Sport.pl

Falubaz jedzie na "Smoku". Unia bez asa, ale i tak jest faworytem

Przed nami żużlowy klasyk w Ekstralidze. Pojedynki Falubazu Zielona Góra z Unią Leszno przez wielu kibiców celebrowane są nawet z większą siłą niż lubuskie derby. W niedzielę starcie na leszczyńskim "Smoku".
Stadion im. Alfreda Smoczyka w niedzielny wieczór (początek meczu o godz. 19.30) z pewnością znów zaleją rzesze zielonogórskich kibiców. Bo pojedynków Falubazu z Unią Leszno nie wypada odpuszczać. Z takiego samego założenia wychodzą fani miejscowych "Byków", którzy liczniej niż zwykle wypełniają "Smoka". Wiedzą, co robią, bo mecze odwiecznych rywali najczęściej należą do niezwykle zaciętych. Nie inaczej powinno być w niedzielę.

Oba zespoły walczą o to, by po sezonie zasadniczym znaleźć się w czołowej czwórce, która dostanie prawo rywalizacji o medale. I właśnie mecz w Lesznie może mieć duży wpływ na rozdział poszczególnych miejsc. W tej chwili Unia zajmuje trzecie miejsce w tabeli, ale traci do Falubazu tylko dwa punkty. Zespół z Leszna, mimo że ściga się bez swojego kontuzjowanego asa Jarosława Hampela, będzie faworytem meczu. "Mały" prawie dwa miesiące temu złamał kość strzałkową, zerwał więzadła i roztrzaskał staw skokowy. Kilka tygodni temu mówił, że w tym sezonie raczej już nie wróci do ścigania, ale ostatnio wypowiada się bardziej optymistycznie. - Rehabilitacja przebiega na tyle dobrze, że jest spora szansa na to, że pod koniec sierpnia wsiądę na motocykl i zrobię kilka treningowych kółek - stwierdził Jarosław Hampel.

Bez swojego lidera Unia spisuje się nadspodziewanie dobrze, szczególnie na własnym torze. O obliczu drużyny decydują głównie utalentowani juniorzy, wśród których prym wiodą bracia Piotr i Przemysław Pawliccy oraz Tobiasz Musielak.

Zielonogórscy żużlowcy na wyjazdach spisują się słabo. Dlatego Falubaz w Lesznie może wygrać tylko pod pewnymi warunkami. Przede wszystkim wreszcie na wysokim poziomie musi ścigać się Rune Holta, a dziurę w składzie po fatalnych startach Jonasa Davidssona i Krzysztofa Jabłońskiego powinien załatać Łukasz Jankowski. Wychowanek Unii nie jest ekstraligowym wirtuozem, ale należy mieć nadzieję, że leszczyński tor nie będzie miał przed nim tajemnic. Kluczem do sukcesu zielonogórzan może być też powrót do drużyny Patryka Dudka. Junior 1 lipca we Wrocławiu doznał kontuzji ręki i przez ponad trzy tygodnie odpoczywał od jazdy na motocyklu. Miał wrócić do ścigania w ostatnią niedzielę, ale mecz Falubazu ze Stalą Gorzów został przełożony na 7 sierpnia (godz. 20.30). Pierwszymi zawodami Patryka Dudka po kontuzji był turniej eliminacyjny młodzieżowych mistrzostw Polski par w Częstochowie. Zielonogórzanin ścigał się bardzo dobrze. - Ręka nie przeszkadza mi w jeździe na motocyklu, dlatego jestem gotowy do poważnej rywalizacji - mówił Patryk Dudek, który do Leszna przyjedzie prosto ze Słowenii, gdzie w sobotę wystartuje w drugim finale indywidualnych mistrzostw świata juniorów.

UNIA LESZNO - STELMET FALUBAZ ZIELONA GÓRA

Niedziela - godz. 19.30, Stadion im. Alfreda Smoczyka w Lesznie.

Pierwszy mecz: 39:51 (punkt bonusowy zdobędzie lepsza drużyna w dwumeczu).

Bilety: 38 zł (normalne), 30 zł (kobiece), 26 zł (ulgowe), 2 zł (dzieci do 7 lat).

Unia: 9. Przemysław Pawlicki, 10. Kamil Adamczewski, 11. Troy Batchelor, 12. Damian Baliński, 13. Jurica Pavlic, 14. Tobiasz Musielak, 15. Piotr Pawlicki.

Falubaz: 1. Piotr Protasiewicz, 2. Łukasz Jankowski, 3. Aleksandr Łoktajew, 4. Rune Holta, 5. Andreas Jonsson, 6. Patryk Dudek, 7. Adam Strzelec.