Sport.pl

Nokaut był blisko, ale Falubaz podnosił się z kolan i też lał rywala [ZDJĘCIA]

Najpierw w lubuskich derbach nokautowali żużlowcy z Gorzowa, ale Falubaz podniósł się z kolan. Otrząsnął się po mocnych ciosach i za chwilę sam zaczął lać przeciwnika. Z tego morderczego pojedynku wyszedł remis.
Stal Gorzów była bardzo blisko wygrania pierwszego od dziesięciu lat derbowego spotkania w Zielonej Górze. Przecież prowadziła już 14 punktami po dziewięciu wyścigach. Wydawało się, że w pierwszym pojedynku ekstraligowego półfinału play-off gorzowianie spokojnie poradzą sobie z odwiecznym rywalem. Tym bardziej że Falubaz jak zamroczony bokser błądził pomiędzy kolejnymi nokautującymi uderzeniami rywala. Gdy przewidywano, że za chwilę padnie na deski, a trener Rafał Dobrucki rzuci na tor biały ręcznik, stało się coś niesamowitego. Nastąpił nieprawdopodobny zwrot akcji. Zielonogórzanie potrafili twardo stanąć na nogach, wykrzesać z siebie jeszcze więcej sił. I w konsekwencji kaleczyć rywala z mocą, z jaką sami dopiero co byli maltretowani.

- Nasza drużyna, najprościej mówiąc, ma wielkie jaja, jak żaden inny zespół - mówił Rafał Dobrucki. - Bo podnieść się z takiego nokautu, przy pięciu dobrze punktujących zawodnikach wśród rywali, to wielki sukces. Tym bardziej że zrobiliśmy to w zasadzie trzema zawodnikami.

- Na rewanż nie pojedziemy w roli faworyta, ale zaznaczę, że to jest sport. Damy z siebie wszystko i nie jest powiedziane, że nie wrócimy w roli zwycięzców - dodał kapitan Falubazu Piotr Protasiewicz.

Po remisie w Zielonej Górze w rewanżu faworytem będą Stalowcy. Falubaz znów nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego Szweda Andreasa Jonssona. Mecz w Gorzowie rozegrany zostanie w niedzielę 16 września. Początek o godz. 19.30.

Więcej o: