Sport.pl

Justyna Kowalczyk: "Od początku bólu bałam się najbardziej. Lekarz stwierdził, że jestem wrakiem"

Justyna Kowalczyk jest jednym z najbardziej utytułowanych sportowców w naszym kraju. Biegaczka narciarska przyznała, że zawodowy sport doprowadził ją do fatalnego stanu zdrowia.

Najpopularniejszy trening na Instagramie. Ćwicząc z tym jednym przyrządem wyrzeźbisz i ujędrnisz pośladki

Justyna Kowalczyk jest wybitnym sportowcem 

Letnie Grand Prix w skokach narciarskich 2018 - Hakuba. Gdzie oglądać transmisję?

Justyna Kowalczyk z pewnością można nazwać jedną z najbardziej wybitnych postaci polskiego sportu. Swego czasu z zapartym tchem oglądaliśmy jej wyścigi, które wygrywała. Okazuje się, że zawodowy sport zawsze wiąże się z kontuzjami, a ból jest nieodłącznym elementem życia sportowców. 

Ból i sport wyczynowy zawsze idą w parze. Choć każdy z nas ma inny próg bólu, to - w większości dyscyplin - sportowiec, który potrafi znieść więcej, wygrywa. Od początku bólu bałam się najbardziej. Na starcie rzadko myślałam o rywalkach. Najczęściej zastanawiałam się, jak kolejny raz przecierpieć bieg - pisze Justyna Kowalczyk w felietonie dla "Gazety Wyborczej".

Trwa letnie Grand Prix w skokach narciarskich 2018 - kalendarium skoków

Justyna Kowalczyk niejednokrotnie udowadniała, że nad bólem potrafi zapanować i może z nim wygrać. Tak, jak podczas igrzysk olimpijskich, kiedy to biegała ze złamaną stopą. 

Startowałam na igrzyskach z połamaną stopą. Słyszałam oburzone głosy, że tak nie można, że popsuje się jeszcze bardziej. No i co z tego, że popsułam? Stopa boli na zmianę pogody, a złoty medal olimpijski leży w szafce. Dobry interes - żartuje Kowalczyk.

W dalszej części felietonu możemy przeczytać o obecnym stani zdrowia Justyny Kowalczyk. Niestety tutaj znowu potwierdza się teoria, że sport zawodowy może prowadzić do kalectwa. 

Ostatnio lekarz ortopeda stwierdził, że moje ciało to wrak. Kilka przepuklin w kręgosłupie, zrypane kolana, achillesy, pościerane chrząstki, zwyrodnienia stawów.

Justyna Kowalczyk skończyła już zawodową karierę, ale jak widać pamiątki z tego okresu zostaną z nią na zawsze i nie chodzi tu o medale i puchary. 

Letnie skoki narciarskie - Puchar Beskidów 2018 - wyniki konkursów

Więcej o:
Komentarze (1)
Justyna Kowalczyk: "Od początku bólu bałam się najbardziej". Lekarz stwierdził, że jest wrakiem
Zaloguj się
  • dar61

    0

    Ech, kibice...
    Czwarty miesiąc, a ni słowa tutaj, ni linijki - kiedy trzeba wspomóc, kiedy trzeba podziękować specjalistce za trudy i znoje?
    Jakie to polskie - tylko koń, szabelka i (sztandary) w czasie zawodów, Barwy Narodowe, Biało-Czerwona wysoko wzniesiona, supremacja i klaka...
    Uczmy się także, jak dziękować po sezonie.

    Sport, pani Justyno, to nie jest zdrowie, już o tym wiemy.
    To walka, walka i z sobą - nieźle nas Pani tego nauczyła.
    Gdyby pieniądze wreszcie odeszły z tej dziedziny w inne sportowe rejony (inwestycji, budowy, metaanaliz), pewnie byśmy się wreszcie doczekali masowego sportu, masowej radochy z kopania, z rzucania, skakania - nawet z trafiania w cel tarcz.

    Byle nie z bicia po mordach i po wątrobie, bo to już sport nie jest - to znów walka. Walka nie ze ścięgnem własnym, nie z zakwasem własnym, nie z wynikiem własnym...

    „Citius, altius, fortius” miały kiedyś inną barwę, taką jak w ogródkach jordanowskich („olimpiady” szachowe i brydżowe pomińmy dla jasności ścięgnowego wywodu).
    To se ne vrati?
    Ligo (finansowych) mistrzów - mam cię w nosie. Znów z kumplami, z psem i z dziećmi pójdziemy pohasać z piłką na łączkę.
    Bo tam, gdzie kiedyś był ogródek jordanowski, psów wypuszczać nie wolno, a dzieciom nakaz i zakaz...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX