Sport.pl

Po żużlowych derbach: Kto grał śmiercią Richardsona

Kto chciał, a kto nie chciał startować w lubuskich derbach po informacji o śmierci Lee Richardsona? Stal: Falubaz nie chciał przerwać meczu. Falubaz: Gorzowianie chcieli jechać
Wersji jest tyle, ile osób pracowało w obu drużynach. Najważniejszy fakt jest taki, że inaczej sprawę widzi obóz Stali Gorzów, a inaczej ekipa Falubazu Zielona Góra. Za taki stan rzeczy z sporą winę ponosi sędzia, który zwlekał z podjęciem konkretnej decyzji. Zezwolił zawodnikom na kontynuowanie meczu po ósmym wyścigu. Zielonogórzanie po dwóch kolejnych biegach zrezygnowali z jazdy.

Działacz Stali: Chcieliśmy to przerwać szybciej

- Zwróciłem się z prośbą do trenera Falubazu Rafała Dobruckiego, żeby przerwać mecz po siódmym wyścigu - mówi Mirosław Maszoński, wiceprezes Stali.

Zielonogórzanie twierdzą, że takiej propozycji nie dostali. - Zdecydowanie nie - odpowiada Jacek Frątczak ze sztabu szkoleniowego zielonogórskiego zespołu. - Jedyną osobą, która może zaproponować przerwanie zawodów jest sędzia. Nie mogła zrobić tego Stal. Dostaliśmy informację od sędziego, że po ósmym wyścigu przyjdzie do parkingu. Nasi zawodnicy od samego początku nie chcieli jechać. Oczywiście z naszej strony były pytania, na jakiej podstawie przerywamy zawody. Chodziło o to, czy nasz klub nie spotkają jakieś gigantyczne konsekwencje ze strony Ekstraligi. Czekaliśmy do dziesięciominutowej przerwy [po 10. wyścigu - red.] i wtedy podjęliśmy decyzję, że zawodnicy nie są w stanie przygotowywać się do kolejnych startów. Tej decyzji na pewno nie podjął prezes klubu Robert Dowhan, który przyszedł do parkingu. To my stwierdziliśmy, że nie jesteśmy w stanie startować dalej.

Żużlowiec Davidsson: Wiedziałem, że nie dam rady

- To wielki szok, załamałem się po tym, jak dostałem informację o śmierci kolegi - mówił Jonas Davidsson, Szwed z Falubazu. - Startowaliśmy wspólnie w innych ligach. Gdy stanąłem pod taśmą do dziewiątego wyścigu, wiedziałem, że nie dam rady się ścigać i za chwilę zjechałem z toru.

Jacek Frątczak: - Drużyna gorzowska chciała jechać dalej, bez muzyki na stadionie i dopingu kibiców. My proponowaliśmy, żeby nie wyjeżdżać do kolejnych biegów.

Trener Stali: To oni zagrali na śmierci Richardsona!

Trener Stali Piotr Paluch sprawę widzi zupełnie inaczej. - Po tym, jak wiceprezes naszego klubu zgłosił Rafałowi Dobruckiemu, że Lee Richardson zmarł, zielonogórzanie odjechali jeszcze jeden wyścig. Sędzia i drużyna zielonogórska powinny przerwać mecz po siódmym biegu. A oni jechali dalej. A gdyby Stal Gorzów przerwała, to mógłby być walkower. Zawodnicy zielonogórscy wyjechali, to dlaczego my nie mieliśmy jechać. To oni zagrali na śmierci Richardsona, nie my.

Działacz Falubazu: Nikt nie wiedział, co robić

- To jakiś nonsens! W jaki sposób można grać na śmierci zawodnika, który kiedyś u nas jeździł? pyta Jacek Frątczak. - O tym, że Lee Richardson zmarł, wiedzieliśmy w okolicach szóstego wyścigu, ale skoro sędzia podjął decyzję, że trzeba dalej jechać, to z oczywistych względów nie przekazywaliśmy tej informacji zawodnikom. To jest sytuacja absolutnie ekstremalna i nie ma tu mądrego, kto mógłby podjąć jakąkolwiek decyzję. Pamiętajmy, że jedyną osobą, która rządzi na zawodach jest sędzia, to on rozdaje karty. Wiadomość o śmierci Richardsona była dużym szokiem, dlatego powiedzmy sobie szczerze, że za bardzo nie wiedzieliśmy co robić. Po ósmym biegu dostaliśmy informację od sędziego, że przyjdzie do parkingu.

Trener Falubazu: Niepotrzebne dwa wyścigi

- Nie będę w ogóle komentował słów gorzowian o tym, że zagraliśmy na śmierci Richardsona - komentuje trener Falubazu Rafał Dobrucki. - My nie chcieliśmy jechać w związku z zaistniałą sytuacją, ale wiedzieliśmy też, jakie kary regulaminowe mogą nas spotkać za odmowę startu. Dlatego pytaliśmy sędziego, jakie jest jego stanowisko. Sędzia jakby zrzucił tą decyzję na nas, ale dalej nie wiedzieliśmy, jakie mogą być konsekwencje. Zawodnicy byli rozbici, dlatego zupełnie niepotrzebnie zostały rozegrane jeszcze te dwa wyścigi. Jaką decyzję podejmie Ekstraliga? Nie wiem, musimy czekać. My byliśmy za tym, żeby kategorycznie te zawody przerwać, bez względu na wynik.

Więcej o: