na piersiach Stal odcinająca głowę falubazowej myszy. Krew się leje. Tak było w niedzielę na słynnych lubuskich derbach na żużlu między drużynami z Gorzowa i Zielonej Góry. - Co trzeci kibic Stali założył taką koszulkę na derby. Zakazuje się wnoszenia flag i transparentów, ale toleruje się nienawiść na ubraniach? Po co to? - żalą się kibice Falubazu.
Pan Marek z Zielonej Góry pojechał w niedzielę na żużlowe derby do Gorzowa z 9-letnim synem. Z meczu pamięta jedno. Żółte koszulki kibiców Stali Gorzów z napisem "Zdechł pies Falubaz". To hasło jest od z górą 40 lat odpowiedzią kibiców z Gorzowa na przyśpiewkę "Hej, hej, Falubaz" zielonogórzan.

- Na przedzie T-shirty miały rysunek Stali w roli kata, który odcina myszce głowę [ta jest od lat maskotką Falubazu - red.] - opowiada pan Marek - Dzieciak cały mecz gapił się na głupi napis i lejącą się na koszulce krew z urwanej głowy. Horror.

Zarzeka się: - Więcej tam na mecz nie pojadę, chyba że klub zrobi z tym porządek.

Nienawiść na legalu

Kibic Jacek przesłał "Gazecie" zdjęcia. - Zobaczcie, co za zwyrodnienie. Koszulki ubierają dzieci, młode dziewczyny. Wszyscy są dumni. Nam się broni robienia oprawy, zakazuje wnoszenia transparentu, a tu na legalu każdy demonstruje nienawiść - pisze.

Kibice z Zielonej Góry są wściekli. - Mówi się, że tylko kibice Falubazu zadymiają, wyrywają krzesełka, tłuką się z policją pod stadionem. Owszem, może robi to garstka, ale na żużel chodzą też normalni ludzie. Czy tak ma ich witać Stal Gorzów? Gdzie tu rodzinny sport? - pyta Przemek, który na mecz pojechał z żoną i córką. Dodaje, że od żółtych koszulek mieniło się pół stadionu. - Niesmaczne - ucina.

Maciej Zmora, prezes Stali Gorzów: - Nie klub je wyprodukował, nie klub je sprzedawał. Nie mamy z tą akcją nic wspólnego.

- Czy zakaże pan wpuszczać na stadion kibiców w koszulkach z napisami szerzącymi nienawiść? - pytamy.

- Zastanowię się, co z tym zrobić.

Komarnicki: To gówniarstwo

Ostro kibiców Stali natomiast krytykuje jej honorowy prezes Władysław Komarnicki. Przez lata walczył o to, by żużel był rodzinnym sportem.

- To gówniarstwo - mówi. Obiecuje, że sprawę poruszy na radzie nadzorczej klubu. Już raz interweniował, gdy w sieci powstała strona kibiców Stali z faszystowskimi treściami. - Poprosiłem, żeby zniknęła. W końcu trudno rozkazywać dorosłym ludziom. Zagroziłem, że odejdę z klubu, bo niszczą to, co tworzyłem. By w Gorzowie żużel był prestiżowy, światowy. Posłuchali - mówi Komarnicki. Twierdzi, że święta wojna Stali i Falubazu nie rozgrzesza takich zachowań jak z koszulkami. - Nie wiem, czy chodzi o rewanże, ale jeśli nawet, to jest to głupie i szczeniackie. Jedni są drugich warci. Nie o takich kibiców zabiegałem - tłumaczy prezes.

Chodzi o haniebną sektorówkę, jaką kibice Falubazu rozwiesili rok temu podczas derbów w Gorzowie. Napisali: "W lewej flaszka, w prawej nóż. Katarzyna Jancarz, Edka nie ma już". W ten sposób "uczcili" żonę, zabójczynię słynnego żużlowca Edwarda Jancarza, patrona stadionu w Gorzowie.

Więcej o: