Sport.pl

To jest przyszłość polskich biegów narciarskich. Doczekamy się nowej Justyny Kowalczyk?

Jest ich 10. Najstarsza ma 22 lata. Trzy to tegoroczne maturzystki, a egzamin sportowej dojrzałości u Aleksandra Wierietielnego i Justyny Kowalczyk zdaje jeszcze pięć młodszych dziewczyn. Polska miała wielką gwiazdę biegów narciarskich, a teraz ta gwiazda i trener tej gwiazdy próbują wprowadzić na szczyt nowe pokolenie. Patrzmy z uwagą. I koniecznie dajmy im czas. W piątek w Kuusamo rusza nowy sezon Pucharu Świata.

Monika Skinder kilka dni temu skończyła 18 lat. Jest już wicemistrzynią świata juniorek i trzykrotną mistrzynią Polski. Już ma 11 punktów Pucharu Świata, które wywalczyła zajmując 20. miejsce w styczniowym sprincie w Dreźnie. Dziewczyna z Tomaszowa Lubelskiego to specjalistka od sprintu. Razem z trenerką Kowalczyk wystąpiła w sztafecie sprinterskiej na mistrzostwach świata w Seefeld. Biorąc pod uwagę wiek swój i Moniki była mistrzyni stwierdziła wtedy: "Jakbym się dobrze uwijała w życiu, to z córką bym mogła wystartować".

Biegają z Justyną z telewizora

Duet 17- i 36-latki spełnił oczekiwania obu, awansując do finału i kończąc konkurencję na 10. miejscu. - Będąc małą dziewczynką i oglądając Justynę w telewizorze nigdy nie pomyślałam, że kiedyś razem z nią pobiegnę. To było niewyobrażalne. To naprawdę zaszczyt - cieszyła się Skinder.

- To był bardzo udany dzień. Monia miała szansę pobiec w finale i zobaczyć, jak wygląda wielki stres. On był u Moni bardzo duży. Zobaczyła, jak wygląda wielki sport. Zobaczyła, że to nie jest aż tak daleko, że naprawdę może biec razem z najlepszymi. Jestem dumna z tej dziewczynki, bo stanęła na starcie, nie pękła. Ma 17 lat, przed nią jest naprawdę duża przyszłość - oceniała Kowalczyk.

Marcisz obiecała i dotrzymała

Srebro juniorskich MŚ Skinder zdobywała miesiąc przed seniorskimi mistrzostwami. W Lahti na podium stanęła z dziewczynami starszymi o dwa lata - Norweżką i Finką. Na tych samych juniorskich MŚ bardzo dobrze wypadła też Izabela Marcisz. Była czwarta na 5 km stylem dowolnym i piąta na 15 km stylem klasycznym. Obie konkurencje wygrała Frida Karlsson. Miesiąć później Szwedka błyszczała w Seefeld, zdobywając na seniorskich MŚ złoto w sztafecie, srebro na 10 km klasykiem i brąz na 30 km łyżwą. Młodsza od niej o rok Marcisz taką rewelacją nie została. Ale w swoim seniorskich debiucie na imprezie mistrzowskiej niezły wynik - 27. miejsce - uzyskała w biegu łączonym. A bardzo dobrze spisała się w sztafecie. Ten start Polkom w sumie nie wyszedł, były 13., ale Iza na swojej - łyżwowej - zmianie miała czwarty wynik. - Czuję, że bardzo ciężka praca przynosi efekty. Latem może było kilka chwil zwątpienia, ale teraz to ja już się pakuję w to wszystko i idę dalej - obiecywała później.

I już widać, że nie kłamała. Kilka dni temu w zawodach FIS w fińskim Olos Marcisz była najlepsza w gronie juniorek w rywalizacji na 5 km klasykiem. Uzyskała czas o 9,5 s lepszy od Kowalczyk, która zajęła 10. miejsce wśród seniorek.

- Wiem, że Iza jest chwalona za technikę klasyczną, ale muszę powiedzieć, że łyżwę ma tak ładną, że mogłaby uprawiać łyżwiarstwo i być dobrą zawodniczką - mówi Wiesław Kmiecik. Trener szkolący juniorską kadrę naszych panczenistów kilka lat temu doprowadził do olimpijskiego złota Zbigniewa Bródkę. A Wierietielnemu i Kowalczyk zgodził się pomóc w pracy nad łyżwowaniem u naszych młodych narciarek. Z rad Kmiecika kiedyś z powodzeniem korzystała Kowalczyk. W szczycie swojej kariery, jeszcze przed problemami zdrowotnymi, Justyna wygrywała nie tylko biegi stylem klasycznym, ale również dowolnym i łączone.

Justyna Kowalczyk w "Wilkowicz Sam na Sam": Wciąż nie zasypiam bez leków nasennych. Ale teraz przyszedł czas, żeby już chociaż nie było widać tego umartwienia [WIDEO]

Trener mistrza olimpijskiego: Jestem pod wrażeniem

- Już kiedyś pracowałem z Justyną i Olkiem, to wiem, jacy to są ludzie. Ale teraz nie jest łatwo nakłonić młodych do ciężkiej pracy, a oni potrafią to zrobić. Muszę powiedzieć, że byłem z tą grupą na trzech zgrupowaniach i jestem zbudowany tym, co zobaczyłem - opowiada nam Kmiecik. - W ekipie jest bardzo dobra, bojowa atmosfera. Nie mówię, że te młode zawodniczki pracują aż tak ciężko jak kiedyś Justyna, ale naprawdę bardzo się starają, dają z siebie absolutnie wszystko - dodaje trener.

Jego zdaniem łyżwiarski talent poza Marcisz wyraźnie wykazują jeszcze dwie biegaczki. - Dobrze prezentuje się Weronika Kaleta i oczywiście bardzo dobrze wygląda Monika Skinder. Ona wyszła od trenera Waldka Kołcuna, mojego kolegi. Dobrze wiem, że przygodę ze sportem zaczynała od rolek szybkich i zanim zdecydowała się na narty, to zastanawiała się czy nie wybrać łyżwiarstwa - mówi Kmiecik.

- Generalnie uważam, że z wielu z tych dziewczyn będziemy mieć pociechę. One wytrzymują duże obciążenia, do tego dbają o technikę, a pomaga im to, że widzą, jak bardzo się poprawiają. Przyjemnie się na to wszystko patrzy. To coś niesamowitego, że tak młode zawodniczki są aż tak zmotywowane i skupione na swoich zadaniach - podsumowuje Kmiecik.

"Praca. Skupienie. Praca"

- Jak to jest pierwszy raz w życiu wygrać z Justyną Kowalczyk?

- Jakie nadzieje Iza ma na inaugurację Pucharu Świata w Kuusamo?

- Na co się nastawia w całym sezonie?

- Wolałabym się wstrzymać od głosu przed startem - uśmiecha się Marcisz. Skinder na pytania też nie chce odpowiadać. Może to dobrze. One pracują, a chwali je trenerka.

Szeroka kadra Wierietielnego i Kowalczyk* w pierwszych startach w Skandynawii wypadła więcej niż obiecująco. W Kuusamo z tej dużej grupy zobaczymy Skinder, Marcisz i Kaletę. W piątek panie wystąpią w kwalifikacjach sprintu stylem klasycznym (godz. 10.00) i w fazie finałowej, jeśli do niej awansują (od 12.30). W sobotę czeka je 10 km klasykiem (9.45), a w niedzielę - bieg pościgowy na 10 km łyżwą (godz. 10.10).

Jakich wyników możemy się spodziewać po 20-letniej Kalecie, 19-letniej Marcisz i 18-letniej Skinder? Dwie ostatnie pokazały już, że stać je na miejsca w Top 30, ale dla każdej z nich na razie najważniejszym zadaniem jest po prostu zdobywanie doświadczenia. One wszystkie dopiero biorą rozpęd do karier. Oby wielkich. Ale na razie wielkie nie mogą być nasze oczekiwania.

Bauer mówi Polakom: "Przeszedłem drogę od zera do bohatera"

W innej sytuacji znajduje się Maciej Staręga. Niezły sprinter z Siedlec w styczniu skończy już 30 lat. W przeszłości miewał udane starty w Pucharze Świata, kilka razy był w czołowej "10". Wiosną Polski Związek Narciarski dla niego i dla młodszych zawodników kadry postanowił zatrudnić byłego mistrza. Kowalczyk jako zawodniczka wywalczyła po dwa złote medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, a także cztery duże Kryształowe Kule za wygranie klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Z takimi wynikami Polka jest legendą biegów i trudno znaleźć w trenerskim świecie ludzi równie utytułowanych. Ale Lukas Bauer też ma się czym pochwalić. Czech był srebrnym i dwukrotnie brązowym medalistą olimpijskim, na mistrzostwach świata miał dwa srebra, miał też w karierze sezon, w którym wygrał Puchar Świata. Ostatnio z powodzeniem prowadził grupę - jako jej szef i trener - w narciarskich maratonach. Zatrudnienie go przez PZN to musi być dobra wiadomość dla doświadczonego Staręgi i jego młodszych kolegów. - Na pewno mogę powiedzieć, że jako zawodnik przeszedłem drogę od zera do bohatera - mówił Bauer w majowej rozmowie ze Sport.pl

Czech do sukcesów doszedł bardzo ciężką pracą i cierpliwością. Pierwsze podium wywalczył pięć lat po debiucie w PŚ, pierwszy medal po dziewięciu latach startów. To na pewno dobry przykład dla naszych biegaczy.

W pierwszy weekend nowego sezonu Pucharu Świata poza Staręgą z Polaków zobaczymy jeszcze barci Kamila i Dominika Burych. Panowie po piątkowych sprintach (klasykiem, o godz. 10 eliminacje, od 12.30 finały - jak u pań) w sobotę o godz. 11.30 wystartują na 15 km klasykiem, a w niedzielę o 11.25 również na 15 km, tyle że w biegu pościgowym stylem dowolnym.

*Kadra prowadzona przez Aleksandra Wierietielnego i Justynę Kowalczyk składa się z aż 10 zawodniczek. Warto zauważyć, jak młode i przyszłościowe narciarki znajdują się w tym gronie. Uszeregujmy je według roku urodzenia:

  • 1997 - Agata Warło
  • 1999 - Weronika Kaleta
  • 2000 - Izabela Marcisz, Magdalena Kobielusz, Eliza Rucka
  • 2001 - Monika Skinder, Ewelina Kołodziej
  • 2002 - Karolina Kukuczka, Karolina Kaleta
  • 2003 - Hanna Popko
Więcej o:
Komentarze (7)
To jest przyszłość polskich biegów narciarskich. Doczekamy się nowej Justyny Kowalczyk?
Zaloguj się
  • szyderski

    Oceniono 3 razy 3

    Czy ta Monika Skinder nie jest czasem wnuczką słynnego dziennikarza sportowego Lesława Skindera?

  • boromir195419

    Oceniono 2 razy 2

    Nie chcę być złośliwy ale jeżeli dziewczyny są zdrowe to nie ma sensu trenować ..... jeśli dziewczyny są zdrowe . Odbieranie leków astmatyczkom było by zbrodnią , dyskwalifikowanie było by dyskryminacją ale marnowanie czasu i życia na treningi przez zawodniczki zdrowe to głupota . Wszystkie zawodniczki z pierwszej dziesiątki PŚ oraz wszystkie medalistki MŚ to astmatyczki .Nie oszukujmy się ale bez ''wspomaganie '' szanse na dobry wynik są minimalne .

  • ml2403

    Oceniono 4 razy 0

    Jak chcecie coś w biegach wygrać to najpierw wyśledźcie co biorą Norwegowie i Norweżki. Potem dopiero trening sportowy.

  • hlecter

    Oceniono 4 razy 0

    Co to za talenty, które mdleją przy odrobinie większego wysiłku, jak ostatnio Rucka...

  • representation1

    0

    tak

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX