Ta rola nie przeraża jednak Chrzanowskiego, który nie obawia się ciążącej na nim presji. - Sam jej sobie nie narzucam - mówi Chrzanowski w wywiadzie dla portalu SportoweFakty.pl. - Póki co przygotowuję się do sezonu i staram się skoncentrować na swojej osobie. Jakaś tam presja zawsze będzie, to nieodłączny element - przyznaje żużlowiec Lotosu Gdańsk. Obok Chrzanowskiego w największym stopniu za wynik Wybrzeża odpowiadać będzie Nicki Pedersen. Jak przyznaje wychowanek ApatoraToruń możliwość jazdy z Duńczykiem wpływa na niego mobilizująco. - Miałem okazję startować z Nickim w
Rzeszowie i zdecydowanie wpływało to na mnie motywująco. Na tym zawodniku można polegać, gdyż zawsze służy dobrą radą i pomaga. Szczególnie widoczne było to na meczach wyjazdowych i na torach, na których miał okazję startować w ekstralidze, kiedy pomagał odpowiednio ustawić motocykl - podkreśla żużlowiec gdańskiego klubu.
Choć Chrzanowski skończył w tym roku 31 lat, wcale nie traktuje nadchodzącego sezonu jako ostatniej szansy, na pokazanie się na światowych torach. - Ostatnia szansa? Myślę, że jest to za ostro powiedziane. Przygotowuję się do sezonu i to pochłania większość mojego czasu. Im bliżej sezonu, tym czuję większy głód jazdy i złość sportową - wyjaśnia Chrzanowski. Złości na pewno nie wywołują w nim internetowe komentarza, w których kibice często bardzo ostro wyrażają swoje opinie na temat poszczególnych żużlowców. Chrzanowski zupełnie się nimi nie przejmuje. - Nie trzeba być fanem komentarzy na portalach internetowych i ich czytać. Według mnie prawdziwy kibic to ten, który przychodzi na stadion i dopinguje zespół, a nie anonimowi krytycy - podkreśla żużlowiec Lotosu Wybrzeża.