Sport.pl

Michael Greis trenerem polskich biathlonistek. "Śmiejemy się, że do zespołu brakuje nam jeszcze tylko Bjoerndalena"

- Kiedy patrzymy na historyczne zdjęcie, na którym Tomasz Sikora i Ole Einar Bjoerndalen trzymają Michaela Greisa na ramionach, to się śmiejemy, że do zespołu brakuje nam jeszcze tylko Ole Einara - mówi Dagmara Gerasimuk. Prezes Polskiego Związku Biathlonu w rozmowie ze Sport.pl opowiada, jak i w jakim celu podpisała kontrakt z Michaelem Greisem, który do igrzysk w Pekinie w 2022 roku będzie trenerem naszych biathlonistek.

Łukasz Jachimiak: Kiedyś trzykrotny mistrz olimpijski, trzykrotny mistrz świata i zdobywca Pucharu Świata, teraz młody trener, wciąż jedna z największych gwiazd biathlonu, postać znana na całym świecie. Jak to się stało, że Niemiec Michael Greis został trenererm polskiej kadry kobiet? Jak go namówiliście?

Dagmara Gerasimuk: Nie wierzycie we mnie, ha, ha.

Raczej znamy swoje miejsce w szeregu. Chyba zgodzi się pani, że takie nazwiska trafiają raczej do drużyn ze szczytu, a nasza jeszcze na nim nie jest?

- Jasne, żartuję. To było tak, że nie byliśmy przygotowani na poszukiwanie nowego trenera, bo wciąż mieliśmy pracować z Nadią Biełową [zrezygnowała kilkanaście dni temu ze względu na pogarszający się stan zdrowia]. Sprawa byla trudna, musieliśmy szybko podjąć dzialania i szukać najlepszych, optymalnych rozwiązań. Przed nami rok nie poolimpijski, tylko kolejny, do igrzysk w Pekinie w 2022 roku zbliżamy się już naprawdę wielkimi krokami, więc istotne jest, żeby zespół był stabilny, żeby czuł się bezpieczny w przygotowaniach. Poszukiwania nie były łatwe, ale dostaliśmy rekomendację, w gronie poleconych było trzech trenerów. Rozmawialiśmy ze wszystkimi, ostatecznie postawiliśmy na Michaela. Jestem przekonana, że jego osiągnięcia, jego autorytet, ale również podejście do pracy trenerskiej w naszym zespole mogą zaprocentować. Poza tym wierzę, że z niemieckiej szkoły możemy się czegoś nauczyć i że ona jest bliska systemowi, w którym funkcjonujemy.

Dwa nazwiska, które odrzuciliście to nie Bjoerndalen i Poiree?

- Ha, ha, ha, nie. Aczkolwiek kiedy patrzymy na historyczne zdjęcie z igrzysk w Turynie w 2006 roku, na którym Tomasz Sikora i Ole Einar Bjoerndalen trzymają Greisa na ramionach [Niemiec zdobył złoto, Polak srebro, a Norweg brąz], to się śmiejemy, że do zespołu brakuje nam jeszcze tylko Ole Einara. Kiedy wewnątrz przygotowaliśmy się do podjęcia ostatecznej decyzji, szczególnie w gronie odpowiedzialnym za nasze działania marketingowe, to wszyscy bardzo entuzjastycznie podchodziliśmy do sprawy. Te dwa nazwiska obok Greisa też były bardzo mocne, ale ich nie wymienię. Cieszę się, że ci ludzie również podjęli z nami dyskusję, bo to miłe, że wszyscy wiedzą, o jakim zespole kobiet rozmawiamy, że widzą w nim duży potencjał.

Kto wam podpowiedział Greisa?

- Nie mogę zdradzić.

Jakim trenerem jest Greis? Wiemy, że pracował z kadrą USA, ale jakie on ma doświadczenie szkoleniowe?

- Powiem tak: rozmowy, które prowadziliśmy o treningu, o podejściu do treningu, już też o planach treningowych były bardzo dobre. Widzimy w tym pomysł, sens i wierzymy, że z Greisem możemy osiągnąć sukces. Wiemy, że Michael zakończył swoją karierę w 2012 roku i że potem nie od razu poszedł do pracy szkoleniowej. Ale pracował na różnych polach trenerskich, a w zeszłym sezonie był już pierwszym trenerem kadry USA.

Kadry kobiet czy tam kadra jest łączona?

- Jest łączona, trenerzy pracują w zespole i dzielą się obowiązkami. Z pewnością nie mogę powiedzieć, że Greis to trener z 20-letnim doświadczeniem, który wychował 20 mistrzów olimpijskich. Ale będę chciała bazować na jego doświadczeniu zawodniczym, wykształceniu i ostatnich doświadczeniach, przede wszystkim z kadry USA. W tym wszystkim jest pomysł, jest kierunek i jest system.

My możemy płacić więcej niż Amerykanie, czy chodzi o to, że mamy zawodniczki z większym potencjałem, a dodatkowo Greis ma bliżej do domu i lepiej będzie mu tu pracować?

- To drugie. Jesteśmy też bliżsi Michaelowi mentalnością, sposobem funkcjonowania. I oczywiście ważne jest to, że mieszkamy blisko siebie i on będzie mógł pracować praktycznie bez większego opuszczania domu rodzinnego.

Wspomniała pani Turyn 2006, więc proszę powiedzieć czy Greis już przeprosił Sikorę za to, że w ostatniej chwili zabrał mu olimpijskie złoto.

- Ha, ha, jeszcze panowie nie mieli okazji się spotkać. Ale wiem, że Michael nawet nie zdawał sobie sprawy, że my tak chętnie wspominamy tamtą historię. Na pewno z chęcią wróci do tematu i panowie sobie o tym pożartują.

Więcej o:
Komentarze (3)
Michael Greis trenerem polskich biathlonistek. "Śmiejemy się, że do zespołu brakuje nam jeszcze tylko Bjoerndalena"
Zaloguj się
  • dreyer

    0

    W kadrze narciarskiej Bauer, u biathlonistek Greis. Miłe zaskoczenie, w końcu poszczególne kadry mają porządnych trenerów.

  • jarda75

    0

    W kontekście wyborów innych związków czy klubów sportowych, gdzie opowiada się dyrdymały, że prowadzi się rozmowy z wieloma specjalistami z zagranicy, a potem i tak wybiera się najwygodniejszą opcję, czyli trenera ze środowiska ( patrz; kombinacja norweska, skoki czy Lech, Legia w polskiej piłce ), przyjemne zaskoczenie. Z entuzjazmem bym się jednak wstrzymał, zapewne jest to uznany zawodnik, ale trener dopiero na dorobku. Chętnie bym przeczytał jak radził sobie z kadrą USA, jaki progres osiągnęli zawodnicy .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX