Sport.pl

MŚ Seefeld 2019. Izabela Marcisz: Justyna Kowalczyk jest bardzo wymagająca. To będzie dla niej komplement

- Tak jak powiedziała nasza pani trener Justyna, to będzie sroga nauka - mówi Izabela Marcisz po swoim debiucie w mistrzostwach świata. Czwarta i piąta zawodniczka tegorocznych MŚ juniorów w biegach dystansowych w sprincie w Seefeld zajęła 56. miejsce. W sobotę wystartuje w biegu łączonym na 15 km, czyli w konkurencji, w której czuje się znacznie lepiej.

Łukasz Jachimiak: Debiut w mistrzostwach świata za Tobą. Na plus?

Izabela Marcisz: Przyjechałyśmy tu, żeby przeżyć dobrą naukę, podpatrzeć najlepsze zawodniczki na świecie. Tak jak powiedziała nasza pani trener Justyna, to będzie sroga nauka. To zderzenie z rzeczywistością. To nie są mistrzostwa świata juniorów, gdzie mogłyśmy walczyć o medale. Tu musimy walczyć o przetrwanie. Jeszcze w tym roku musimy.

Monika Skinder po swoim 55. miejscu mówiła nam, że jest rozczarowana, że liczyła na więcej. Ty chyba nie nastawiałaś się szczególnie na sprint?

- Chciałabym być zawodniczką bardzo wszechstronną. Może w tym rok sprint mi jeszcze nie idzie, ale pracuję nad formą dopiero od dziewięciu miesięcy, dlatego jeszcze lepiej mi idzie na dystansach. A czy jestem zawiedziona? Chyba nie. Mam dopiero 18 lat i myślę, że na wielkie sukcesy jeszcze przyjdzie pora, a teraz trzeba się trochę nauczyć pokory. Takiego wyniku można się było spodziewać. Przynajmniej widzę, że mam jeszcze bardzo duży zapas, jeśli chodzi o progres. Trzeba jeszcze pracować nad sprintem, żeby być w nim najlepszą.

Na jakie wyniki w Seefeld liczysz na dystansach?

- Nie liczę na nic. Po prostu staję na starcie i startuję, i walczę do samego końca. Czy będzie dobrze, czy będzie źle, będę z siebie zadowolona. Chociaż liczę, że będzie dobrze.

Trasy są dla Ciebie trudne?

- Byliśmy tu na obozie w styczniu, przepracowaliśmy trasy bardzo dobrze. Są bardzo wymagające. Na „klasyk” trasa jest troszkę łagodniejsza niż na „łyżwę”, ale mimo wszystko będzie trzeba cały czas pracować, bo nie ma długich zjazdów, na których można odpocząć. Ale, kurczę no, to już jest poziom światowy, prawda? Nie ma, że gdzieś się odpocznie. Trzeba pracować, żeby być jak najwyżej.

Jeszcze niedawno biegały Twoje siostry – Marcelina i Ewelina Marcisz. Gdy Ewelina zajęła piąte miejsce na mistrzostwach świata juniorów, to wielu mówiło, że mamy drugą Justynę Kowalczyk. Słyszysz o sobie podobne wypowiedzi po tym jak byłaś czwarta i piąta na MŚ juniorów w tym roku w Lahti?

- Polacy to są bardzo specyficzni ludzie. Kiedy jest źle, to jest bardzo źle. A kiedy zaczyna być dobrze, to od razu jest hurra, wszyscy są wniebowzięci. Ja uważam, że nie ma co z nikogo robić gwiazdy. Gdybym była najlepsza, mogłabym się za taką uważać. Ale widzę, że na 15 km „klasykiem” przegrałam bardzo dużo, bo dwie minuty. Mimo że biegłam taki dystans pierwszy raz w życiu to dwie minuty straty to jest ogrom. Ja się zupełnie nie uważam za gwiazdę i bardzo bym nie chciała, żeby ludzie ze mnie gwiazdę robili.

Masz rację, ale wiesz, że w rozmowie ze Sport.pl sama Justyna Kowalczyk powiedziała, że Ty i Monika Skinder macie wszystko, by stać się zawodniczkami światowej czołówki? Jej chyba wierzysz?

- Oczywiście, że wierzę, oczywiście, że trzeba mieć nadzieję, że tak będzie. Ale wolę twardą nogą stąpać po ziemi, mieć świadomość, że trzeba pracować, że nic nie przyjdzie za darmo.

Trudno było się przyzwyczaić do pracy z Aleksandrem Wierietielnym i Justyną Kowalczyk? Na pewno jest różnica w porównaniu do poprzednich trenerów?

- To jest ogromna różnica. Jak niebo i ziemia. Na wiosnę każda z nas była świadoma, że to będzie bardzo ciężka praca, że będzie bardzo dużo wyrzeczeń i że będzie trzeba bardzo dużo zmienić w głowie. Myślę, że przede wszystkim potrzebna była właśnie zmiana w głowie. Ja jestem jak najbardziej zadowolona i jestem dumna, że mogę z takimi ludźmi pracować.

Justyna Kowalczyk na początku narzekała, że trudno Was do różnych rzeczy przekonać. Wam też było trudno?

- Myślę, że komplementem dla Justyny będzie jeśli powiem, że jest bardzo wymagająca. A ja jestem bardzo zadowolona, że tak jest, bo lubię dostawać trudne zadani

Więcej o:
Komentarze (1)
MŚ Seefeld 2019. Izabela Marcisz: Justyna Kowalczyk jest bardzo wymagająca. To będzie dla niej komplement
Zaloguj się
  • dar61

    0

    Warunek pokora spełniony. Do zobaczenia na trasach, jeśli wola trenerska, a na pewno za 3 lata, Pani Izabelo.

    '...pani trener[ka] Justyna...'
    Drugi warunek - szacunek. Brawo.
    Od nas, kibiców, obiecujemy sympatię!

    ****
    I. Red. Ł.J. i dział „Niedobór”:
    '...Ale, kurczę no, to już jest...'
    >>> Ale, kurczę, no to już jest...
    >>> Ale, kurczę, no - to już jest...

    '...Mimo że biegłam taki dystans pierwszy raz w życiu to dwie minuty...'
    >>> w życiu, to...

    '...Myślę, że komplementem dla Justyny będzie jeśli powiem, że...'
    >>> będzie, jeśli powiem, że...

    II. Dział - zaskoczeni(a):
    '...lubię dostawać trudne zadani...'
    >>> zadaniA.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX